Mozart z nowych kontekstów złożony

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Mozart z nowych kontekstów złożony

O spektaklu „Cosi fan tutte” Wolfganga Amadeusza Mozarta w reż. Wojciecha Farugi w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej w Warszawie pisze Wiesław Kowalski. „Cosi van tutte” to arcydzieło Mozarta, po które sięgają nie tylko twórcy zajmujący się wyłącznie operą, ale również reżyserzy realizujący się przede wszystkim w teatrach dramatycznych. Ostanie trzy inscenizacje tego utworu, które...
Opublikowano: 2024-03-20

O spektaklu „Cosi fan tutte” Wolfganga Amadeusza Mozarta w reż. Wojciecha Farugi w Teatrze Wielkim – Operze Narodowej w Warszawie pisze Wiesław Kowalski.

„Cosi van tutte” to arcydzieło Mozarta, po które sięgają nie tylko twórcy zajmujący się wyłącznie operą, ale również reżyserzy realizujący się przede wszystkim w teatrach dramatycznych. Ostanie trzy inscenizacje tego utworu, które obejrzałem wcześniej w Warszawskiej Operze Kameralnej, Polskiej Operze Królewskiej i Operze Krakowskiej mocno się od siebie różniły, zarówno w próbach osiągnięcia inscenizacyjnej harmonii, jak i w zabiegach dozujących zawarte w libretcie pokłady dowcipu i humoru. Klasyczne w tej materii, ale bardzo pozytywnie zaskakujące okazało się przedstawienie Jitki Stokalskiej w POK. Gorzej było w Operze Krakowskiej, albowiem Jerzemu Stuhrowi z trudem udawało się uprawdopodobnić historię, w której przez ponad dwie godziny kobiety muszą udawać, że nie rozpoznają w przebranych mężczyznach swoich prawdziwych kochanków. Ci postanowili za namową Don Alfonsa sprawdzić wierność wybranek swojego serca. Reżyser umiejscawiając akcję na weneckim Lido zdecydował się na przebranie męskich bohaterów w przybywających na słoniu arabskich szejków i na tym pomyśle starał się budować wiarygodność intrygi i fabuły tak modnej i popularnej w XVIII wieku. Również mało przełomowa, a obyczajowo raczej grzeczna i bez znamion rewolucyjności, pomimo wielu prasowych zapowiedzi samych twórców, okazała się inscenizacja wyreżyserowana prze Marka Weissa w WOK i Operze Bałtyckiej.  W tym przypadku akcja została przeniesiona w lata dwudzieste XX wieku, tyle że z tej zmiany perspektywy czasowej niewiele dla interpretacji utworu dało się wydobyć, zwłaszcza jeśli chodzi o eksplorację współczesnych zachowań w sferze uczuciowo-moralnej. I choć dzisiaj Marek Weiss, komentując w mediach społecznościowych najnowszą pracę Wojciecha Farugi, zarzuca mu przekręcanie przesłania Mozarta o sto osiemdziesiąt stopni, to przypomnijmy, że i w jego przedstawieniu nie trudno było znaleźć nielogiczności, choćby z faktu uczynienia z Dorabelli i Fiordiligi tylko ofiar manipulacji czy dość ryzykownego w moim mniemaniu ustawienia postaci Despiny. Poza tym warto nadmienić, że „Cosi van tutte” to nie tylko zabawa z tak samo karkołomnymi, co nęcącymi przebierankami. Możliwości interpretacyjnych jest naprawdę wiele choćby z powodu zastosowanej konstrukcji, która mistrzowsko zespala dwie krańcowo różne tonacje – buffo i serio. Skorzystał z tego z rozmachem, choć z różnym skutkiem, Grzegorz Jarzyna, kiedy w 2005 roku wystawił tę operę w Teatrze Wielkim w Poznaniu.

Ponieważ tego typu komediowe przebieranki, wynikające z zamiany ról, dzisiaj mogą się wydawać  absurdalne i pozbawione logiki, realizatorzy muszą tchnąć w takie historie nowe życie i znaleźć mniej anachroniczne ekwiwalenty sceniczne, które  nie zgubią tego, co zawiera muzyka będąca nośnikiem wszystkich namiętności, słabości i rozterek protagonistów, a także uczuciowej subtelności o nieco bardziej poetyckim obliczu. Łatwo w taki materiale, w poszukiwaniu środków inscenizacyjnych i wyrazowych, pójść w kierunku zabiegów mało wyrafinowanych, będących zaledwie niewiele znaczącą dla wymowy i przebiegu fabularnego czystą ornamentyką. W takiej stylistyce trudno jest uruchomić śpiewaków czy też postawić zadania pozostałym postaciom biorącym udział w scenicznej akcji, które nie będą tylko prostymi etiudami o charakterze elementarnych zadań aktorskich, ale wpiszą się w emocjonalny krajobraz czy też będą tworzyły plastyczny kontekst dla tego, co dzieje się w uczuciach głównych bohaterów.

Najnowsza realizacja „Cosi van tutte”, wyreżyserowana odważnie, bo bez zachowawczości przez Wojciecha Farugę w TW-ON w Warszawie, stara się z poszczególnych elementów inscenizacyjnych środków wyrazu stworzyć spójną i jednorodną całość. Wszystko, co widzimy na scenie, silnie z sobą skorelowane w warstwie zastosowanej estetyki, jest konsekwencją przeniesienia akcji dzieła Mozarta do Ameryki lat siedemdziesiątych XX wieku, a więc czasów gdzie zdrada i niewierność zostają skonfrontowane z dokonującą się wtedy rewolucją seksualną, trwającą wojną w Wietnamie i rządami Richarda Nixona. Wprowadzone do treści modyfikacje pomagają twórcom spektaklu w stworzeniu mimo wszystko widowiska lekkiego, iskrzącego dowcipem i humorem, jednocześnie intrygującego psychologią zagadkowych relacji damsko-męskich. Do tego dającego szansę na wybrzmienie prawdziwych uczuć, niezależnie od elementów pastiszowych czy zabawy konwencją. Zawarte w komediowo-tragicznej strukturze aspekty wierności i zdrady nie zostały sprowadzone do tezy uznającej wiarołomność płci pięknej, a dotknęły również naszej zwyczajnej ludzkiej bezsilności wobec siły żądzy i namiętności.

Silną stroną warszawskiego spektaklu jest jego warstwa muzyczna i wokalno-aktorska, pełna interpretacyjnych i wykonawczych olśnień. Kwartet głównych solistów, wspomagany przez znakomitego Artura Jandę w roli Don Alfonsa, który nie jest tylko swawolnym dostarczycielem kolejnych intryg, tworzy kreacje rzadko spotykane w teatrze operowym, wychodzące daleko poza tylko sugestywną poprawność konwencji towarzysko-obyczajowych, a nie pozostawania na poziomie majestatycznych figur pozbawionych poczucia humoru czy ciepłej ironii. Aleksandra Orłowska (Fiordiligi) to śpiewaczka niezwykłej urody, pełna kobiecego wdzięku, zmysłowej namiętności i utalentowana zarówno wokalnie, jak i aktorsko. Podobnie Zuzanna Nalewajek (Dorabella) dysponująca pięknym w barwie, soczystym i nośnym mezzosopranem. Hubert Zapiór (Guglielmo) tworzy postać wręcz brawurową w swej dynamice i scenicznej aktywności, dużo silniej i ekspresyjnie scharakteryzowaną niż robi to jego partner w roli Ferranda – Pavlo Tolstoy. Anna Malesza-Kutny jako Despina jest sprytną kobietą, która próbuje stawać w kontrze do towarzysko-obyczajowych konwenansów, a postaciowej charakterystyczności poszukuje również w warstwie dźwiękowej. Mechanizmy działania wszystkich bohaterów w przestrzeni mają tutaj swoją ściśle określoną trajektorię zarówno w warstwie emocjonalnej, jak i ruchowej.

Warto również podkreślić rewelacyjną pracę Katarzyny Borkowskiej (scenografia, kostiumy, reżyseria świateł), która wspaniale wspomaga reżysera w konstruowaniu pięknych, malarskich obrazów uczuciowych powikłań, a przy tym – w moim przekonaniu – pozostaje w zgodzie z harmonią muzycznej partytury Mozarta i treściami zawartymi w libretcie Lorenzo da Ponte. Jest w tym przedstawieniu spora doza ujmującej beztroski, a także zabawności czarującej dowcipem i inscenizacyjną lekkością. Jest również sporo intrygujących psychologicznie niespodzianek, które znacznie wzbogacają płaszczyznę komediowych przebieranek, miłosnych uwodzeń, zauroczeń i uniesień.

fot. Natalia Kabanow

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL