Są przedstawienia, które na trwałe zapisują się w historii teatru. „Czerwone nosy” Petera Barnesa należą do takich spektakli. W 1993 roku inscenizacja Eugeniusza Korina stała się jednym z największych sukcesów poznańskiego Teatru Nowego. Niemal trzy dekady później po ten sam dramat sięgnął Jan Klata, przygotowując widowisko pełne groteski, politycznych aluzji i gorzkiego humoru.
Od Eugeniusza Korina do Jana Klaty. Historia teatralnej legendy
Historia „Czerwonych nosów” w Teatrze Nowym rozpoczęła się w 1993 roku. Stanisław Barańczak przygotował wówczas na zamówienie poznańskiej sceny przekład dramatu brytyjskiego dramaturga Petera Barnesa, a jego wystawienia podjął się Eugeniusz Korin.
Powstało przedstawienie, które szybko zdobyło status kultowego. Zachwycano się rozmachem inscenizacji, znakomitą grą zespołową i wyrazistymi kreacjami aktorskimi. Spektakl przez wiele lat przyciągał publiczność, stając się jednym z najważniejszych tytułów w historii poznańskiej sceny.
W 2021 roku Jan Klata zdecydował się powrócić do dramatu Barnesa. Premiera odbyła się 12 lutego, w szczególnym momencie dla całego środowiska teatralnego. Pandemia COVID-19, wielomiesięczne zamknięcie instytucji kultury i niepewność dotycząca przyszłości teatru nadały tej realizacji dodatkowe znaczenie.
Klata sięgnął po tekst, którego akcja rozgrywa się w XIV-wiecznej Europie ogarniętej epidemią dżumy. Bohaterem jest ksiądz Flote, przekonany, że w świecie opanowanym przez strach, cierpienie i śmierć ludziom potrzebny jest śmiech. Zakłada więc zakon Czerwonych Nosów, grupę osobliwych wędrownych artystów, którzy próbują przywrócić ludziom radość.
Ich działalność szybko zaczyna przeszkadzać tym, którzy sprawują władzę. Śmiech okazuje się niebezpieczny, ponieważ pozwala kwestionować autorytety, obnażać hipokryzję i podważać obowiązujący porządek.
Cztery godziny groteski, anarchii i wielkiego teatru
Jan Klata przygotował przedstawienie monumentalne, trwające cztery godziny, pełne muzyki, gwałtownych zmian nastroju i scenicznych prowokacji.
W świecie przedstawionym średniowieczna zaraza spotyka się ze współczesnymi konfliktami politycznymi i społecznymi. Na scenie pojawiają się policjanci-ministranci, kościelni hierarchowie i postacie przywołujące obrazy znane z telewizyjnych transmisji protestów. Reżyser wykorzystuje popkulturę, religijną ikonografię i groteskę, prowadząc opowieść o mechanizmach władzy oraz miejscu artysty w społeczeństwie.
Szczególną rolę odgrywa muzyka. W spektaklu można usłyszeć utwory kojarzone z Nirvaną, The Cranberries czy Deep Purple, a także „Anielski orszak” w rytmie disco polo.
Ważnym elementem inscenizacji pozostaje zbiorowy charakter przedstawienia. Na scenie występuje kilkudziesięciu wykonawców, a rozbudowane sceny zespołowe wymagają ogromnej precyzji i dyscypliny.
Dla widzów pamiętających legendarną realizację Korina szczególne znaczenie miał powrót aktorów związanych z pierwszą inscenizacją. W przedstawieniu Klaty wystąpili między innymi Michał Grudziński, Zbigniew Grochal, Andrzej Lajborek i Janusz Andrzejewski.
Ten ostatni, wcielający się w tajemniczego Sonnerie, zwanego Din-Donem, stworzył jedną z najbardziej zapamiętanych kreacji spektaklu.
„Jedno z najważniejszych dokonań Jana Klaty”. Krytycy o „Czerwonych nosach”
„Czerwone nosy” spotkały się z dużym zainteresowaniem krytyków teatralnych. Przemysław Skrzydelski, obecnie redaktor Teatru dla Wszystkich, zaliczył poznańską inscenizację do najważniejszych osiągnięć Jana Klaty.
W opublikowanej 8 kwietnia 2023 roku rozmowie z Jakubem Morozem „Pocieszyciele w spóźnioną godzinę” Skrzydelski powrócił do premiery z lutego 2021 roku, przypominając atmosferę niepewności towarzyszącą ponownemu otwieraniu teatrów po pandemicznym zamknięciu.
„Klata zaś trafił w dziesiątkę i wystawił jeden ze swoich najlepszych tytułów” – oceniał krytyk, dodając, że obok „Trojanek” Eurypidesa z Teatru Wybrzeże uważa „Czerwone nosy” za najważniejsze dokonanie reżysera.
To szczególnie znacząca ocena, zważywszy na dorobek Klaty, obejmujący liczne inscenizacje klasyki i współczesnego dramatu.
Jakub Moroz, uczestniczący w rozmowie, przyznawał, że niektóre sceny czterogodzinnego przedstawienia wydawały mu się zbyt dosadne. Podkreślał jednak, że reżyserowi udało się uniknąć uproszczonej publicystyki, a spektakl skłaniał do refleksji nad związkami hierarchii kościelnej i władzy państwowej.
Maryla Zielińska w recenzji „Auuuu…!”, opublikowanej w miesięczniku „Teatr”, zwracała uwagę na pesymistyczny wydźwięk przedstawienia. Szczególnie mocno odczytywała jego finał, w którym groteska ustępuje miejsca rozpaczy. W interpretacji krytyczki zaraza jedynie chwilowo narusza obowiązujący porządek, a po jej ustąpieniu dawne mechanizmy władzy szybko odzyskują swoją siłę.
Tomasz Domagała w recenzji „Walka postu z karnawałem” podkreślał emocjonalną siłę przedstawienia oraz znaczenie wspólnoty tworzonej przez grupę społecznych wyrzutków skupionych wokół księdza Flote’a.
Sylwia Klimek w tekście „Jasełka postapo”, opublikowanym na portalu kultura.poznan.pl, doceniła znakomitą grę zespołową i precyzję inscenizacji. Szczególnie wzruszające okazało się dla niej spotkanie z aktorami podczas owacji po spektaklu, po wielu miesiącach pandemicznej izolacji.
Po ponad pięciu latach od premiery „Czerwone nosy” pozostają jednym z najgłośniejszych przedstawień Jana Klaty. Listopadowe pokazy dają możliwość ponownego przyjrzenia się inscenizacji, która powstała w wyjątkowym momencie historii polskiego teatru.
Teatr wobec świata, który utracił poczucie humoru
Po ponad pięciu latach od premiery przedstawienie Klaty można oglądać z innej perspektywy.
Pandemia, która bezpośrednio wpłynęła na kształt inscenizacji, pozostaje już doświadczeniem historycznym. Aktualne są jednak pytania stawiane przez Barnesa o granice wolności, religijną i polityczną hipokryzję oraz rolę sztuki w społeczeństwie.
Wędrowni klauni, próbujący rozśmieszać ludzi w czasach zarazy, stają się figurą artystów, którzy nawet w obliczu katastrofy upierają się przy swoim prawie do działania.
Barnes doskonale rozumiał, że śmiech potrafi być formą sprzeciwu. Klata wykorzystał tę właściwość dramatu, tworząc widowisko bezkompromisowe, chwilami brutalne, miejscami celowo przekraczające granice dobrego smaku.
Właśnie ta niejednoznaczność sprawia, że „Czerwone nosy” pozostają przedstawieniem wartym zobaczenia. Można się z nim spierać, odrzucać poszczególne rozwiązania reżysera, a jednocześnie docenić niezwykłą energię zespołu i inscenizacyjny rozmach.
Ostatnie listopadowe pokazy „Czerwonych nosów”
Teatr Nowy w Poznaniu zaplanował cztery przedstawienia na Scenie im. Tadeusza Łomnickiego:
- 26 listopada 2026 (czwartek), godz. 18.00
- 27 listopada 2026 (piątek), godz. 18.00
- 28 listopada 2026 (sobota), godz. 18.00
- 29 listopada 2026 (niedziela), godz. 17.00
Spektakl trwa 240 minut, w tym 25 minut przerwy, i przeznaczony jest dla widzów dorosłych.
Za reżyserię odpowiada Jan Klata, scenografię i kostiumy przygotowała Justyna Łagowska, muzykę Jakub Lemiszewski, a choreografię Maćko Prusak. Przy dramaturgii współpracował Michał Pabian.
„Czerwone nosy” zajmują szczególne miejsce w historii Teatru Nowego. Dwie inscenizacje, zrealizowane w odstępie niemal trzydziestu lat, pozwalają zobaczyć, jak ten sam dramat odpowiada na doświadczenia kolejnych pokoleń.
Listopadowe przedstawienia będą okazją do ponownego spotkania z jednym z najbardziej rozbudowanych przedsięwzięć inscenizacyjnych Jana Klaty oraz zespołem aktorskim poznańskiego teatru.
Teatr Nowy w Poznaniu