Przyjemnie mieć własne zwierzę, ale dziadziuś też jest przyjemną rzeczą

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Przyjemnie mieć własne zwierzę, ale dziadziuś też jest przyjemną rzeczą

O spektaklu „Dzieci z Bullerbyn” na podstawie Astrid Lingren w reż. Agnieszki Glińskiej w Teatrze Lalka w Warszawie pisze Anna Czajkowska. W warszawskim Teatrze Lalka spektakl w reżyserii Agnieszki Glińskiej proponuje małemu i starszemu widzowi udział w niecodziennej, szalonej przygodzie… książkowo-teatralnej. W udanej adaptacji autorstwa pani reżyser i Janiny Stelmaszyk zupełnie zwyczajny świat dzieciństwa, pozbawiony...
Opublikowano: 2022-06-05

O spektaklu „Dzieci z Bullerbyn” na podstawie Astrid Lingren w reż. Agnieszki Glińskiej w Teatrze Lalka w Warszawie pisze Anna Czajkowska.

W warszawskim Teatrze Lalka spektakl w reżyserii Agnieszki Glińskiej proponuje małemu i starszemu widzowi udział w niecodziennej, szalonej przygodzie… książkowo-teatralnej. W udanej adaptacji autorstwa pani reżyser i Janiny Stelmaszyk zupełnie zwyczajny świat dzieciństwa, pozbawiony elementów nadmiernego dydaktyzmu i nadopiekuńczości dorosłych, płynnie łączy się z tradycyjną, roztańczoną, rozśpiewaną, błyszczącą kolorem i światłem inscenizacją, a spoiwem tego bogactwa jest literackie słowo. Dzięki „Dzieciom z Bullerbyn” najmłodsi teatromani, wraz z aktorami, mają szansę przeżywać zabawy, drobne troski i emocje towarzyszące dorastaniu Lisy, Lassego i Bossego, sióstr Anny i Britty oraz Ollego, mieszkańców maleńkiej, szwedzkiej wioski, składającej się tylko z trzech gospodarstw. Astrid Lindgren napisała swoją powieść w 1947 roku, ale nadal nie traci ona uroku i aktualności – czytelnicy z przyjemnością zatapiają się w świecie dziecięcych przyjaźni, szalonych wybryków, gdzie czas dzieli się na pracę i zabawę, naukę w szkole i obcowanie z przyrodą, kąpiel w jeziorze czy nocleg w stogu siana. A dorośli dyskretnie dbają o bezpieczeństwo całej gromadki, w niczym nie krępując dziecięcej wyobraźni.

Sam pomysł, który realizuje Agnieszka Glińska, nie jest nowy – „Dzieci z Bullerbyn” nie raz gościły na scenach teatralnych, jednak sposób, w jaki reżyserka podeszła do tematu jest świeży i niezwykle atrakcyjny dla widza w każdym wieku. Cudowna powieść, w którą z przyjemnością zagłębiają się kolejne pokolenia czytelników, częściowo oparta jest na wątkach autobiograficznych. Astrid Lindgren wspomina własne dzieciństwo, rodzeństwo, rodziców i dziadków, wzbogacając i uzupełniając prawdziwe wydarzenia i wizerunki bohaterów swą niezwykłą wyobraźnią oraz niesamowitym zrozumieniem dziecięcego świata i dziecięcej psychiki.

Bullerbyn (po polsku Hałasowo) leży z dala od wielkomiejskiego ruchu i zgiełku, a jego mieszkańcy żyją w zgodzie z przyrodą i porami roku. Narratorką powieści (co wykorzystano również w spektaklu) jest dziewczynka o imieniu Lisa, która mieszka wraz z braćmi Lassem i Bossem w Zagrodzie Środkowej. Zagrodę Północną zamieszkują Britta i Anna, zaś Zagrodę Południową Olle oraz jego mała siostrzyczka Kerstin. Cała szóstka przeżywa różne przygody, uczy się i bawi, a życie mieszkańców trzech zagród płynie zgodnie z rytmem zmieniających się pór roku. Spektakl zaczyna się w dniu, gdy Lisa kończy siedem lat, a jak wiadomo urodziny to jeden z najprzyjemniejszych, najbardziej wyczekiwanych dni w roku – tak bywało dawniej, tak jest i dziś. Agnieszka Glińska, która swego czasu przygotowała na scenie Teatru Dramatycznego m.st. Warszawy znakomity spektakl „Pippi Pończoszanka” na podstawie prozy Astrid Lindgren, ma ogromne, literackie wyczucie. Umiejętnie przeplata współczesne elementy z klasyczną prozą, pozostając w klimacie stworzonym przez autorkę w powieści „Dzieci z Bullerbyn”, której akcja toczy się niedługo po drugiej wojnie światowej. Bohaterowie noszą zwykłe, znane dzieciom z codzienności ubrania i nie różnią się zbytnio od nich – mają podobne pomysły, wpadają w podobne tarapaty i kochają zwierzęta, a nade wszystko lubią spędzać czas z rówieśnikami, ciesząc się świętami i bawiąc się przy dźwiękach popularnej dziś muzyki. Spektakl podzielony został na krótkie części – opowiastki inspirowane tytułami rozdziałów z książki „Dzieci z Bullerbyn” wyświetlane są tuż nad sceną i widzowie mogą je przeczytać. Przebieg akcji jest czytelny, żywy, z konieczną dynamiką i dzieci bez trudu identyfikują się z kilkuletnimi bohaterami – wszystko dzięki dopracowanej w każdym szczególe dramaturgii, która nie pozostawia żadnych niedomówień czy niejasnych aluzji. Mimo to Glińska wraz z pozostałymi osobami zaangażowanymi w tworzenie przedstawienia pozostawia spore pole do popisu dziecięcej wyobraźni, z natury nieograniczonej, w której wszystko może się zdarzyć. I znów teatr staje się dla dzieci rzeczywistością wyjątkową, gdzie fantazja, biegnąc własną ścieżką, pozwala na zanurzenie się w jednym z najpiękniejszych światów, a marzenia można realizować, przekraczając wiele ograniczeń. Opowieść o przyjaźni, beztroskiej zabawie, która niesie radość, oraz o szacunku dla drugiego człowieka, jest ukazana w sposób delikatny, bez nachalności. Zrozumienie specyfiki myślenia i praw dziecięcego rozwoju przyświecało zarówno autorce tekstu, jak i twórcom spektaklu. Praca, nauka, zabawa, rywalizacja i wzajemna pomoc – to wszytko jest ważne i wyeksponowane z wyczuciem. Swoboda najmłodszych, pod czujnym, wyrozumiałym, kochającym okiem dorosłych, którzy doceniają samodzielność swych pociech i pozwalają im na wiele nie popadając w przesadę, jest stanem wręcz idealnym, a przecież możliwym.

Aktorzy i aktorki młodego pokolenia (Olga Ryl-Krystianowska, Hanna Turnau, Magdalena Pamuła, Michał Wójtowicz, Jakub Mieszała i Bartosz Krawczyk), ze swą energią i świeżością, grają wręcz brawurowo. A obok nich doświadczeni artyści – cudowna jak zawsze Aneta Harasimczuk kreująca postacie wszystkich Mamuś, Pani, Kristin i Agdy oraz niesamowity Roman Holc, który w spektaklu gra role Tatusiów, Dziadziusia, Wujka Emila i Szewca, nadają spektaklowi rytm i smak. Zderzenie młodości ze spokojem i wytrawnością sztuki aktorskiej czyni inscenizację naturalną i bliską życiu. Olga Ryl-Krystianowska jako narratorka Lisa znakomicie oddaje charakter mądrej, pomocnej oraz wciąż skłonnej do beztroskich zabaw i – jak każde dziecko – rozbrykanej dziewczynki. Nie trudno będzie najmłodszym widzom identyfikować się z nią samą i jej przyjaciółkami: Anną (Magdalena Pamuła) i Brittą (Hanna Turnau). Wszystkie trzy aktorki grają niezwykle swobodnie, prawdziwie, a dbając o wyrazistość słowa, oddają humor dialogów i poszczególnych scen. Bracia Lisy: Lasse (w tej roli Michał Wójtowicz) i Bosse (Jakub Mieszała) oraz ich przyjaciel Olle (Bartosz Krawczyk), choć opisani przez Astrid Lindgren prawie 80 lat temu, niewiele różnią się od dzisiejszych chłopców – tryskają energią, są pomysłowi, skłonni do psot, ale jakże życzliwi. Znani od lat i lubiani aktorzy Lalki, Aneta Harasimczuk i Roman Holc, z lekkością i wyczuciem towarzyszą młodym, czarując widownię swą aktorską wprawą. W spektaklu nie mogło rzecz jasna zabraknąć zwierząt – jest pies Svipp (jak żywy!) wspaniale animowany przez Bartosza Krawczyka i jagniątko o imieniu Pontus, którego najlepszą opiekunką jest zastępcza mama, Lisa. Aktorka nadała lalce wręcz ludzką osobowość i tak lubianą przez dzieci bezsłowną umiejętność komunikowania się (w teatrze przecież wszystko jest możliwe).

Gra światłem (Kacper Gawron, Maciej Edelman) podkreśla nastrój, pory dnia i roku, a scenografię autorstwa Moniki Nyckowskiej, która korzysta i z dosłowności i z symboliki, wzbogacają animacje duetu artystycznego – Kamy Fundichely i Krzysztofa Rychty. Wszystko opracowane zostało z wyczuciem i smakiem – rytmika ruchu scenicznego, muzyka (Igor Nikiforow), piosenki i dramaturgia, dzięki czemu inscenizacja jest wielce ujmująca w swej estetyce – bogatej, ale nie przesadzonej.

 Agnieszce Glińskiej udało się oddać niepowtarzalny urok Bullerbyn i pokazać aktualność tekstu (podkreślając ją odpowiednimi, współczesnymi akcentami) – w przeżywaniu szczęśliwych, dziecięcych lat, w atmosferze barwnych wspomnień i obudzonych zmysłów. Po prostu czuje się ciepło nocy świętojańskiej i chłód padających podczas śnieżycy płatków, nawet smak ślazowych cukierków, zapach orzechów i jabłek w sylwestrową noc. A piosenka o kawałku kiełbasy dobrze obsuszonej pozostanie na długo w mej pamięci. Niezależnie od wieku, doświadczeń i upodobań czytelniczych warto na dwie godziny zostawić nasz szalony, nieustannie pogrążony w pośpiechu, przeładowany nadmiarem informacji i medialnym hałasem świat, by udać się do cudownego Bullerbyn, krainy spokojnego, beztroskiego dzieciństwa.

fot. Marta Ankiersztejn

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL