W każdym ze światów będziesz ze mną

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

W każdym ze światów będziesz ze mną

O spektaklu „Gdybym cię nie poznał” Sergiego Belbela w reż. Jarosława Tumidajskiego w Teatrze Współczesnym w Warszawie. Pisze Anna Czajkowska. „Gdybym cię nie poznał” („Si no te hubiese conocido” ) – dramat wystawiany na małej scenie Teatru Współczesnego – wyszedł spod analitycznego, a przy tym lekkiego pióra Sergiego Belbela i jest rzeczą zdecydowanie niebanalną. Jarosław...
Opublikowano: 2023-10-05

O spektaklu „Gdybym cię nie poznał” Sergiego Belbela w reż. Jarosława Tumidajskiego w Teatrze Współczesnym w Warszawie. Pisze Anna Czajkowska.

„Gdybym cię nie poznał” („Si no te hubiese conocido” ) – dramat wystawiany na małej scenie Teatru Współczesnego – wyszedł spod analitycznego, a przy tym lekkiego pióra Sergiego Belbela i jest rzeczą zdecydowanie niebanalną. Jarosław Tumidajski, który we wspomnianym, warszawskim teatrze z powodzeniem realizuje różnorodne sztuki, tym razem sięga po historię, gdzie realizm i metafizyka płynnie łączą się z sentymentalnym romantyzmem komedii i melodramatu. Reżyser i autor (kataloński, współczesny pisarz z kręgu tak zwanych “brutalistów”) zachęcają do kameralnego spotkania z czwórką bohaterów, zagłębienia się w niecodzienną, pokazaną w intrygujący sposób opowieść o miłości dwojga ludzi. W dodatku z elementem science fiction. Pomysł znakomity – zobaczyć swoje alternatywne decyzje i ich konsekwencje w światach równoległych. A wszystko to blisko nas, ponieważ podejmowane przez Belbela problemy (uniwersalna analiza relacji międzyludzkich) dotyczą naszej zwykłej codzienności. Różne warianty tej samej rzeczywistości, nowe okoliczności nakładają się na siebie, plączą się i trzeba sporo uwagi oraz wyczucia, by w tej igraszce z czasem odnaleźć perły, wydobyć je, nie tracąc przewodniej myśli. Tumidajski radzi sobie z nielinearną strukturą, ale czy potrafi utrzymać uwagę widza?

Eduard Marina to szczęśliwy mąż i ojciec dwójki dzieci. On i jego żona znają się od dawna i tworzą parę prawie idealną. Bajka? Nic podobnego, ponieważ pewnego dnia wydarzy się tragedia – Elisa ulegnie wypadkowi, a jej śmierć zmieni życie Eduarda. Mężczyzna czuje się winny, chciałby zmienić rzeczywistość, wpłynąć na przeszłość. Wraz z nim szukamy odpowiedzi na pytanie: „co by się stało gdybym …”? Możliwości jest wiele, czasoprzestrzeni też. Ale czy to coś zmieni?

Autor ma szczególną zdolność wglądu w tajniki człowieczej duszy i wydobywania prawdy o ludzkiej naturze, podkreślania tego, co w niej ważne, choć czasem spychane na dno podświadomości. Potrafi z pozornie prostej opowieści o jednym dniu z życia francuskiego małżeństwa wydobyć czystą, uniwersalną przypowieść o uczuciach,  porażając trafnością i refleksją z lekką niepewnością. Na scenie zmieniają się okoliczności, układy, wzajemne relacje i czas – niewinny, dziecięcy pocałunek, potem tragiczny wypadek i śmierć ukazuje Belbel w zadziwiającej odsłonie. Światy równoległe trwają obok siebie, a „kwantowa fantazja romantyczna w jedenastu scenach z epilogiem” (cóż za przewrotnie ironiczny podtytuł) gmatwa się – czasem aż nadto i powielekroć. Spektakl jest wymagający, daleki od tych z gatunku: „od początku wszystko jest jasne, można się odprężyć, by spokojnie kontemplować grę aktorską” (skądinąd świetną). Jakie to wszystko trudne, mam ochotę zakrzyknąć. I poruszające – dodać trwając w skupieniu przez ponad dwie godziny. Elementy układanki nie przypominają kloców LEGO, idealnie pasujących jeden do drugiego. Dodatkowym wyzwaniem – głównie dla reżysera i aktorów – jest rozpiętość czasowa: od 1978 do 2028 roku. Nawet nie ma pewności, czy wydarzenia, które oglądamy na scenie są snem czy jawą. Napięcie spada, tempo hamuje i nie rośnie – pojawia się lekkie znużenie. Ale nagle wszystko się zmienia, autor znów zaskakuje inną wersją wydarzeń, innym punktem wyjścia i zakończeniem. Reżyser i aktorzy błyskawicznie i z polotem chwytają jego pomysły. Cała czwórka, czyli Elisa, Euardo, Clara i Oscar, wspólnie i każde z osobna, ma swoje ważne miejsce w tej dramatycznej układance, swój moment, swoją historię do opowiedzenia. Aktorzy grają tak sugestywnie, że chwilami przez ciało przechodzą dreszcze. Emocjonalnie, mocno, gdy trzeba to z egzaltacją, innym razem subtelnie. Wszystko, od słowa, krzyku, szeptu po pełne lęku i rozpaczy skulenie, maleńki gest jest wypracowane i potrzebne. Mateusz Król jako Euardo naturalnie, niemal niepostrzeżenie „zmienia skórę” (ale nie osobowość). Raz wciela się w młodego studenta, innym razem w dojrzałego mężczyznę, w końcu w starszego pana. Jest momentami zabawny, czasem irytujący bądź rozczulający. Ten sam, a jednak inny.

Szymon Mysłakowski i Monika Pikuła w mniejszych rolach (chociaż wcale nie drugoplanowych) są równie autentyczni. Wprawdzie nie oni decydują o zakończeniu, dzierżąc w ręku najważniejsze zdanie: „co gdybym wybrał wtedy…”, ale bez Clary i Oskara nie byłoby takiego pytania, wielu alternatywnych możliwości tej gry, bogato i misternie haftowanej niczym koronka z tysiąca nici. Monika Pikuła gra dojrzale, umiejętnie pokazując dylematy młodej dziewczyny, targające nią emocje, proces szukania swego miejsca w życiu. Jako dorosła, w światach alternatywnych, daje upust wcześniej tłumionym uczuciom, bywa jak zraniona sarna, niespełniona, pełna bólu. Albo lekko zabawna i zawsze naturalna. Jest w tej kreacji dużo delikatności, subtelnego piękna i smutku. Szymon Mysłakowski grzecznie (choć i niesfornie) jej wtóruje, wypełnia niedopowiedzenia, niuansując postać Oskara. Ale moją faworytką pozostaje Katarzyna Dąbrowska – gdy miesza ze sobą sekwencje komediowe i dramatyczne wchodzi gładko w różne momenty i opcje opowieści, warianty samej siebie jako Elisy. Jej bohaterka chwilami jest bardzo serio, innym razem przerysowana jak w melodramacie, albo jak w grotesce. Pozostaje naturalna i na tyle przekonująca, że widz łatwo może wchłonąć niezwykłą, trochę nieprawdopodobną historię jej życia. Do tego dodaje niesamowitą fascynację kobiecością, emanującą z każdego jej gestu, a jeszcze bardziej ze śpiewu. Piosenki w „Gdybym cię nie poznał” przywracają zaburzony rytm, wiążą ze sobą uciekające ścieżki, przełamują nadmierne dłużyzny i jednostajność, która grozi spektaklowi. Interpretacje Katarzyny Dąbrowskiej, nasycone skrajnymi uczuciami i sugestywnością, są wzruszające i zapadają w pamięć. Z przyjemnością wsłuchuję się w sentymentalne, nieco melancholijne brzmienia, w których nie brakuje emocji czy subtelnego acz zdecydowanego erotyzmu. Chwytam proste, wdzięczne teksty: „You Don’t Know Me” Ray’a Charles’a, „As Time Goes By” (piosenkę rozsławioną głównie dzięki filmowi „Casablanca”), a potem inne szlagiery. Aktorka nie pierwszy raz dowodzi swej wytrawności jako wokalistka, ciesząc oko i ucho słuchaczy.

Małą, kameralną przestrzeń Sceny w Baraku umiejętnie wykorzystuje Katarzyna Kornelia Kowalczyk. Jej scenografia jest prosta, ale efektowna i wielofunkcyjna, dzięki czemu pomaga bohaterom odnaleźć, zaznaczyć swoje umiejscowienie w czasoprzestrzeni. Raz będzie to mieszkanie, innym razem akademik, klub, a nawet szpital. Dodana do dekoracji i kostiumów gra świateł Katarzyny Łuszczyk, równie istotna i zauważalna, dopełnia całości, kieruje uwagę we właściwą stronę.

fot. Magda Hueckel

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL