Już od pierwszego zdania – „Piętnaście lat sekretarzowania takiej osobie? Doprawdy nie było w tym nic zwyczajnego” – wiadomo, że nie będzie to klasyczna biografia. Nic zwyczajnego autorstwa Michała Rusinka to opowieść pisana z bliska: z perspektywy świadka, współpracownika, a z czasem także przyjaciela Wisława Szymborska.
Książka, której najnowsze wydanie ukazuje się 11 marca, powraca po kilkuletniej nieobecności w odświeżonej formie, wzbogaconej o niepublikowane dotąd fotografie. To jednak nie archiwalia są tu najważniejsze, lecz ton narracji – pełen taktu, czułości i charakterystycznego dla Noblistki poczucia humoru.
Rusinek prowadzi czytelnika za kulisy życia Poetki po „katastrofie sztokholmskiej”, jak z właściwą sobie ironią nazywała moment otrzymania Nagroda Nobla w dziedzinie literatury. Zamiast pomnikowego wizerunku dostajemy portret osoby zmagającej się z nadmiarem uwagi, korespondencją z całego świata i ciężarem niespodziewanej sławy. To opowieść o codzienności po wielkim triumfie – o organizacyjnych absurdach, literackich anegdotach, papierosach, wyklejankach i drobnych rytuałach, które budowały prywatny świat autorki.
Nie jest to książka o wielkiej poezji analizowanej z akademickiego dystansu. To raczej zapis obecności – piętnastu lat towarzyszenia osobie, która nawet w sytuacjach „nadzwyczajnych” potrafiła pozostać… zupełnie zwyczajna. A może właśnie w tym tkwiła jej wielkość?
Wydawnictwo Znak