Plakat Wiktora Sadowskiego do przedstawienia „Dziady. Gustaw-Konrad” w reżyserii Macieja Sobocińskiego. Jego premiera odbyła się 25 kwietnia 2003 r. w Teatrze Słowackiego w Krakowie.
„Samotność — cóż po ludziach, czym śpiewak dla ludzi?
Gdzie człowiek, co z mej pieśni całą myśl wysłucha?”
Ten fragment Wielkiej Improwizacji, przywołany jako motto w programie przedstawienia „Dziady. Gustaw-Konrad”, przygotowanego przez Macieja Sobocińskiego, może również stanowić klucz do interpretacji plakatu Wiktora Sadowskiego. Premiera spektaklu odbyła się 25 kwietnia 2003 r. w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, a w rolę Gustawa-Konrada wcielił się Krzysztof Zawadzki.
Reżyser odczytał dramat przez doświadczenia współczesnego człowieka, jego samotność, potrzebę spotkania i poszukiwanie wartości w świecie.
„Współczesny świat odziera rzeczywistość z Tajemnicy i wdziera się w rejony intymne, wykrzywiając je, spłaszczając, trywializując. »Dziady« nie są dla mnie tylko dramatem narodowym. Uważam, że należy odczytywać dzieło Mickiewicza w sposób uniwersalny” (Maciej Sobociński o „Dziadach”, notowała Agnieszka Kaczmarczyk, program do spektaklu „Dziady. Gustaw-Konrad”, Adam Mickiewicz, Sezon 2002/2003, brak numerów stron).
Centralnym motywem kompozycji jest monumentalna twarz, której jedność naruszają geometryczne podziały, ukośne linie i wewnętrzne wizerunki. Ciemny klin wbity w główny wizerunek narusza jego spójność. Kontrast między spokojną, jasną twarzą a ciemnymi, demonicznymi fizjonomiami ukazanymi w jej wnętrzu tworzy rozdarcie między zewnętrznym wizerunkiem a tym, co pozostaje ukryte w psychice. Nie są to jednak całkowicie rozdzielone wizerunki, przemiana nie oznacza zerwania z przeszłością: Konrad nadal nosi w sobie doświadczenie Gustawa, choć kieruje swoją energię ku innym celom.
Ziemiste brązy, ochry, szarości i biele oraz chropowata, malarska faktura nadają twarzy surowość i cielesność. Twarz nie została przedstawiona jako gładki, realistyczny portret. Jej powierzchnia jest zbudowana z krótkich, nerwowych pociągnięć pędzla, tworzących modelunek. Plamy barwne nie służą wyłącznie odwzorowaniu fizjonomii, lecz są sposobem przedstawienia psychiki. Warstwy farby odsłaniając kolejne oblicza, podkreślają niemożność sprowadzenia człowieka do jednego wizerunku.
Rozszczepienie twarzy można odczytać jako wizualną interpretację przemiany Gustawa w Konrada, jednego z najważniejszych wątków dramatu Mickiewicza. W Prologu III części zostaje ona zapisana słowami: „Gustavus obiit — hic natus est Conradus” – Gustaw umarł, narodził się Konrad. Na plakacie oba imiona pojawiają się obok tytułu „Dziady”, a
demoniczne twarze wewnątrz głównego wizerunku pozwalają pogłębić tę interpretację. Można je odczytać jako plastyczny odpowiednik wewnętrznych napięć Konrada – jego gniewu, pychy, buntu i pragnienia przekroczenia własnych ograniczeń. W Wielkiej Improwizacji bohater występuje przeciwko Bogu, domaga się władzy nad ludzkimi duszami i pragnie wpływać na losy narodu. Jego bunt wyrasta z cierpienia i miłości do wspólnoty, ale wiąże się również z przekonaniem o własnej wyjątkowości. Ukryte w ciemności oblicza przywołują ten mroczny wymiar osobowości bohatera. To znaki konfliktu rozgrywającego się w jego psychice, pomiędzy pragnieniem dobra a pychą, miłością a gniewem, potrzebą porozumienia a poczuciem odrębności.
„Gustaw-Konrad szuka punktu oparcia, wskazówek moralnych. Chce ponownie okiełznać, włożyć w ramy zasad i wartości zakłamany, chaotyczny świat. Równocześnie zastanawia się, czy ze swoją wrażliwością, ze swoim poczuciem wyjątkowości ma prawo walczyć o to, aby ten świat stał się lepszy” (Maciej Sobociński o „Dziadach”, notowała Agnieszka Kaczmarczyk, program do spektaklu „Dziady. Gustaw-Konrad” Adam Mickiewicz, Sezon 2002/2003, brak numerów stron).
Ekspresyjny charakter przedstawienia dopełnia liternictwo. Białe, nieregularne litery tytułu DZIADY przypominają zapis wykonany kredą lub farbą na chropowatej powierzchni. Umieszczone obok tytułu imiona GUSTAW KONRAD wskazują na podwójną tożsamość bohatera, a informacje o teatrze, reżyserii i premierze wypełniają dolną część kompozycji. Nierówny, swobodny zapis współgra z malarską fakturą twarzy i jej geometrycznymi podziałami.
Plakat Wiktora Sadowskiego można odczytać jako portret, który odkrywa mroczne pokłady psychiki. W malarskiej formie nawiązującej do tradycji polskiej szkoły plakatu artysta przekłada przemianę Gustawa w Konrada na obraz psychicznego pęknięcia i konfrontacji z własnym mrokiem. Ta interpretacja wykracza poza historyczny i narodowy wymiar dramatu, wydobywając jego uniwersalny wymiar. W tej perspektywie tekst Mickiewicza, odczytanie Sobocińskiego i malarska wizja Sadowskiego tworzą dopełniające się ujęcia, ukazujące samotną konfrontację ze światem i przede wszystkim z samym sobą.
Bożena Pysiewicz