Teatr młody, świadomy i ekspresyjny

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Teatr młody, świadomy i ekspresyjny

O spektaklu „Frankenstein Show” w reż. Rafała Dziwisza z Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie na Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi pisze Wiesław Kowalski. Co się stanie, gdy klasyczna opowieść o Monstrum spotka się z wyobraźnią dzieci, estetyką musicalu i brawurą młodych aktorów? „Frankenstein Show” to nie tylko dyplom, ale pełnoprawna teatralna wypowiedź pokolenia, które nie...
Opublikowano: 2025-05-14

O spektaklu „Frankenstein Show” w reż. Rafała Dziwisza z Akademii Sztuk Teatralnych w Krakowie na Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi pisze Wiesław Kowalski.

Co się stanie, gdy klasyczna opowieść o Monstrum spotka się z wyobraźnią dzieci, estetyką musicalu i brawurą młodych aktorów? „Frankenstein Show” to nie tylko dyplom, ale pełnoprawna teatralna wypowiedź pokolenia, które nie boi się ani formy, ani treści. AST w Krakowie redefiniuje mit Frankensteina – z rozmachem, humorem i gorzką refleksją.

„Frankenstein Show” to musicalowa adaptacja powieści Mary Shelley, która w rękach reżysera Rafała Dziwisza staje się surrealistyczną, metateatralną podróżą. Korzystając z wersji Wojciecha Kościelniaka, Dziwisz nie tylko przekształca fabułę, ale także zmienia jej kontekst. Akcja rozgrywa się w szpitalu dziecięcym, gdzie pacjenci spontanicznie wcielają się w postacie z powieści. Poprzez wyobraźnię, lęki i dziecięcą kreatywność bohaterowie opowiadają na nowo historię o Frankensteinie, łącząc gotycką grozę z młodzieńczą fantazją i odświeżając klasyczny mit w zaskakujący sposób.

Ten pomysł, choć z pozoru prosty, wznosi się ponad banalność, tworząc przestrzeń, w której klasyczny mit staje się czymś więcej niż tylko opowieścią o szaleństwie i samotności. Reżyser potrafił połączyć humor i dramatyzm, nie gubiąc głębi emocji – to spektrum od zabawy do powagi sprawia, że spektakl zyskuje na autentyczności i świeżości, pozwala na subtelną, lecz bardzo wymowną grę z formą metateatralną, która nie tylko odkłada w cień naturalistyczne podejście do historii, ale także nadaje jej nową, świeżą dynamikę. W ten sposób stary mit zostaje odświeżony i otwarty na nowe, współczesne interpretacje – wciąż z pełną świadomością tego, czym jest groza i samotność, ale również ukazujący ich refleksyjny, niemal dziecięcy wymiar.

Wykorzystanie dziecięcej konwencji pozwala zawiesić realizm, usprawiedliwić umowność, a przede wszystkim nadać opowieści wymiar uniwersalnej przypowieści o samotności, wyobcowaniu i potrzebie miłości. Sfera wizualna – komiksowa scenografia, dynamiczne światło i projekcje multimedialne – podkreśla fantazmatyczny charakter świata przedstawionego. Być może nie wszyscy widzowie poczują się w tej estetyce swobodnie, ale dla mnie była ona absolutnie fascynująca. W choreografii i ruchu scenicznym (Papazyan i Beta) widać wpływy estetyki kampu i musicalowego przerysowania, które służą nie tylko widowiskowości, ale też ironii i dystansowi. I to zderzenie formy i treści, pełne celowej przesady, to coś, co w tym spektaklu naprawdę mnie porwało.

Spektakl broni się jednak nie tylko formą, lecz przede wszystkim wykonaniem. Mateusz Wróblewicz w roli Frankensteina proponuje postać chłodną, analityczną, bardziej niepokojącą w swej racjonalności niż emocjonalnym szaleństwie. Uderzające w tej kreacji jest to, jak głęboko oddaje zimną determinację postaci – jego postawa jest tak stanowcza, że budzi jeszcze większy niepokój niż typowy szalony naukowiec. Zaskoczeniem była dla mnie również rola Ingi Chmurzyńskiej, której Monstrum zmienia się ze zlepku ograniczeń w pełnokrwistą, tragiczną postać. Jej ewolucja jest organiczna, rytmiczna, fizyczna i głęboko emocjonalna.

Drugoplanowe role są równie wyraziste. Elżbieta (Sara Kociołek) to figura kobiecej determinacji i rozpaczy, której motywacje są niejednoznaczne, a jednocześnie pełne życia i wewnętrznych sprzeczności. Igor (Alex Spisak) błyskotliwie łączy humor i groteskę, stając się postacią, która przyciąga uwagę każdą sceną, w której się pojawia. Henryk (Kamil Micał) uwiarygodnia dramat miłosnej niemożności – jego postać jest pełna smutku i niedopowiedzeń, a jego solowe wykonanie „Piosenki o odciętej dłoni” pozostaje na długo w pamięci.

„Frankenstein Show” nie unika patosu ani efektu, ale w ich cieniu nie gubi sensów. To spektakl o współczesności – przetworzonej przez mit – w której nieprzystosowanie i samotność są nie tyle dziwnością, ile odbiciem społecznych mechanizmów wykluczania. Dyplom AST to wyraz artystycznej odwagi, stylistycznej brawury i dojrzałości aktorskiej, która świadczy o gotowości młodych twórców do zabierania głosu nie tylko w teatrze, ale i o nim samym.

fot. Sylwia Matyja / AST Kraków

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL