W 410. rocznicę śmierci Williama Shakespeare’a Polska Opera Królewska wzbogaca swój repertuar o związany z pisarzem tytuł i prezentuje gatunek sceniczny nazywany maską lub semi-operą. „The Fairy Queen” Henry Purcella, dzieło inspirowane komedią „Sen nocy letniej” Williama Shakespeare’a, zgodnie z tradycją i koncepcją reżyserską wykorzystuje wiele środków: muzykę, śpiew, taniec, fragmenty recytowane oraz grę aktorską połączoną z rozbudowaną scenografią i bogactwem efektów specjalnych. Pełna inscenizacja jest ogromnym wyzwaniem, dlatego, aby nadać spektaklowi większą spójność teatralną, autorka dramaturgii i przekładu libretta, Małgorzata Sikorska-Miszczuk, oraz reżyserka Kamila Siwińska wraz z dyrygentem Krzysztofem Garstką dokonali koniecznych skrótów, zachowując płynność, piękno oraz malarskość muzycznych fraz purcellowskiego dzieła.
„The Fairy Queen”, jedno z najwybitniejszych osiągnięć Henry Purcella w dziedzinie dramatu muzycznego, oryginalnie składa się z pięciu masek, dość luźno powiązanych z mówionym tekstem sztuki. Dzięki ilustracyjnym środkom, typowym dla baroku, a zwłaszcza użyciu podobnych motywów i zbliżonych efektów tonalno-harmonicznych, kompozytor osiąga jednolitość dzieła, niezwykle ważną dla brzmienia całości. Spektakl Polskiej Opery Królewskiej skupia się na perypetiach miłosnych dwóch par kochanków: Hermii, Lizandra, Heleny oraz Demetriusza, i rozwija równoległy wątek fantastyczno-baśniowy, ukazujący spór Oberona z Tytanią — bardzo współczesny, wymowny i kpiarski — dodając poczynania zadurzonych w sobie „warszawskich” chochlików, Musztardki i Pajęczynki, moim zdaniem zbędne i nieco irytujące.
Dzieło, choć pozornie lekkie i rozrywkowe, celowo pozostaje odzwierciedleniem „uporządkowanej sprzeczności”, pełnej przekornych kontrastów i wyrazistych melodii, które łączą się w ogólnej harmonii. Przenikanie się obu sfer — realnej i nierzeczywistej — wpływ jednej na drugą oraz motyw walki o dominację, w którą uwikłani są wszyscy bohaterowie, bywa czasem nadmiernie zagmatwane, ale staje się też czymś więcej niż jedynie urokliwym hymnem na cześć miłości czy poetycką bajką o sobótkowej nocy. Kipiącej od zmysłowości fabule, z niefrasobliwymi igraszkami wyobraźni, twórcy przeciwstawili chłodny, szyderczy żart oraz groteskową wieloznaczność. Erotyzm to zasadnicza osnowa dramatu, którego tematem są pragnienia i złudzenia miłosnej imaginacji, urozmaicone magicznymi sztuczkami mitycznego Oberona. Mroczne pożądanie i pomyłki często wiodą na manowce, co wyraźnie widać w tym spektaklu. Śledząc perypetie czworga kochanków i upokorzonej ostatecznie królowej wróżek, Tytanii, gwałtownie wkraczamy w pokrętne meandry ludzkiej wyobraźni i podświadomości. W elementach liryki, groteski, farsy i fantastyki często dominuje ciemna strona uczuć.
W budowaniu napięcia i przekazywaniu nieoczywistej zmysłowości uczestniczą przede wszystkim artyści. Soliści i chór wspaniale łączą intymność i niezwykle czystą barwę głosów z nowoczesnym brzmieniem. Olga Pasiecznik jako Wróżka jest elektryzująca, a jej sopran — pełen różnych odcieni namiętności i uczuć — wręcz uwodzi. Marta Boberska w partii Nimfy czaruje, przykuwa uwagę widzów pięknym, emocjonalnym i eleganckim śpiewem. Kamil Zdebel jako Osioł bawi i intryguje. Mezzosopran Doroty Lachowicz, Słońca, pozostaje delikatny i aksamitny, choć pełen siły. Z kolei Sylwester Smulczyński — Tajemnica — wprowadza konieczny niepokój, a Michał Dembiński, czyli Sen, działa kojąco na publiczność. Zespół wokalny z ogromną swobodą wykonuje swoje partie, a jego śpiew mieni się barokowym blaskiem ornamentacji i subtelnością z nutą humoru. Z uważnością i naturalnością towarzyszą im aktorzy dramatyczni, niekoniecznie obecni na scenie „ciałem” (w sensie dosłownym).
W scenografii autorstwa Kamili Siwińskiej zdobycze techniki i multimedialność zderzają się z ludowym folklorem, a nawet prymitywizmem. Taka wizja pasuje do naszej rzeczywistości — pełnej eklektyzmu i mieszania się kultur oraz wierzeń. Odróżnienie fantastyki i nierealności od zwykłej codzienności bywa czasem trudne.
Zespół Instrumentów Dawnych Polskiej Opery Królewskiej Capella Regia Polona z energią i temperamentem podkreśla muzyczne frazy i urok barokowej, wirtuozerskiej swobody kompozytora. Dyrygujący nim Krzysztof Garstka doskonale wyczuwa dramaturgię całości, odpowiednio dozując napięcie, unikając nadmiaru i okraszając całe widowisko odrobiną instrumentalnej figlarności.
W spotkaniu klasycznego piękna barokowej melodyki z teraźniejszością i możliwościami technicznymi dzisiejszej sceny, w dialogu nieograniczonej wyobraźni i poezji Williama Shakespeare’a, po trzystu latach nieprzemijający triumf muzyki wciąż trwa.
Polska Opera Królewska