Nieznośna lekkość miłości

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Nieznośna lekkość miłości

O „Amerykaninie w Paryżu” George’ a Gershwina w choreogr. Krzysztofa Pastora w Operze Nova w Bydgoszczy pisze Szymon Spichalski.

Opublikowano: 2026-03-02
fot. Miłosz Budzyński / Opera Nova
Ocena recenzenta/tki: (7/10) – dobry

Styczeń 1928 roku, Nowy Jork. George Gershwin rozpoczyna prace nad swoim nowym utworem. Ledwie dwa lata wcześniej odwiedził Paryż – miasto, które podnosiło się z traumy I wojny światowej i znów stawało się miejscem artystycznego fermentu oraz powszechnego zachwytu. Stolica, której zabudowę oszczędziła niszczycielska siła „Wielkiej Wojny”, dzięki czemu Montmartre znów tętnił życiem nocnych kabaretów i teatrów, a w Saint-Germain-des-Prés mogli spotykać się F. Scott Fitzgerald i Ernest Hemingway. Gershwin rzucił okiem na rzekę Hudson i przypomniał sobie uczucie tęsknoty, które towarzyszyło mu w czasie pobytu w „Mieście Świateł”. Tak narodził się „Amerykanin w Paryżu”.

Dzisiaj utwór kojarzymy przede wszystkim z popularnym filmowym musicalem z 1951 roku w reżyserii Vincente’a Minnelliego, ze słynną rolą Gene’a Kelly’ego jako Jerry’ego Mulligana. Produkcja utrwaliła idylliczny obraz francuskiej stolicy, chociaż… wcale nie była kręcona nad Sekwaną. Z tym mitem postanowił zmierzyć się Krzysztof Pastor. Na potrzeby inscenizacji w Operze Nova w Bydgoszczy opracował libretto, które popularną opowieść przełożyło na język baletu.

Klamrę dla spektaklu stanowi scenografia zaprojektowana przez Natalię Kitamikado. Horyzont tworzy wielka, rysunkowa panorama Paryża. Na pierwszym planie widać most Aleksandra III. W tle wznosi się majestatyczna wieża Eiffla. Po bokach sceny ulokowano kilkupiętrowe wieżyczki prezentujące kamienice utrzymane w równie kreskówkowej estetyce. Twórcy bydgoskiego spektaklu podkreślają umowność i bajkowość snutej opowieści. Ten Paryż tętni życiem zakochanych par, artystów szukających najlepszych plenerów do swoich obrazów, dobrodusznych żandarmów, ulicznych sprzedawczyń róż i bagietek. Podstawowa linia fabularna „Amerykanina…” została zachowana, choć Pastor dokonał pewnych zmian w strukturze narracyjnej. Henri (Rafał Tandek) jest tutaj nie śpiewakiem, lecz choreografem. Wprowadzone zostają także dwie postacie w czerni (Kazuki Mitsuhashi i Jun Shinozaki), które pełnią w przedstawieniu role swoistych wyrzutów sumienia czy osobistych demonów towarzyszących głównym bohaterom.

Zbiorowe choreografie nie należą do najmocniejszych punktów spektaklu., choć wykonane zostały z dużą starannością i lekkością przez świetny zespół baletowy Opery Nova. Największe wrażenie robią przede wszystkim znakomite pas de deux. Duety stają się dla solistów okazją do wygrania emocji buzujących między protagonistami oraz do zarysowania ich sylwetek psychologicznych. Poruszające są zwłaszcza sceny miłosnych podchodów. Uczucie między Jerrym (Artem Rybalchenko) a Lise (Ryoka Chiba) rozkwita w takt sensualnego „Summertime”. Świetna jest Angelika Wojciechowska jako Milo, podkreślająca swoją kobiecość wyprostowaną sylwetką i pewnością siebie. Doskonale widać to w scenie zalotów kierowanych w stronę Amerykanina, w czym pomaga tancerce technika tańca na pointach, wzmacniająca zarazem jej charyzmę i delikatność. Poruszający jest Matthias Kastl jako Adam, toczący w jednej ze scen walkę ze swoimi wojennymi demonami, symbolizowanymi przez wspomnianych tancerzy w czerni. Bydgoskiego „Amerykanina w Paryżu” cechują przy tym lekkość i widowiskowość, podkreślające rozrywkowy charakter baletu. Jest w tym coś z radosnej gawędy w stylu filmów Woody’ego Allena – reżysera, który notabene często sięgał po muzykę Gershwina w swoich produkcjach. Muzykę, która tutaj wybrzmiewa w dynamicznym, mocnym wykonaniu orkiestry pod batutą Piotra Wajraka.

Jest tu jednak parę drobnych niedociągnięć. Taneczna forma spektaklu sprawia, że zbyt słabo wybrzmiewa wątek uwikłania Lise w emocjonalną zależność od Henriego, wynikającą w dużej mierze z poczucia wdzięczności za uratowanie życia w czasie wojny. W pewnym momencie opuszczenie na sztankiecie dwuwymiarowej makiety mostu burzy kompozycję scenografii. Te mankamenty nie przesłaniają jednak sukcesu, jakim jest najnowsze przedstawienie Opery Nova. Balet Pastora to swoisty hymn na cześć życia, przyjaźni i miłości – nawet jeśli nieco wyidealizowanych. Ale czy nie o to w sztuce czasem chodzi?

Kategorie:

Cytat Dnia

„Nie zdradzę w tej recenzji wiele więcej niż to, co można wyczytać na stronie”

Jarosław Ciszek o „Atlasie ptaków”, reż. Barbara Bendyk; kulturalnykonferansjer.pl, 16.04.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL