Uwznioślenie uświadomione

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Uwznioślenie uświadomione

O spektaklu Don Kichot w reż. Igora Gorzkowskiego w Teatrze Soho pisze Maria Dworzecka.

Opublikowano: 2022-01-26
fot. A. Świetlik

Miguel de Cervantes w swoim Przemyślnym szlachcicu Don Kichote z Manchy punktował absurdy romansu rycerskiego. Wokół historii czytanej w kolejnych wiekach narosło wiele mitów i schematów interpretacyjnych, od których trudno jest się uwolnić. Teraz na warsztat historię hildago – co ważne – w najnowszym polskim tłumaczeniu Wojciecha Charchalisa, wziął Igor Gorzkowski w Teatrze Soho na warszawskiej Pradze. Swoim spektaklem nie chce opowiadać o bolesnych w istocie przygodach szlachcica, pyta jedynie: dlaczego?

Widz wprowadzony jest do świata Don Kichota w miejscu idealnym do tego typu rozważań – oto Rycerz Żałosnego Oblicza podejmuje właśnie decyzję o absolutnej konieczności podjęcia pokuty. Już w pierwszych słowach dyskusji Don Kichota (w tej roli Bartosz Mazur) z giermkiem Sanczo Brzuchaczem (Wiktor Korzeniewski) staje się jasne, że główny bohater ma pełną świadomość własnej potrzeby definiowania rzeczywistości na nowo, zgodnie z własnymi wyobrażeniami i wizją błędnego rycerstwa. Od początku wiemy więc, że reżyser i cały zespół stawia sobie za cel odbrązowienie bohatera i zdjęcie z niego, być może krzywdzącego romantycznego mitu. I w tym właśnie istotną rolę odgrywa wykorzystanie w adaptacji tekstu najnowszego polskiego przekładu dzieła. Grupa przyjaciół próbująca uratować błędnego rycerza, przy jednoczesnym realizowaniu własnych interesów, to zwykli ludzie, posługujący się kwiecistym językiem jedynie dla uwznioślenia odczuwanych emocji i przeżywanej ludzkiej biedy.

Jaki wobec tego jest sam Don Kichot? Fakt odbywania zadanej sobie pokuty prowadzi do pytania, w jakim właściwie celu to robi. Mężczyzna niewątpliwie ma świadomość przebywania w świecie iluzji, którą intencjonalnie tworzy. Wie, że potrzebne są mu ramy funkcjonowania, symbole i znaki pozwalające na realizację własnego rycerstwa. Czy cierpienie jest i powinno być czymś więcej niż naprawdę jest? Być może pragnie osobistego, granicznego doświadczenia, a odczuwanie bólu (nie tylko) na pokaz konstytuuje jego znaczenie w świecie. Być może oczekuje od siebie zbyt wiele. Być może w retorycznym uwzniośleniu chce stworzyć mit i legendę o samym sobie, która będzie trwała dłużej niż jego życie. Być może sam sobie chce udowodnić, że coś znaczy dla świata. Rycerz, który za wszelką cenę chce przejść do historii i pozostawić znaczącą spuściznę, nawet gdy spróbuje zrezygnować z marzeń o nieśmiertelnej sławie, do końca pozostanie już błędnym rycerzem. Wszystkie te próby działania są przecież jedynie przykrywką dla niezaspokojonego pragnienia miłości i akceptacji. Ostatecznie, odnosząc się do stosunku wobec prawdy o Cudenii z Toboso, będącej Ziutą Wawrzyńcówną mówi, że „wystarczy mi myśleć i wierzyć”. I wierzy, z całych sił.

Potrzebę porządkowania rzeczywistości niesie też rytmiczna muzyka, prosta, zasadnicza wręcz scenografia i kostiumy, ale przede wszystkim dopracowanie choreograficzne gestu we wszystkich, pełnych świadomego uwznioślania scenach. Nie jest to jednak karykaturalne, a aktorzy mogą w pełni dać ponieść się sile ekspresji i energii przepływającej pomiędzy nimi a publicznością.

Igor Gorzkowski wraz z zespołem wyciągają samą esencję z opowieści o błędnym rycerzu. Misterna intryga ratunku rycerza przed samym sobą, uknuta przez grupę przyjaciół, sprowadza się do odgrywania wyuczonych społecznie ról. Sam główny bohater chce iść o krok dalej. Mimo powrotu do dawnego życia, nadal pozostaje wierny swoim ideałom. Od siebie wymaga o wiele więcej niż od innych, bo bycie Don Kichotem to postawa serca, a nie zwykła fanaberia. Czy w takim razie można go uratować? Być może tak, ale po co.

fot. A. Świetlik

Kategorie:

Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL