Tarta i miłość

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Tarta i miłość

O spektaklu “Waitress”, na podstawie filmu wg scenariusza i w reżyserii Adrienne Shelly w reż. Wojciecha Kępczyńskiego w Teatrze Muzycznym Roma w Warszawie, pisze Wiesław Kowalski. W Teatrze Roma udało się stworzyć przedstawienie, które ogląda się z dużą dozą satysfakcji, podziwiając kilka bardzo udanych ról aktorskich i solidność całej muzyczno-choreograficznej strony spektaklu. Realizacja Wojciecha Kępczyńskiego...
Opublikowano: 2021-06-06

O spektaklu “Waitress”, na podstawie filmu wg scenariusza i w reżyserii Adrienne Shelly w reż. Wojciecha Kępczyńskiego w Teatrze Muzycznym Roma w Warszawie, pisze Wiesław Kowalski.

W Teatrze Roma udało się stworzyć przedstawienie, które ogląda się z dużą dozą satysfakcji, podziwiając kilka bardzo udanych ról aktorskich i solidność całej muzyczno-choreograficznej strony spektaklu. Realizacja Wojciecha Kępczyńskiego jest tym razem skromna, bez tych wszystkich fajerwerków, które mogliśmy oglądać w jego wcześniejszych inscenizacjach. Ale też „Waitress” to musical, który  akiej ornamentyki zupełnie nie potrzebuje. Historia jaką opowiada Adrienne Shelly jest z pozoru prosta, choć stoi dość blisko spraw, które aktualnie nie obce są kobietom i ich rolom matek, żon czy kochanek. Na scenie jest nie tylko zabawnie, ale i momentami wzruszająco, zwłaszcza wtedy, kiedy główna bohaterka Jenna z determinacją stara się walczyć o prawdziwą miłość, decydując się na odejście od męża i samotne wychowywanie dziecka.  Kępczyńskiemu i wszystkich pozostałym realizatorom (dyskretnie wkomponowana w spektakl choreografia Agnieszki Brańskiej) udało się pokonać rafy banału, które mogłyby sprowadzić narracyjny przebieg do czysto sentymentalnej i ckliwej historii trzech młodych kelnerek pracujących w tartowni  i próbujących odnaleźć szczęście w relacjach z mężczyznami. Wszystkie aluzje do dzisiejszej sytuacji Polek, również jeśli chodzi o aborcję, mogą oczywiście się pojawić, ale przede wszystkim za sprawą samego widza, który pewne fakty  może poddać refleksji w związku z ostatnimi wydarzeniami na ulicach Warszawy. Kępczyński bowiem skupił się przede wszystkim na relacjach między protagonistami i na ich emocjonalnych zapętleniach, a nie szukaniu analogii czy obyczajowych powiazań. I to założenie jak najbardziej słuszne.

„Waitress” daje duże możliwości na stworzenie wyrazistych, wielobarwnych emocjonalnie i pełnych temperamentu postaci, co cała musicalowa obsada wykorzystuje w bardzo przekonujący sposób. Zofia Nowakowska jako Jenna zachwyca nie tylko wdziękiem i pięknym głosem, ale potrafi też wiarygodnie oddać złożoność swojej bohaterki, która musi podjąć trud walki z prowincjonalną codziennością i w końcu odnaleźć w sobie takie pokłady buntu i sprzeciwu w walce ze społecznymi stereotypami i schematami, by po scenie narodzin córeczki, już w finale, zdecydować się na samotność, opuszczając i męża i kochanka.  By z samozaparciem walczyć o realizację swoich pasji do samego końca, a zatem zostać zwyciężczynią konkursu na najsmaczniejszą tartę. Z przyjemnością ogląda się w jak wrażliwy, autentyczny i ciepły sposób aktorka odnajduje w sobie coraz większy potencjał godności, nie potrafiąc znieść przykrości, które na co dzień serwuje jej lekceważący i upokarzający ją na każdym kroku mąż (dobra rola Janusza Krucińskiego). To dzięki niej i jej perypetiom musical staje się prawdziwą i uniwersalną  opowieścią o sile marzeń i mocy dążenia do stawianych celów, o konsekwencji w pragnieniu zbudowania lepszego jutra, niezależnie od ceny jaką trzeba za to wszystko zapłacić i przeszkody jaką może być również brak pieniędzy czy nawet brak akceptacji własnego ciała.  

Nie mniej ciekawe bohaterki tworzą Ewa Kłosowicz (Dawn) i Sylwia Różycka (Becky), zupełnie odmiennie patrzące na  możliwość układania sobie relacji z mężczyznami, mocno skontrastowane choćby dwoma rodzajami spontaniczności i postrzegania samych siebie, co dodaje spektaklowi wielu komediowych odcieni, również dzięki przezabawnemu w ekspresji  w roli  Spoxa Wiktorowi Korzeniowskiemu.

Wspomniana już skromność musicalu nie znaczy, że jest on pozbawiony dynamiki czy zmiennego rytmu. Z jednej strony pomaga w tym dobrze pomyślana zmiana miejsc akcji (płynnie przechodzimy z restauracji, do mieszkania Jenny czy  gabinetu lekarza), z drugiej również sama atmosfera i nastrój, bardzo precyzyjnie zawsze dostosowane do charakteru danej sceny.

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL