Śmiertelne grzechy naszej codzienności

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Śmiertelne grzechy naszej codzienności

O spektaklu „Dzień świra” Marka Koterskiego w reż. Piotra Ratajczaka w Teatrze Ateneum w Warszawie pisze Wiesław Kowalski. Kim jest Adaś Miauczyński,  główny bohater Marka Koterskiego, w spektaklu Piotra Ratajczaka? Życiowym nieszczęśnikiem, zagubionym i niepewnym, który nie radzi sobie w sytuacjach bezlitośnie zderzających jego ideały z prozą dnia codziennego? Słabym człowiekiem uciekającym w grę pozorów,...
Opublikowano: 2022-06-07

O spektaklu „Dzień świra” Marka Koterskiego w reż. Piotra Ratajczaka w Teatrze Ateneum w Warszawie pisze Wiesław Kowalski.

Kim jest Adaś Miauczyński,  główny bohater Marka Koterskiego, w spektaklu Piotra Ratajczaka? Życiowym nieszczęśnikiem, zagubionym i niepewnym, który nie radzi sobie w sytuacjach bezlitośnie zderzających jego ideały z prozą dnia codziennego? Słabym człowiekiem uciekającym w grę pozorów, do którego coraz bardziej dociera to, że droga jaką podąża nie jest tą najbardziej właściwą? Czy rzeczywiście czuje się już zbyt stary, by rozpocząć nowe życie i na ile jego agresywność ma związek z tłamszonymi przez lata kompleksami, z jego skundloną, pełną niepokojów i nie pozwalającą mu zasypiać egzystencją? Czy wszystkie systemy wartości, które dotąd wyznawał legły całkowicie w gruzach? Warto zobaczyć jak te wszystkie frustracyjne emocje i skrajności odnajduje w sobie wcielający się gościnnie w bohatera Adam Cywka, tym bardziej, że w swojej spowiedzi nie pozostaje na scenie sam, a towarzyszy mu niemal w każdej scenie grupa pozostałych aktorów (Ewa Telega, Milena Suszyńska, Magdalena Schejbal, Janusz Łagodziński, Jakub Sasak / Jakub Pruski), która nie tylko na ułamek wciela się w postaci z dramatu Koterskiego, ale też jest chórem, który aktywnie wspomaga i komentuje wszystkie wydarzenia, o których nie bez autoironii opowiada główny protagonista.

Piotr Ratajczak nie po raz pierwszy udowadnia, że dobrze czuje czarny humor, który w dramacie Koterskiego konfrontowany jest z nie pozbawioną goryczy refleksją człowieka, będącego w „Dniu świra” reprezentantem i nosicielem cierpienia oraz bólu, jakie mogą towarzyszyć polskiemu inteligentowi. I choć tekst opublikowany został w Dialogu w roku 2000, wciąż brzmi szalenie aktualnie, o czym najnowszy spektakl w Ateneum, inteligentny i dający do myślenia, w bardzo ciekawie zakomponowanej formie zaświadcza. Ratajczak dzięki zastosowanej konwencji, rezygnując z potocznych realiów, nie pozostawia głównego bohatera ze swoim monologiem samego, a rozpisując niekiedy jego frazy na poszczególne głosy, również skandowane zbiorowo, zadaje kłam tym, dla których dramaty Koterskiego jawią się jako pozbawione akcji i przez to mało sceniczne. Reżyserowi udało się też, bez uciekania się do chwytów choćby czysto kabaretowych, zachować jednorodną formę dla wszystkich różnorodności języka, które tu się pojawiają, nawet w międzysłownych rozszczelnieniach. Pomaga mu w tym ucieczka od taniego realizmu w przestrzeń bardziej abstrakcyjną, mocno wyartykułowana kompozycją scenografii wypreparowanej z rzeczywistości (Marcin Chlanda) i kostiumów (Dorota Gaj-Woźniak / Grupa Mixer). W końcu najważniejszy jest w tym wszystkim operujący trzynastozgłoskowcem język, jakim posługują się aktorzy kreując odpryski postaciowych odruchów i abominacji. Dominacja umowności pomaga podkreśleniu także uniwersalności, która nie staje się w tym przypadku li tylko dodatkiem do samego scenariusza. Obyczajowa przenikliwość, właściwe oddawanie charakteru  języka i śmiałość w definiowaniu codzienności zostają zachowane. Ratajczak umiejętnie i w tym przedstawieniu posługuje się takimi kategoriami jak dystans, nawias, kpina, autoironia czy cudzysłów. Jego „Dzień świra” wyreżyserowany jest z właściwym nerwem i pomysłowo, bez zbędnego psychologizmu w pogłębianiu związków z matką, synem czy spotykanymi po drodze kobietami.

Warto podkreślić jeszcze raz rolę Adama Cywki, który choć premierę zaczął trochę nieśmiało, to jednak ze sceny na scenę zyskiwał w odnajdywaniu całej gamy tonacji, które jego postać mocno różnicowały. Poza tym dyscyplinę wszystkich pozostałych aktorów, która w tak skonstruowanym spektaklu jest podstawowym warunkiem sukcesu (godna uwagi plastyka ruchu Arkadiusza Buszki). I choć powodów do śmiechu jest w tej realizacji sporo, to jednak diagnoza na temat egzystencjalnego piekła, jakie sami sobie stwarzamy i ogólnej mizerii  tego, co nas otacza i spotyka, wybrzmiewa z całą mocą.

fot. Krzysztof Bieliński

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL