Koriolan była aktywistką

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Koriolan była aktywistką

O spektaklu “Koriolan” Williama Szekspira w reż. Jadwigi Klaty w Teatrze im. J. Słowackiego w Krakowie pisze Szymon Białobrzeski.

Opublikowano: 2026-04-25
fot. Joanna Siwiec
Ocena recenzenta/tki: (7/10) – dobry

Nazywając Koriolana aktywistką, nie mam na myśli ikonografii czy stereotypów krążących wokół tej grupy osób. Zgodnie z etymologią przytoczonego słowa to właśnie aktywność definiuje dla mnie bohaterkę. Wbrew wszystkiemu i wszystkim czuć, że Koriolanowi naprawdę zależy.

Ubrana w bunt

Jadwiga Klata nie wyrzeka się nurtujących Koriolana wątpliwości, jednak ubiera ją w zupełnie inny kostium – uszyty z buntu przeciw zastanemu porządkowi. Dosłownie i w przenośni.

Bohaterka ma bowiem w sobie młodzieńczą energię, którą dzielnie niesie Alina Szczegielniak, budząc przy tym przestrach i empatię. Przed energią kroczą natomiast konkretne ideały, które manifestują się poprzez poruszającą piosenkę autorstwa Jessiego Wellesa – „War Isn’t Murder”. To jedyny tak bezpośredni środek, a zarazem esencjonalny dla zrozumienia charakteru postaci.

Bunt niesie za sobą także sam wygląd Koriolana – ciemny makijaż, czarna kurtka, szereg pasków i ciężkie glany. Bluzy okrywające plebejuszy czy obcisłe szaty matki i żony nie opowiadają o Rzymie, lecz o miejscu dużo bardziej surowym, wręcz postapokaliptycznym. Kostiumy i makijaż przywodzą na myśl film „Mad Max: Na drodze gniewu”. W połączeniu z oszczędną scenografią, złożoną głównie z krat i piachu, świat Szekspira wydaje się wyrwany szturmem z przegranej przyszłości, naznaczony nie tylko kryzysem wojennym, ale również klimatycznym.

Nauczona pokory

To, co wyróżnia „Koriolana” Jadwigi Klaty, to wyraźne uzupełnienie aktywności o pychę bohaterki. W połączeniu z młodzieńczą witalnością wybrzmiewa ona jeszcze mocniej na deskach teatru niż w samym tekście. Choć liderka chce walczyć, ma niezwykle krótki lont i nie szanuje ludu. Poprzez redukcję postaci wybrzmiewa to jeszcze silniej – kontakt z obywatelami staje się bezpośredni. Nie ma jątrzących patrycjuszy, butne słowa młodej wojowniczki są wypowiadane wprost do najuboższych. Kiedy ci odrzucają Koriolana, ta postanawia sprzymierzyć się z wrogiem i przeciwstawić się własnemu narodowi.

Porusza mnie, jak żywa chęć zmiany spotyka się z toporną retoryką, czy wręcz gniewem wobec ludzi, którzy nie rozumieją wrażliwości Koriolana. Dopóki młoda liderka nie nauczy się pokory wobec osób o innym statusie czy poglądach, jej słowa będą niczym ziarno rzucone na drogę. To czuć.

A może jeszcze bardziej podoba mi się Tomasz Wysocki w roli wspomnianego już wroga – Aufidiusza. Korzystając ze swojego niskiego głosu, stanowczej postawy i ojcowskiego spokoju, wygląda jak jeden z Harkonnenów w najnowszych adaptacjach „Diuny”. Prezentuje się jako wiarygodny obraz prostej siły, która nęci wszystkich gotowych wyrzec się wymagających ideałów. W połączeniu z bardzo dobrą selekcją wypowiadanych kwestii postać Aufidiusza budzi grozę.

Gdybym miał porównać „Koriolana” z innym spektaklem, wskazałbym na „Antygonę” w reżyserii Jakuba Roszkowskiego – oba przedstawienia wychodzą z podobnego punktu. Łączy je nie tylko estetyka, lecz także tematyka. Klata nie dopisuje jednak protagonistce nowych kwestii; zamiast tego filtruje istniejący tekst przez własną, reżyserską wrażliwość. Nie mnoży klisz związanych z wojennym cierpieniem, lecz wydobywa konflikty obecne w portrecie liderki. Nie przytłacza słowem – przeciwnie, operuje nim oszczędnie i z namysłem.

„Koriolan” nie jest spektaklem aktywistycznym, lecz przedstawieniem o aktywizmie – takim, który nie tyle unieważnia idee, ile poddaje je próbie, domagając się od nich niezbędnej pokory. Mimo wpisanego w strukturę dramatu pesymizmu, inscenizacja Klaty – dzięki swojej dojrzałości formalnej i wyraźnemu nerwowi energii – pozostawia widza z poczuciem nieoczywistej nadziei. To propozycja co najmniej solidna, a zarazem debiut, który zdradza wyraźnie ukształtowaną świadomość teatralną i ambicje wykraczające poza poziom jedynie poprawnej realizacji.

Teatr Słowackiego

Kategorie:


Cytat Dnia

„Spektakl jest absolutnie oczobijny”

Rafał Turowski o „Hamlecie”, reż. Kamil Białaszek; rafalturow.ski, 20.05.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL