Nieuleczeni

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Nieuleczeni

O spektaklu “Po tamtej stronie jeziora” Marcina Wierzchowskiego i Daniela Sołtysińskiego w reż. Marcina Wierzchowskiego w Teatrze Ochoty w Warszawie pisze Natalia Karpińska.

Opublikowano: 2024-11-13
fot. Artur Wesołowski

Gdyby nie serialowa sensacyjność i filmowe elementy spod znaku nośnej techniki found footage, „Po tamtej stronie jeziora” w reż. Marcina Wierzchowskiego mogłoby aspirować do bycia niezwykle poruszającą opowieścią o palimpsestowości historii i pokoleniowych uwikłaniach. W efekcie powstał dobry, choć niekoniecznie odkrywczy spektakl, rezonujący bardziej z młodą publicznością, niż dorosłym odbiorcą.

W nieco zagadkowych materiałach prasowych dowiadujemy się o inspiracjach twórców scenariusza: Marcina Wierzchowskiego i Daniela Sołtysińskiego oraz o autorskim charakterze projektu realizowanego w Teatrze Ochoty. Korzystając z bogatych możliwości projektowania świata przedstawionego z pomocą ustawień hellingerowskich, reżyser ponownie proponuje aktorom wspólne zanurzenie się w świat ukrytych dynamik i zależności rodzinnych, z nadzieją na oświecające uzdrowienie. Tłem są oczywiście trudne, wojenne i powojenne doświadczenia pokolenia pradziadków i dziadków, które meandrują krętymi ścieżkami, docierając do świadomości młodych bohaterów sztuki. Tych poznajemy w momencie podejmowania decyzji o sprzedaży rodzinnego domu w kaszubskiej wsi Kamień, położonej na terenach Ziem Odzyskanych. Równolegle z obyczajowymi wątkami, spośród których na pierwszy plan wybija się konflikt między braćmi (Piotr Gadomski, Maciej Walter) oraz walka o względy Kiki (Barbara Liberek) – ich przyjaciółki z dawnych lat, rozwija się wątek odkrywania drzewa genealogicznego i poszukiwania źródeł zła, tkwiących w rodzinnych korzeniach. Stopniowa transformacja traum i powrót widm z przeszłości wpędza bohaterów w wir trudnych konfrontacji, plasujących się na granicy intymnych i terapeutycznych egzorcyzmów. Te kolektywne objawienia – wydaje się, że momentami zbyt nachalnie i karykaturalnie sygnalizowane, działają w chwilach wyciszonych rozmów z przodkami. Ich ożywione fotografie przemawiają do nas szeptem, wyłaniając się z ciemności. Historia dochodzi do głosu i przebija się przez otwarte rany współczesności.

Zapowiadane wyzwalanie się z ciążącej przeszłości przybiera rozmaite kształty: od teatralnych rekonstrukcji konkretnych sytuacji, przez metafizyczny dialog z duchami zmarłych, po obracanie w nonszalancki żart stereotypowych anegdotek o rodzicach czy dziadkach. W tych scenicznych zmaganiach docenić należy wigor i swobodę wszystkich aktorów, którzy w tej przygodowo-historycznej, paradokumentalnej materii odnajdują się w należyty sposób.

Kto w teatrze choć raz widział realizacje poświęcone fali okrucieństwa płynącej wojennym rytmem, porywającej wszystkich bez wyjątku; kto zanurzył się w bezdenny świat konfliktów między narodami i kolegami ze szkolnej ławki, którzy z przyjaciół stawali się największymi wrogami, kto widział sztuki o pokoleniowych traumach, ten spektakl „Po tamtej stronie jeziora” przyjmie z pobłażliwym kiwaniem głowy. Spektakl Wierzchowskiego to kolejny kamyczek rzucony w stronę kamieni takich jak „(A)pollonia” Krzysztofa Warlikowskiego, „Nasza klasa” Tadeusza Słobodzianka, „Punkt Zero: Łaskawe” w reż. Janusza Opryńskiego czy ostatnio „Ocalone” w wykonaniu Agnieszki Przepiórskiej w reż. Piotra Rowickiego. Dla samego Wierzchowskiego projekt jest kontynuacją wątków zarejestrowanych w „Pięknej Zośce” z Teatru Wybrzeże, lecz z przyjęciem odwrotnej perspektywy.

Spektaklowi zdecydowanie przydałyby się skróty, nie wspominając już o dramaturgicznym rytmie, który gubi się w wydłużonych, psychologizowanych dialogach. Sensacyjność być może okaże się atrakcyjna dla młodszego widza, który odnajdzie się w estetyce rodem z serialu „Stranger things”. Na dłuższą metę jednak jej sens szybko się wyczerpuje, pozostawiając niedosyt i lekkie znudzenie.

Kategorie:

Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL