O granicach emocjonalnego dostępu

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

O granicach emocjonalnego dostępu

O „Muszeniu” Jagody Szelc i Tomasza Śpiewaka w reż. Jagody Szelc w Teatrze Dramatycznym w Warszawie pisze Wiesław Kowalski.

Opublikowano: 2026-05-27
fot. Karolina Jóźwiak
Ocena recenzenta/tki: (5/10) – średni

Wyszedłem z „Muszenia” Jagody Szelc z wyraźnym poczuciem dystansu wobec tego, co działo się na scenie. Nie był to jednak dystans wynikający z niechęci wobec tematu ani z braku doświadczeń, które miałyby „uprawniać” do odbioru tego spektaklu. Coraz częściej w przypadku przedstawień dotykających przemocy i traumy pojawia się bowiem niebezpieczne założenie, że brak silnego poruszenia musi oznaczać brak rozumienia albo brak wrażliwości. Tymczasem teatr nie może opierać swojej skuteczności wyłącznie na identyfikacji widza z przedstawionym doświadczeniem. Empatia nie jest automatyczną konsekwencją biografii, a intensywność reakcji nie powinna pełnić funkcji miary wartości odbioru.

Nie mam powodu, by kwestionować szczerości intencji twórców „Muszenia”. Widać wyraźnie, że Jagodę Szelc i Tomasza Śpiewaka interesuje sposób, w jaki pamięć pracuje w czasie: jej nieciągłość, powroty, zniekształcenia i nakładanie się różnych wersji zdarzeń. Spektakl próbuje opowiedzieć o dorastaniu w rodzinie, w której alkohol organizuje rytm codzienności nawet wtedy, gdy pozornie nic dramatycznego się nie wydarza. Zamiast jednoznacznych obrazów przemocy otrzymujemy atmosferę chwiejności emocjonalnej, zawieszenia między śmiechem a napięciem, groteską a niepokojem. To koncept interesujący i potencjalnie bardzo nośny teatralnie.

A jednak przez większość czasu pozostawałem wobec tej historii zaskakująco obojętny.

Największy problem „Muszenia” widzę w jego konstrukcji scenicznego przeżycia. Spektakl konsekwentnie sygnalizuje, że mamy do czynienia z opowieścią o traumie, ale rzadko pozwala, by ta sytuacja naprawdę zaistniała w relacji z widzem. Kolejne formalne zabiegi — powracające nagrania wideo, zapętlane sceny, baśniowe odniesienia, rozszczepiona narracja — budują intelektualnie spójną konstrukcję pamięci, ale jednocześnie oddalają bohaterów. Miałem wrażenie, że uczestniczę w obserwacji dobrze zaprojektowanego systemu znaczeń, a nie w kontakcie z żywymi postaciami i ich historią.

Szelc bardzo świadomie unika realizmu psychologicznego. Problem polega na tym, że nie zawsze proponuje w zamian równie silny poziom obecności emocjonalnej. Sceny rodzinne, choć precyzyjnie zbudowane i aktorsko mocne, szybko zaczynają funkcjonować według powtarzalnego rytmu: pojawia się napięcie, które nie prowadzi do realnej zmiany ani pogłębienia relacji, lecz raczej do kolejnej wariacji tego samego stanu. Ojciec i matka — znakomicie zagrani przez Roberta T. Majewskiego i Annę Gajewską — pozostają przede wszystkim figurami teatralnymi, a nie w pełni złożonymi postaciami dramatycznymi. Funkcjonują jako nośniki określonych stanów, napięć i ról w strukturze rodzinnej, a nie jako jednostki obdarzone wewnętrzną autonomią psychologiczną. Są jednocześnie charyzmatyczni, niepokojący i groteskowi, ale spektakl długo nie przekracza tej ambiwalencji w stronę bardziej ryzykownej niejednoznaczności.

Mam też wrażenie, że przedstawienie w dużym stopniu ufa samej tematyce. Jakby sama obecność problemu alkoholizmu i współuzależnienia miała automatycznie generować intensywność przeżycia. Tymczasem teatr potrzebuje nie tylko tematu, ale również napięcia wynikającego z relacji między postaciami, ryzyka narracyjnego i momentu, w którym widz przestaje być jedynie obserwatorem, a zaczyna być realnie wciągnięty w sytuację sceniczną. W „Muszeniu” ten moment przychodzi dla mnie zbyt rzadko.

Nie oznacza to jednak, że spektakl jest nieudany. Przeciwnie — rozumiem, dlaczego może on działać bardzo silnie na innych widzów. Widać ogromną precyzję konstrukcyjną, konsekwencję formalną i znakomitą dyscyplinę aktorską. Szczególne wrażenie robi scenografia Michała Dobruckiego, która na niewielkiej przestrzeni buduje świat jednocześnie klaustrofobiczny i wielowarstwowy, dobrze korespondujący z ideą pamięci jako przestrzeni nieciągłej i fragmentarycznej.

Jednocześnie „Muszenie” uruchamia dla mnie pytanie o granice teatru, który operuje doświadczeniem traumy jako głównym materiałem dramaturgicznym. Czy widz rzeczywiście musi się utożsamić, by uznać spektakl za istotny? Czy brak emocjonalnego „wejścia” jest porażką odbioru, czy może raczej ujawnia specyficzny sposób działania samego przedstawienia? I wreszcie: czy teatr może wymagać od widza nie tyle współodczuwania, ile raczej cierpliwego przyglądania się konstrukcji doświadczenia, nawet jeśli nie prowadzi ono do pełnego emocjonalnego uczestnictwa?

W moim przypadku „Muszenie” pozostało przede wszystkim przedmiotem analizy, a nie przeżycia. Doceniam jego ambicję, formalną konsekwencję i próbę odejścia od prostych narracji o traumie rodzinnej. Jednocześnie nie udało mi się wejść w świat bohaterów w sposób, który pozwoliłby mi uznać ich doświadczenie za wewnętrznie obecne, a nie jedynie opowiedziane. Pozostałem wobec niego na zewnątrz — świadomy jego konstrukcji, ale emocjonalnie niezaangażowany. I być może właśnie ta nieobecność okazała się najbardziej uczciwym opisem mojego spotkania z tym spektaklem.

Kategorie:


Cytat Dnia

„Dyżurny argument niedoceniających: skoro taki wielki pisarz, to dlaczego go wystawia tylko jego żona? Brzyk po raz trzeci dowodzi nieaktualności tezy o teatrze familijnym: Strzępka i Demirski dawno »otworzyli związek« w sensie artystycznym (w sensie życiowym – zamknęli). Na razie czekamy na powrót Moniki, na jej, by tak rzec, odkancel (wspaniała artystka i żadne ezoodpały nie odbiorą jej talentu), a tymczasem święto lasu, Paweł znów na mieście”

Maciej Stroiński o spektaklu „Mam coś w głębi nie do przedstawienia. HAMLET”, reż. Remigiusz Brzyk; E-teatr, 26.05.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL