„Lekcja” w reżyserii Sylwestra Biragi jest przedstawieniem, które odbiera poczucie, że za tym, co dzieje się na scenie, musi się kryć logiczne wyjaśnienie.
Spektakl zabiera do świata, w którym słowa tracą znaczenia, wiedza naukowa zamienia się w ciąg niedorzecznych wywodów, matematyka przestaje być dziedziną ścisłą, a języki nie służą komunikacji.
Początkowo widz próbuje zrozumieć. Słucha Profesora, obserwuje Uczennicę i próbuje odnaleźć sens w ich rozmowie. Wydaje się, że za chwilę wszystko się wyjaśni. Tymczasem kolejne pytania i odpowiedzi prowadzą coraz dalej poza racjonalne porządki. Uczennica potrafi wykonywać skomplikowane działania, a nie radzi sobie z najprostszym odejmowaniem. Profesor podaje instrukcje, które zamiast wyjaśnić zadanie, coraz bardziej je komplikują. Pojawiają się językowe konstrukcje, które nie są komunikatem, lecz jedynie intonacją wyrazów. Słowa brzmią poważnie i naukowo, ale są bezsensowne.
Widz zostaje postawiony w sytuacji podobnej do Uczennicy. Nie rozumie, ale słucha. Nie wie, dokąd prowadzi lekcja, ale ją obserwuje i w niej uczestniczy.
„Lekcja” jest spektaklem oszczędnym w środkach. Trzech aktorów, długi stół, dwa krzesła ustawione naprzeciwko siebie i lustra. Ta prostota scenografii skupia całą uwagę na aktorach, ich dopracowanych gestach, intonacji słów i niejasnych relacjach. Dzięki grze aktorskiej widz wchodzi coraz głębiej w świat, którego nie da się logicznie wyjaśnić.
Józef Mika jako Profesor buduje autorytet poprzez gesty, tempo mówienia i pewność siebie. Nawet gdy mówi rzeczy absurdalne, nie traci wiarygodności. Jego słowa, gesty i wygląd są tak przekonywające, że nie ma miejsca i czasu na wątpliwości. Nie ma tu też miejsca na mrugnięcie do publiczności, sygnał, że to tylko fikcja rozładowująca emocjonalne napięcie. Cała lekcja jest „śmiertelnie” poważna, a słowo „śmiertelnie” jest celowo ujęte w cudzysłów.
Anna Sandowicz jako Uczennica wprowadza perspektywę kogoś, kto próbuje się w tym świecie odnaleźć, zachowując okruchy logicznego myślenia i postępowania. Nie zawsze rozumie, czego oczekuje od niej Profesor, ale stara się dostosować i znaleźć właściwą odpowiedź. Jej stopniowe podporządkowanie staje się czymś więcej niż elementem fabuły. W pewnym momencie Uczennica przestaje próbować podważać to, czego nie rozumie. Zamiast wycofać się z sytuacji, dostosowuje się do jej reguł. Nie podejmuje zdecydowanej próby ucieczki – możliwość sprzeciwu istnieje, ale nie zostaje wykorzystana.
Halina Chrobak jako Marysia wprowadza inny rodzaj napięcia. Jest w niej jednocześnie siła i efemeryczność. Aktorka prowadzi tę postać przez intonację, gest i spokój. Nie podnosi głosu, nie demonstruje emocji, a jednak buduje poczucie zagrożenia. Jej chłód i opanowanie sprawiają, że Marysia wydaje się kimś, kto zna reguły tego świata i nie musi ich tłumaczyć. To ona najlepiej orientuje się w mechanizmie tej lekcji, kontroluje jej przebieg i zachowanie Profesora.
Z każdą kolejną sceną przestajemy oczekiwać racjonalnego wyjaśnienia tego, co oglądamy. Podążamy za rytmem przedstawienia, za rosnącym napięcia i za aktorami w ich świecie, którego zasady są całkowicie oderwane od tych ogólnie przyjętych.
Profesor nie musi być logiczny, żeby dominować. Autorytet, ton wypowiedzi, powtarzalność i pewność siebie zastępują argumenty, ale też naturalną intuicję, która kieruje Uczennicą do ucieczki. Kiedy próbuje wyjść, w drzwiach staje Marysia. Nie zatrzymuje jednak Uczennicy, nie grozi jej, nie musi nawet wypowiadać słów. Uczennica sama rezygnuje z wyjścia i wraca na miejsce przy stole. Mimo że zagrożenie jest coraz wyraźniejsze, nie dochodzi do konfrontacji. Ta powtarzana scena jest jednym z najbardziej niepokojących momentów przedstawienia – pokazuje, że podporządkowanie nie musi być wymuszane przemocą fizyczną.
Absurd jest metodą pokazania rozpadu komunikacji i narzędziem budowania władczej relacji. Najpierw śmieszy, potem dezorientuje, na koniec pozostawia w stanie odrętwienia. Godzina spędzona w tym świecie mija błyskawicznie, a napięcie i poczucie niejasnego zagrożenia sprawiają, że tracimy poczucie czasu.
A na koniec zostajemy z pytaniem: w którym momencie „Lekcja” staje się także lekcją podporządkowania?
Teatr Druga Strefa