Nowa jakość i nowe życie Kory

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Nowa jakość i nowe życie Kory

O spektaklu „A planety szaleją… (Młodzi w hołdzie Korze)” wg tekstów Olgi Jackowskiej i Marka Jackowskiego w reż. Anny Sroki-Hryń, (eksperyment sceniczny w ramach przedmiotu “Sceny dialogowe muzyczne” na II roku Kierunku Aktorstwo w Akademii Teatralnej w Warszawie)  w Teatrze Współczesnym w Warszawie pisze Wiesław Kowalski. To, co robi Anna Sroka-Hryń ze studentami Akademii Teatralnej...
Opublikowano: 2021-08-30

O spektaklu „A planety szaleją… (Młodzi w hołdzie Korze)” wg tekstów Olgi Jackowskiej i Marka Jackowskiego w reż. Anny Sroki-Hryń, (eksperyment sceniczny w ramach przedmiotu “Sceny dialogowe muzyczne” na II roku Kierunku Aktorstwo w Akademii Teatralnej w Warszawie)  w Teatrze Współczesnym w Warszawie pisze Wiesław Kowalski.

To, co robi Anna Sroka-Hryń ze studentami Akademii Teatralnej w Warszawie zasługuje na szczególne wyróżnienie, zwłaszcza jeśli chodzi o piosenkę aktorską, literacką, taką, w której o coś chodzi, mądrą, dojrzałą myślowo, usiłującą coś nam powiedzieć, a nie zatrzymującą się na poziomie infantylnych emocji dominujących w dzisiejszej muzyce rozrywkowej. Sroka-Hryń, jako aktorka znakomicie śpiewająca, doskonale potrafi poruszać się w tych rejonach tradycji, które należą do określonego modelu kultury – takiego, gdzie najważniejsza jest zawarta w utworze wokalnym obserwacja świata, rozważna ale wnikliwa, operująca obok emocji również ironią i tym samym prowokująca do interpretacyjnych rozważań. Stąd zapewne takie a nie inne wybory repertuarowe i sięganie do tych autorów, dla których najważniejsza jest z jednej strony świadomość używanego rzemiosła, z drugiej wyraźnie artykułowana postawa wobec otaczającej nas rzeczywistości.

W  pastelowym, wysmakowanym formalnie i wycyzelowanym w najmniejszym szczególe spektaklu „A planety szaleją…”, który wszedł do repertuaru Sceny w Baraku Teatru Współczesnego w Warszawie, Anna Sroka-Hryń z kompozytorem Mateuszem Dębskim, sięgając po twórczość Kory Jackowskiej i do piosenek jej męża, stworzyli  godzinne przedstawienie będące ciągiem bezpośrednio po sobie następujących obrazów, zdecydowanie bardziej teatralnych niż estradowych. Ich fabularnym spoiwem jest precyzyjnie konstruowana wspólnota używanych tonów i konsekwentne, od początku do końca, budowanie  nastroju, poprzez wrażliwość wykonawców silnie oddziaływującego na emocje  widza, gęstej i mocno rozwibrowanej atmosfery zamkniętej w ryzach szlachetnej  formy, w działaniach scenicznych mocno zsynchronizowanych z zawartością myślową interpretowanych utworów.

Realizatorzy nie dają publiczności szansy na oklaskiwanie każdej piosenki (a chciałoby się, bo młodzi aktorzy wykonują je z ogromnym talentem), kolejne sekwencje pełnie silnie kontrastowanych emocji, wzmagając zainteresowanie, płynnie przechodzą jedna w drugą, raz czyni to sam dźwięk czy muzyczna fraza, innym razem zmiana dokonuje się poprzez uruchomienie jedenastoosobowej grupy w innej konstelacji scenicznej. W skromnej scenografii  (jedenaście krzeseł, białe skrzydła) Ada Dec, Natalia Stachyra, Karolina Piwosz, Maja Polka, Jagoda Jasnowska, Olga Lisiecka,  Maciej Dybowski, Juliusz Godzina, Wojciech Melzer, Maciej Kozakoszczak i Tomasz Osica próbują dotrzeć do wszystkich niuansów zawartych w tekstach Kory Jackowskiej i jej specyficznego języka istniejącego poza literacko-obyczajowymi modami – robią to z dużą dozą ekspresyjnej żarliwości, przejęcia i zrozumienia, niekiedy zachowując swoją tożsamość, innym razem poprzez figuratywnie budowaną zbiorowość . Pomagają im aranżacje Mateusza Dębskiego, które, w dużej mierze dzięki użyciu dźwięków harfy, kontrabasu i pianina, odchodzą od tego, co znamy z nagrań i płyt zespołu Maanam. Każda piosenka zyskuje w przedstawieniu Anny Sroki-Hryń nową jakość i nowe życie – odczytanych intencji nie podaje się jednak w sposób oczywisty, ale obudowuje kunsztowną formą zastosowaną w działaniach ruchowych, ubiera w metaforę i w precyzyjną obserwację ludzkich zachowań. Nie penetruje tylko tej rzeczywistości, w której żyła sama autorka „Szarych miraży” i do której się odnosiła, ale nawiązuje również do tych treści, które silnie korespondują z tym, o co przychodzi nam walczyć dzisiaj, i są – jak się okazuje –  wciąż aktualne.

Bez wątpienia siłą tego muzycznego widowiska, skupionego na prostocie i czystości języka, również teatralnego,  jest konsekwencja, ale i też pewien rodzaj swobody, w konstruowaniu myślowego przekazu i stylistycznej jednorodności  jego poszczególnych elementów tekstowo-muzycznych. Wszyscy aktorzy, dzięki swojemu zaangażowaniu, mają w tym spektaklu nad publicznością władzę absolutną. Są pewni każdego gestu, każdego słowa, każdej myśli. Umiejętnie omijają rafy aktorskiego referowania na rzecz głęboko przemyślanej interpretacji, niekiedy nawet bliskiej kreacyjnemu traktowaniu materiału, z jakim przyszło się na scenie zmierzyć.

Fot. Vova Makovsky

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL