Ludzie, a jednak potwory

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Ludzie, a jednak potwory

O spektaklu „Brytanik” Jeana Racine’a w reż. Grzegorza Wiśniewskiego na Scenie Kameralnej Teatru Wybrzeże w Sopocie pisze Przemysław Skrzydelski.

Opublikowano: 2025-03-06
fot. Natalia Kabanow / Teatr Wybrzeże

„Brytanika” wystawia Grzegorz Wiśniewski niemal bez ozdobników. I wręcz poddaje się reżimowi słowa. Zatem to także opowieść o tym, jak świetny reżyser wraca tam, gdzie czuje się najlepiej.

Już nie pamiętam, kiedy Grzegorz Wiśniewski pokazał naprawdę dobry spektakl. Ostatnia była chyba „Sonata jesienna” w Narodowym, przykład teatru psychologicznego, ściśniętego w przestrzeni sceny kameralnej. W takich sytuacjach wydaje się, że widzowie oddychają razem z aktorami, aż w końcu łapią zadyszkę, sami nie radząc sobie z emocjami. To właśnie tak do niedawna definiowaliśmy teatr Wiśniewskiego.

Potem reżyser się pogubił, na dużej scenie Narodowego realizując „Marię Stuart” i – już całkiem niepotrzebnie – „Króla Leara”. Co się stało? Zadecydowała konieczność sprostania i skali tytułów, i skali przestrzeni, do której wypadało je dostosować, ale to chyba nie było jeszcze wszystko, bo Wiśniewski ratował się też nadmiarem niedorzecznych rozwiązań inscenizacyjnych.

Jednak teraz w Teatrze Wybrzeże wraca do dawniejszych przyzwyczajeń. I mimo że sopocka scena kameralna to paradoksalnie przestrzeń niemała, tym razem skutecznie ją wykorzystuje.

W półmroku rozczytuje to, co dzieje się między słowami dramatu Racine’a, zatrzymuje karuzelę pomysłów i utwierdza widzów w przekonaniu, że to, co w ludzkim działaniu najciekawsze, pozostaje niedopowiedziane. Agrypiną Doroty Kolak rządzi przymus kontroli nad Neronem (wspaniały, chwilami nawet racjonalista w wyciąganiu wniosków, Piotr Biedroń) jako synem, który w życiu zawdzięcza jej wszystko, nawet to, że żyje, czy jako uzurpatorem z obsesją eliminacji swojego przyrodniego brata, Brytanika (Robert Ciszewski)? Wybitna aktorka rozumie, że motywacje należy skryć w sferze domysłów i za nic nie pozwolić, by rozbuchane na pokaz namiętności wzięły górę. Zresztą byłoby to wbrew tekstowi, który tylko trochę jest traktatem o metodach wyszarpywania władzy, a na pewno bardziej dramatem ambicji rodzinnych, i przez to właśnie tak wyrachowanych. Tutaj gra pozorów, maskowana frazami o państwie zagrożonym przez widzimisię szaleńca, zadaje rany w najczulsze punkty. Z tego powodu myślę, że sześć lat temu w wystawionej na tej samej scenie, również Racine’owskiej, „Fedrze” Wiśniewski nieco się zagalopował i pozwolił, by widzowie odebrali akcję jako zapis niemal wyłącznie seksualnych frustracji. Za dużo było w tym mówienia wprost.

Z kolei „Brytanik” jest dzisiaj tak mocnym teatrem z jeszcze jednego powodu, zwłaszcza gdy przyjrzymy się reżyserskim modom. Niesie bowiem z sobą siłę tragicznego decorum, której potrafią sprostać nieliczni twórcy. Może słowo nadal coś znaczy.

Chętnie poczekam na kolejne odsłony teatru Grzegorza Wiśniewskiego. Oby były tylko w podobnej tonacji. Innych nie przyjmuję.

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL