Studenci Wydziału Aktorskiego AST wypadają bardzo przekonująco w swoich rolach – w końcu sytuacja młodego pianisty niewiele różni się od położenia początkującego aktora. Tworzą spójną, silną grupę – wszyscy są częścią większej opowieści, a każdy dostaje też swoje „pięć minut” sam na sam z publicznością, co dobrze oddaje ideę konkursu. Młodzi aktorzy z wyczuciem balansują między patosem a ironią, między techniką a emocją.
„Fortissimo” działa na wielu poziomach. To opowieść o muzyce i teatrze, o świecie, w którym idea doskonałości potrafi zniszczyć radość tworzenia. Jednocześnie to bardzo aktualny komentarz do rzeczywistości młodych ludzi – artystów, studentów, osób wchodzących w życie zawodowe – którzy od początku mierzą się z oczekiwaniami, konkurencją i lękiem przed porażką. Spektakl nie daje łatwych odpowiedzi, ale zostawia widza z ważnym pytaniem: czy w świecie, który premiuje głośne fortissimo, jest jeszcze miejsce na ciche piano?
To, co stanowi największą siłę spektaklu – jego studencka energia i szczerość – okazuje się zarazem jego słabością. Widać, że to projekt dyplomowy, już w samej konstrukcji podporządkowanej zasadzie, by każdy miał okazję się zaprezentować. Aktorzy momentami zbyt mocno się „zagrywają”, jakby chcieli udowodnić, na co ich stać. Całość chwilami rozmywa się w ciągu scen, które nie prowadzą do wyraźnej puenty. Pozostaje wrażenie niedosytu – jakby widz uczestniczył w próbie generalnej, a nie oglądał w pełni dopracowany spektakl.
https://krakow.ast.krakow.pl/spektakle/fortissimo-rez-marcin-liber/