Radość smutku

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Radość smutku

„Wojna na trzecim piętrze”  Pavla Kohouta pod opieką reżyserską Marcina Hycnara w Teatrze Jaracza w Łodzi – pisze Magda Kuydowicz.

Opublikowano: 2021-03-22
fot. Bartek Warzecha / Teatr Jaracza w Łodzi

„Wojna na trzecim piętrze” – komedia Pavla Kohouta, znanego czeskiego dramaturga, prozaika i opozycjonisty – to spektakl, który powstał na Scenie Inicjatyw Aktorskich Proscenium. Nowy dyrektor, Marcin Hycnar, który podjął się opieki reżyserskiej w trudnych pandemicznych czasach,  poprowadził aktorów zdecydowaną ręką. Stęskniona za teatrem  publiczność dopisała. Z tego powodu w piątek 19 marca – w ostatnim dniu przed  ponownym lockdownem – aktorzy zagrali aż dwa spektakle. Z trudem dostałam się na ten późniejszy  termin i z radością pojawiłam się w teatrze, gdzie spora już grupka widzów spacerowała we foyer, czekając na przedstawienie. Dla Łodzian (i nie tylko – ja przyjechałam specjalnie z Warszawy) pójście do teatru  to nadal wydarzenie i przyjemność. A Hycnar, który szefował już teatrowi w rodzinnym Tarnowie, wydaje się dobrze wyczuwać to, co mieszczańskiej publiczności może sprawić radość.

Tekst Kohouta jest śmieszno-smutny i daje aktorom wiele możliwości interpretacyjnych. Zwarta literacka forma, nieliczna, ale dobrze dobrana obsada i scenografia, która w finale dosłownie rozpada się na naszych oczach (takiej „akcji” na scenie nie widziałam dawno i pewnie długo jeszcze nie zobaczę), to kolejne atuty tego przedstawienia. Jesteśmy zanurzeni przez godzinę w totalnie absurdalnej sytuacji. Komplikacje i nonsensy  mnożą się nieustannie.  Nie widać także szansy i nadziei  na wyjście bohaterów dramatu  z opresji z twarzą.

Mecenas  Emil Blaha (Mariusz Witkowski, chwilami nadmiernie ekspresyjny, co wiele podpowiada widzom, zamiast zostawić im margines na własną interpretację) zostaje obudzony wraz z żoną (dobrze czująca niuanse zawarte w tekście i z polotem szarżująca w parze z Witkowskim Urszula Gryczewska), w środku nocy, z rozkazem mobilizacji. Do jego mieszkania bez ceregieli wkracza nagle tłum ludzi, karząc mu przygotować się do wojny. Jak każdy świadomy obywatel – i prawnik – Blaha stara się odwołać do organów sprawiedliwości.  Dzwoni na policję, protestuje, krzyczy, buntuje się. Ale w końcu ulega. Totalitaryzm, o którym pisze i mówi  ze sceny Kohout, jest tak wszechogarniającym systemem, że nie sposób z nim walczyć. Pytanie brzmi tylko jak długo będzie trwał opór znękanego opresją człowieka, kompletnie nieprzygotowanego na tak nieoczekiwany atak na jego wolność i niezależność. Poddając się absurdalnej sytuacji, Blaha powoli traci kontrolę nad własnym życiem. Jego żona jest ładna, seksowna i oprawcy wyraźnie dają jej do zrozumienia, że kobiece atuty to jej mocna broń. Co więcej, gdy wreszcie przybywa z takim napięciem oczekiwany wróg  z dalekich Niemiec, Mueller, wybrany przez komputer agresor Blahy (w tej roli ponownie, tym razem  przekonujący i zabawny Witkowski), żona Blahy znakomicie sobie z nim radzi. Z samą sytuacją wojny na trzecim piętrze, po krótkim ataku histerii, także. Partnerujący Gryczewskiej i Witkowskiemu Mariusz Siudziński (listonosz, policjant i pierwszy generał) oraz Robert Latusek (lekarz, cywil, drugi generał) dobrze czują konwencję grania tragikomedii. Robią to z wdziękiem, świadomi zadań jakie przed nimi postawił wymagający tekst i młody, energiczny reżyser.

Przerażająca wydaje się świadomość tego, że do wszystkiego jesteśmy się w stanie  przyzwyczaić. Do utraty wolności, godności i swobody przebywania w piżamie we własnym łóżku także. „Mówiąc o czeskim śmiechu i czeskim humorze nie uświadamiamy sobie, że pod nimi jest ocean smutku. Jeden ze znanych Czechów powiedział nawet, że czeski śmiech to radość smutku” – napisał Mariusz Szczygieł  w świetnie zredagowanym programie. Dlatego z czystym sercem, podszytym dzięki Kohoutowi i łódzkim aktorom niepokojem, rekomenduję ten spektakl, licząc na to, że teatry w Polsce niebawem znów się otworzą. A my, widzowie  stęsknieni za spektaklem na żywo, będziemy mogli jak w lustrze przeglądać się  w losach kolejnych bohaterów na scenie Teatru Jaracza w Łodzi.

Kategorie:

Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL