Muzyka pokarmem dla miłości

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Muzyka pokarmem dla miłości

O spektaklu “Wieczór Trzech Króli albo Co chcecie” Williama Shakespeare’a w reż. Piotra Cieplaka w Teatrze Narodowym w Warszawie pisze Wiesław Kowalski. „Bez fundamentalnej walki o nową koncepcję sztuk Szekspirowskich nie posuniemy się ani o krok naprzód” – pisał w roku 1953 Jan Kot. Warszawski „Wieczór Trzech Króli” trudno uznać za spektakl przypadkowy, dlatego może...
Opublikowano: 2022-01-06

O spektaklu “Wieczór Trzech Króli albo Co chcecie” Williama Shakespeare’a w reż. Piotra Cieplaka w Teatrze Narodowym w Warszawie pisze Wiesław Kowalski.

„Bez fundamentalnej walki o nową koncepcję sztuk Szekspirowskich nie posuniemy się ani o krok naprzód” – pisał w roku 1953 Jan Kot. Warszawski „Wieczór Trzech Króli” trudno uznać za spektakl przypadkowy, dlatego może on być przyczynkiem do dyskusji nad recepcją komedii elżbietańskiej na polskich scenach, ponieważ – choć mocno różny od tych inscenizacji, które na bazie tego dramatu powstały dotychczas – tak naprawdę nie sprzeniewierza się autorowi „Hamleta”, wywodząc wszystkie działania sceniczne ze słów wypowiadanych na wstępie przez Księcia Orsino: „Jeżeli miłość żywi się pokarmem / Muzyki – grajcie, aż poczuję przesyt”.  W pomysłach inscenizacyjnych kwestia kultury teatralnej i smaku zostaje tu zachowana, tak samo duch elżbietańskiej komedii.

„Wieczór Trzech Króli” to w rękach Piotra Cieplaka (reżyseria) i Andrzeja  Witkowskiego (scenografia, kostiumy, światło, projekcje) inscenizacja pełna pięknie i malarsko zakomponowanych scen, do tego ustawionych z przeogromnym poczuciem humoru i polotem wyzyskiwanym z kalamburów przekładu Stanisława Barańczaka. Co nie znaczy, że realizatorzy traktują Szekspira jak autora farsy czy prostej komedii pomyłek i nie poszukują głębszych humanistycznie i filozoficznie sensów, które można odnaleźć w melancholijnych czy bardziej gorzkich elementach spektaklu nawiązujących do kwestii moralnych i w niepokojącej, gatunkowo różnorodnej  muzyce Jana Duszyńskiego. Muzyce, która jest tutaj integralnym komponentem przedstawienia nawiązującym do stylistyki głównie musicalowo-operowej, choć nie tylko. Sekwencji pobudzających do śmiechu jest w tej realizacji bardzo wiele, ale bawić się będą tylko ci, którzy kupią konwencję i poczują jej charakter, nie próbujący drażnić dosłownością, złym gustem czy myślową prowincjonalnością. I nie tylko podczas sceny dumania Malvolia (znakomity w roli, pysznie przechodzącego od wściekłości do żarliwości sługi, jednocześnie śmiesznego i tragicznego, złośliwego i namiętnego, Jerzy Radziwiłowicz), podsłuchiwanej przez – podnieconych myślą o udanym fortelu – Tobiasza (Bartłomiej Bobrowski) i Andrzeja (Mariusz Benoit), w której nie po raz pierwszy zręcznie wykorzystane zostają ruchome, ciągle przemieszczające się elementy ogrodowego żywopłotu.

Komediowy, ale nie swojski w nastroju spektakl Cieplaka, choć do krótkich nie należy, imponuje inscenizacyjną spójnością, dobrym tempem i barwnymi, wielowymiarowymi postaciami (przykuwająca uwagę każdym wejściem Joanna Kwiatkowska-Zduń w roli Marii; wewnętrznie uzasadniana emocjonalność Wiktorii Gorodeckiej jako Oliwii czy świetnie bawiąca się swoimi bohaterami – Kapitan, Antonio – Monika Dryl; imponujący Chór Lowelasów – Jakub Gawlik, Paweł Paprocki, Hubert Paszkowski ). Jednocześnie reżyser stara się nie zgubić w tym wszystkim prawdy uczuć i prostoty wyrazu, unika napuszoności szczególnie w sposobie eksponowania postaci Violi (Cesaria) w bardzo dobrej interpretacji wokalno-aktorskiej Michaliny Łabacz, Sebastiana Henryka Simona, Księcia Orsino Oskara Hamerskiego czy Błazna Cezarego Kosińskiego. Na scenie królują różne odcienie miłości, i to jest ważne, bo o nią w gruncie rzeczy chodzi, a nie o związki seksualne mogące zaistnieć między protagonistami.

Cieplak nie stara się za wszelką cenę przybliżać utworu Szekspira współczesnemu odbiorcy. Zachowuje doskonałość dramaturgicznej formy, nie ucieka od poezji, respektując błyskotliwość dialogu i nie sprzeniewierzając się  scenicznej niezwykłości. Być może to wszystko sprawia, że jego „Wieczór Trzech Króli” nie tylko bawi do łez, ale i każe zastanowić się nad naturą miłości, która wciąż nas może zaskakiwać swoim nowym, dotąd nie obłaskawionym obliczem.

Fot. Krzysztof Bieliński

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL