Pozwolić sobie wyparować z obrazu

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Pozwolić sobie wyparować z obrazu

O spektaklu „Moja pierwsza nieśmiertelność. Seans” Studia Wachowicz/Fret w Instytucie Grotowskiego we Wrocławiu pisze Adam Kamiński.

Opublikowano: 2026-11-02
fot. Joanna Nowicka
Ocena recenzenta/tki: (8/10) – bardzo dobry

Fotografia jako iluzja istnienia i sposób rejestrowania przemijania stanowi centralny motyw spektaklu „Moja Pierwsza Nieśmiertelność. Seans”, stworzonego przez Monikę Wachowicz i Jarosława Freta. 

Punktem wyjścia teatralnej opowieści jest tragiczna biografia oraz surrealistyczna twórczość amerykańskiej fotografki Franceski Woodman i refleksje zawarte w powieści „Nieśmiertelność” Milana Kundery. Z tych dwóch odmiennych perspektyw wyłania się historia o potrzebie utrwalenia siebie, a zarazem o nieuchronności znikania.

Francesca Woodman, która zmarła śmiercią samobójczą w wieku zaledwie dwudziestu dwóch lat, pozostawiła po sobie niezwykle osobisty i niepokojący dorobek artystyczny. Badała granice własnej obecności, cielesności i tożsamości. Choć za życia nie zdobyła szerokiego uznania, pośmiertnie jej twórczość zyskała znaczącą pozycję w historii fotografii. Zapamiętano ją jako artystkę, która za pomocą obrazu potrafiła uchwycić nieuchwytność ludzkiego istnienia.

Spektakl podejmuje rozważania  nad statusem obrazu we współczesnej kulturze, zdominowanej przez nieustanną produkcję i konsumpcję fotografii. W świecie, w którym każdego dnia powstają miliardy zdjęć, akt fotografowania coraz częściej traci wymiar osobistego doświadczenia, stając się niemal automatycznym gestem dokumentowania rzeczywistości. Na tym tle szczególnego znaczenia nabiera twórczość Woodman, dla której aparat fotograficzny  był  sposobem badania własnej podmiotowości i relacji z otaczającą przestrzenią. 

Tytułowa „pierwsza nieśmiertelność” oznacza zatem symboliczną obietnicę trwania poprzez obraz, możliwość pozostawienia po sobie śladu, który przetrwa fizyczną obecność człowieka. Jednocześnie spektakl podważa tę obietnicę, odsłaniając jej iluzoryczny charakter. Fotografia nie przywraca życia ani nie zatrzymuje przemijania; zachowuje jedynie jego powidok, fragment obecności, który z czasem staje się coraz bardziej odległy od tego, co rzeczywiste. Im intensywniej próbujemy utrwalić własny obraz, tym wyraźniej ujawnia się kruchość istnienia. 

Monika Wachowicz z niezwykłą precyzją operuje skrajnościami ruchu. Przechodzi od ekspresyjnej, niemal transowej dynamiki do całkowitego bezruchu.  Pozornie prosty gest zastygania okazuje się równie wymagający, co intensywny ruch. Napięcie mięśni, drżenie rąk, kontrola oddechu i widoczne zmęczenie odsłaniają materialność ciała, jego wysiłek i ograniczenia. Właśnie w tej fizycznej kruchości ujawnia się paradoks fotografii: próba zatrzymania życia wymaga zamrożenia jego naturalnego przepływu.

Ekspresja  performerki wyraźnie nawiązuje do fotograficznych eksperymentów Franceski Woodman, wykorzystującej długi czas naświetlania, by rozmywać kontury własnej sylwetki. Sceniczna odpowiedź na ten zabieg przybiera postać hipnotycznego, szybkiego ruchu, który w stroboskopowych błyskach rozpada się na migotliwe, nieciągłe obrazy. Ciało traci stabilność, zdaje się znikać i ponownie wyłaniać z mroku. Artystka szuka krawędzi, narożników i ścian, wciska się w przestrzeń, jakby próbowała zatrzeć granicę między własną skórą a materią otoczenia.

Istotnym partnerem tego cielesnego działania jest światło, które w koncepcji Jarosława Freta nie pełni funkcji wyłącznie ekspozycyjnej. Staje się narzędziem selekcji i ingerencji: wydobywa określone fragmenty ciała, by za chwilę oddać je ciemności. Błysk flesza zatrzymuje ruch niczym fotograficzna migawka, podczas gdy projekcje wideo nakładają na skórę performerki cyfrowe struktury i powidoki architektury.  Światło nie tyle pokazuje postać, ile decyduje o warunkach jej widzialności. W ten sposób scenografia staje się metaforą aparatu fotograficznego, medium, które utrwala, ale zarazem fragmentaryzuje i uprzedmiotawia.

Równie ważna jest warstwa dźwiękowa, oparta na chropowatej fakturze nagrań, pęknięciach głosu i nieregularnej rytmice. Współtworzy atmosferę rozpadu i przemijania. Jej surowość współbrzmi z architekturą Studia Na Grobli oraz bezwzględnym światłem, nadając przedstawieniu charakter niemal metafizycznego seansu. Szczególne znaczenie ma przywołanie wiersza Cesarego Pavese ,,Przyjdzie śmierć i będzie miała twoje oczy”. Motyw spojrzenia łączy poetycki wymiar śmierci z zasadniczym problemem spektaklu: relacją między tym, kto patrzy, a tym, kto zostaje zamieniony w obraz.

Ważnym kontekstem pozostaje również postać Agnes z ,,Nieśmiertelności” Kundery. Jej pragnienie samotności i uwolnienia od cudzych spojrzeń koresponduje ze sceniczną próbą odzyskania autonomii wobec aparatu i widza. Nie chodzi już tylko o lęk przed przemijaniem, lecz także o obawę przed utratą kontroli nad własnym wizerunkiem. We współczesnej kulturze nieustannego fotografowania obraz, który miał gwarantować pamięć, może stać się formą zniewolenia,  zastępować żywego człowieka jego powielanym, oderwanym od niego przedstawieniem. Wizerunek, który pozostawiamy w cudzej pamięci, nie jest  wiernym odbiciem naszej tożsamości. Z czasem zaczyna funkcjonować niezależnie od nas, podlega interpretacjom, przekształceniom i uproszczeniom.

Przekraczając granice teatru w stronę instalacji i performansu, twórcy tworzą wyjątkowy format. Pokazują, że sztuka jest  najpotężniejsza wtedy, gdy godzi się na swoją efemeryczność. Prawdziwe wyzwolenie następuje w momencie, w którym przestajemy traktować przestrzeń (i życie) jako archiwum, które trzeba zapełnić dowodami istnienia, a zaczynamy doświadczać jej jako czystego, dzianego się w tej sekundzie procesu. Pozostaje obraz, ale wolność polega na tym, by pozwolić sobie z tego obrazu wyparować.

Być może  prawdziwa wolność zaczyna się nie w pragnieniu, by zostać zapamiętanym, lecz w zgodzie na własną przemijalność,  na istnienie, którego nie da się zatrzymać, powielić ani zamknąć w kadrze.

Monika Wachowicz Studio

 

Kategorie:


Cytat Dnia

„Obietnice te okazują się jednak bez pokrycia, bo środkowa część spektaklu jest właściwie niezrozumiała”

Tomasz Domagała o „Betlejem polskim”, reż. Rafał Szumski; domagalasiekultury.pl, 22.10.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL