„Moko Moko Moko” otworzy sezon w Teatrze Pinokio w Łodzi
26 września Teatr Pinokio w Łodzi zaprezentuje pierwszą premierę nowego sezonu.
fot. Teatr Pinokio
26 września Teatr Pinokio w Łodzi zaprezentuje pierwszą premierę nowego sezonu.
fot. Teatr Pinokio
„Moko Moko Moko” w reżyserii Filipa Jaśkiewicza będzie sensoryczną podróżą do świata abstrakcyjnych form, ruchu, rytmu i dźwięku. Spektakl, inspirowany japońską książką obrazkową Shuntarō Tanikawy i Sadamasy Motonagi, powstaje bez tradycyjnej fabuły i dialogów. Twórcy chcą pozostawić widzom swobodę wyobraźni i możliwość samodzielnego odczytania tego, co wydarzy się na scenie.
Pęczniejące kształty, wyłaniające się z jaskiń bryły, poruszające się formy i japońskie onomatopeje zastąpią tradycyjne postaci, dialogi oraz opowieść prowadzoną od początku do końca. Teatr Pinokio w Łodzi przygotowuje spektakl, który ma wymknąć się przyzwyczajeniom związanym z teatrem adresowanym do najmłodszych widzów.
Inspiracją dla „Moko Moko Moko” stała się wydana niemal pół wieku temu japońska książka obrazkowa autorstwa poety Shuntarō Tanikawy, zilustrowana przez Sadamasę Motonagę. Niewielka, licząca około trzydziestu stron publikacja nie przedstawia historii w tradycyjnym rozumieniu. Nie ma w niej wyraziście zarysowanych bohaterów, przyczynowo-skutkowej fabuły ani zdań objaśniających czytelnikowi znaczenie kolejnych obrazów. Jej świat tworzą barwne, abstrakcyjne formy oraz towarzyszące im dźwięki zapisane za pomocą japońskich onomatopei.
Książkę można przeczytać w ciągu minuty, jednak jej prostota okazała się dla łódzkich twórców przestrzenią pozwalającą na rozwinięcie pełnowymiarowego przedstawienia. Obrazy, które na kartach publikacji pozostają nieruchome, na scenie mają otrzymać własne tempo, rytm, dźwięk oraz sposób poruszania się. Spektakl będzie próbą przełożenia języka picturebooka na język teatru, ale bez dopowiadania znaczeń, których nie ma w oryginale.
Reżyser przedstawienia Filip Jaśkiewicz zwraca uwagę, że w teatrze dla dzieci wciąż niewiele jest propozycji opartych na abstrakcji, które nie prowadzą młodego widza przez jednoznacznie opowiedzianą historię.
– W teatrze dla dzieci brakuje mi opowieści abstrakcyjnych, w których żyją kształty nieprzyporządkowane do niczego konkretnego. Artystycznym mottem ilustratora tej książki było stworzenie czegoś, czego jeszcze nigdy wcześniej nie było. To dało nam ogromną wolność twórczą – mówi Filip Jaśkiewicz.
W „Moko Moko Moko” na scenie nie pojawią się więc postaci, które można łatwo nazwać, przypisać im określone cechy i osadzić w znanej rzeczywistości. Bohaterami przedstawienia staną się formy o nieoczywistych kształtach. Będą się spotykały, zbliżały do siebie, oddalały, rosły i zmieniały. Relacje między nimi zostaną zbudowane za pomocą ruchu aktorów, choreografii, rytmu oraz dźwięków.
Twórcy nie zamierzają tłumaczyć publiczności, czym są sceniczne istoty ani co dokładnie oznaczają ich działania. Każdy widz będzie mógł uruchomić własne skojarzenia i nadać przedstawionym zdarzeniom indywidualny sens. Ten sam kształt może zatem zostać uznany za nieznane stworzenie, przedmiot, część krajobrazu albo coś, co nie ma odpowiednika w realnym świecie.
Spektakl nie będzie oparty na przekazywaniu konkretnej wiedzy ani prowadzeniu do z góry ustalonego morału. Zamiast gotowej odpowiedzi zaproponuje przestrzeń do obserwowania, odczuwania i samodzielnego budowania opowieści. Dzieci nie otrzymają instrukcji, co powinny zobaczyć i jak mają rozumieć poszczególne sceny. Dorośli również będą mogli porzucić przyzwyczajenie, że każde teatralne zdarzenie wymaga natychmiastowego wyjaśnienia.
W przedstawieniu nie będzie tradycyjnych dialogów ani zdań wypowiadanych przez bohaterów. Pojawią się natomiast japońskie onomatopeje zaczerpnięte z książki, między innymi tytułowe „moko” oraz „paku”.
Twórcy zdecydowali, że nie będą zastępować ich polskimi odpowiednikami. „Paku” nie zostanie więc przetłumaczone na rodzime „chaps”. O jego znaczeniu zdecydują sposób wypowiedzenia, zachowanie scenicznej formy, gest, ruch i reakcja innych postaci. Dźwięk ma funkcjonować jako część teatralnej sytuacji, a nie jako słowo wymagające znajomości określonego języka.
Z onomatopei, muzyki, ruchu i rytmu powstanie sceniczny kod komunikacyjny, który widz będzie mógł rozpoznać intuicyjnie. Tak skonstruowane przedstawienie nie potrzebuje przekładu, ponieważ znaczenia mają rodzić się bezpośrednio z działań obserwowanych na scenie.
– To spektakl, który można zagrać i zrozumieć w każdym miejscu na świecie. Odchodzimy od przekazywania gotowej wiedzy na rzecz stworzenia przestrzeni, w której widzowie, zarówno ci najmłodsi, jak i dorośli, tworzą własną interpretację tego, co widzą – wyjaśnia reżyser.
Rezygnacja ze słów nie oznacza zatem rezygnacji z komunikacji. Przeciwnie, twórcy poszukują jej bardziej podstawowej formy, opartej na obrazie, emocjach, rytmie i wzajemnym oddziaływaniu scenicznych postaci. W takim teatrze odbiorca nie musi znać języka, aby podążać za wydarzeniami. Nie musi również umieć ich opisać, by w nich uczestniczyć.
Jednym z najważniejszych wyzwań podczas pracy nad „Moko Moko Moko” jest ożywienie ilustracji Sadamasy Motonagi. Statyczne obrazy mają przeobrazić się w zmieniającą się scenicznie rzeczywistość, której nie da się zamknąć w jednej fotografii ani zatrzymać w pojedynczej pozie.
Filip Jaśkiewicz pracował nad choreografią spektaklu wspólnie z Izabelą Niepokój. Ruch stanie się podstawowym narzędziem budowania charakteru i wzajemnych relacji abstrakcyjnych form. To dzięki niemu widzowie będą mogli rozpoznać, czy sceniczne istoty są wobec siebie zaciekawione, ostrożne, przyjazne, przestraszone albo gotowe do wspólnej zabawy.
Ruch aktorów pozwoli także zmieniać znaczenie kształtów. Forma, która w jednej chwili wydaje się niewielka i nieśmiała, za moment może zacząć rosnąć, pęcznieć lub zajmować przestrzeń. Inna może wychynąć z ukrycia, zbliżyć się do pozostałych albo niespodziewanie zniknąć. W ten sposób sceniczna opowieść zostanie zbudowana z następujących po sobie spotkań, przemian i reakcji.
Choreografii będzie towarzyszyła muzyka skomponowana przez Michała Zakrzewicza. Dźwięk nie ma pełnić jedynie funkcji ilustracyjnej. W przedstawieniu pozbawionym zdań i dialogów stanie się równorzędnym elementem dramaturgii. Będzie wyznaczał rytm wydarzeń, podkreślał przemiany zachodzące na scenie oraz współtworzył relacje między pojawiającymi się na niej formami.
„Moko Moko Moko” zostało pomyślane jako wielozmysłowe doświadczenie, w którym publiczność nie pozostanie jedynie biernym odbiorcą gotowej historii. Widz otrzyma zestaw obrazów, dźwięków, rytmów i dyskretnie zaplanowanych zdarzeń sensorycznych. Dopiero z tych elementów będzie mógł ułożyć własną opowieść.
To propozycja skierowana nie tylko do najmłodszych. Brak słów, otwarta konstrukcja i abstrakcyjny charakter scenicznych form mają uczynić przedstawienie dostępnym dla odbiorców w różnym wieku. Dzieci mogą reagować na nie bezpośrednio, podążając za kolorem, ruchem i dźwiękiem. Dorośli natomiast dostaną możliwość spojrzenia na teatralny obraz bez konieczności natychmiastowego porządkowania go i nazywania.
Spektakl podejmuje zarazem temat samej wyobraźni. Pokazuje ją nie jako narzędzie służące do odgadywania prawidłowej odpowiedzi, lecz jako indywidualną zdolność tworzenia znaczeń. Jedni widzowie mogą zobaczyć w przedstawieniu narodziny niezwykłych istot, inni ich pierwsze spotkanie, jeszcze inni grę kształtów, które istnieją wyłącznie przez czas trwania scenicznego zdarzenia.
Swoboda interpretacji nie oznacza jednak przypadkowości. Reżyser wraz z zespołem buduje precyzyjne relacje pomiędzy poruszającymi się formami. Kolejne działania zostaną ułożone w rytmiczną kompozycję, ale jej sens nie będzie jednoznacznie określony ani wyjaśniony publiczności. To widz zdecyduje, czy ogląda opowieść o poznawaniu świata, spotkaniu z innością, zabawie, przyjaźni, konflikcie czy nieustannej przemianie.
W przedstawieniu wystąpią Ewa Wróblewska, Izabela Kępka i Konrad Michalak. To właśnie ich ciała i działania sceniczne pozwolą abstrakcyjnym formom opuścić karty książki oraz zaistnieć w teatralnej przestrzeni. Aktorzy nie będą jednak budowali tradycyjnych ról psychologicznych. Ich zadaniem stanie się nadanie kształtom osobowości za pomocą ruchu, dynamiki, rytmu i sposobu reagowania na pozostałe elementy przedstawienia.
„Moko Moko Moko” będzie pierwszą premierą Teatru Pinokio w Łodzi w nowym sezonie. Spektakl wyreżyseruje Filip Jaśkiewicz, który wspólnie z Izabelą Niepokój przygotowuje również choreografię. Muzykę komponuje Michał Zakrzewicz.
Premiera odbędzie się 26 września. Informacje o kolejnych przedstawieniach, warsztatach oraz sprzedaży biletów można znaleźć na stronie Teatru Pinokio w Łodzi.
„Odbiór mamy fenomenalny i kolejne spektakle sprzedają się bardzo dobrze. Generalnie frekwencja nieznacznie spadła. Upatruję powodu tego w zmianach repertuarowych, ale nie martwi mnie to. Opór jest normalnym etapem zmian”
Używamy plików cookie, aby poprawić jakość przeglądania, wyświetlać reklamy lub treści dostosowane do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz analizować ruch na stronie. Polityka Prywatności
Niezbędne pliki cookie przyczyniają się do użyteczności strony.
Umożliwiają stronie zapamiętanie informacji zmieniających wygląd.
Pomagają zrozumieć, jak użytkownicy zachowują się na stronie.
Stosowane w celu śledzenia użytkowników i wyświetlania reklam.