Klub Anonimowych Rasistów

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Klub Anonimowych Rasistów

“Czarna skóra, białe maski” w reżyserii Wiktora Bagińskiego w Teatrze Kochanowskiego w Opolu na III Opolskim Maratonie Teatralnym – pisze Magda Mielke. Zwycięski projekt konkursu Modelatornia, „Czarna skóra, białe maski” Wiktora Bagińskiego, zakończył w minioną niedzielę III Opolski Maraton Teatralny. To spektakl, który stawia pytania o początki rasizmu w Polsce, a także próbuje diagnozować jego...
Opublikowano: 2019-11-28

“Czarna skóra, białe maski” w reżyserii Wiktora Bagińskiego w Teatrze Kochanowskiego w Opolu na III Opolskim Maratonie Teatralnym – pisze Magda Mielke.

Zwycięski projekt konkursu Modelatornia, „Czarna skóra, białe maski” Wiktora Bagińskiego, zakończył w minioną niedzielę III Opolski Maraton Teatralny. To spektakl, który stawia pytania o początki rasizmu w Polsce, a także próbuje diagnozować jego obecne przejawy.

Absolwent krakowskiej Akademii Sztuk Teatralnych, Wiktor Bagiński, w ubiegłym roku projektem „Czarna skóra, białe maski” wygrał trzecią edycję „Modelatorni”, konkursu powołanego przez dyrektora Norberta Rakowskiego w Teatrze im. J. Kochanowskiego w Opolu. Celem tego konkursu jest poszukiwanie nowego języka scenicznego i formy, a także – w imię idei Jerzego Grotowskiego – wspieranie młodych twórców. Nagrodą zaś realizacja eksperymentalnego spektaklu na scenie Modelatornia. Do tej pory w ramach konkursu zrealizowano dwa projekty. Pierwszy, „Zakonnice odchodzą po cichu” Marty Abramowicz w reżyserii Darii Kopiec, zdobył liczne nagrody na festiwalach teatralnych. Drugi to –  oparty na prawdziwych historiach Opolan z czasów powodzi tysiąclecia – spektakl Elżbiety Depty pod tytułem „Moją ulicą płynie rzeka”. Projekty te łączy podejmowanie ważnych i aktualnych problemów oraz prowokowanie widzów do dyskusji na ich temat. Nie inaczej jest w przypadku trzeciego, zwycięskiego projektu – powstało przedstawienie zakładające próbę odnalezienia historii polskiej „czarności” oraz zmierzenia się z neorasizmem.

Czarnoskóremu reżyserowi, urodzonemu we Wrocławiu, synowi Nigeryjczyka i Polki, rasizm znany jest z autopsji. W swoim spektaklu Bagiński podejmuje się więc zbadania jego korzeni. Szuka ich w ukrywanych historiach afrykańskich niewolników na polskich dworach magnackich w XVII i XVIII wieku, gdzie pełnili oni zwykle rolę dekoracyjną, gdyż byli zbyt cenni, aby wykorzystywano ich do pracy. Przywołuje pierwszy znany polsko-afrykański ślub. Szybko jednak zmierza do współczesności, w której nadal występuje wiele uprzedzeń. Przemoc słowna i fizyczna, a także opresyjne działania państwa, utrudniające uzyskanie obywatelstwa są na porządku dziennym. Obecnie panuje przyzwolenie na rasizm. Traktuje się go jako jeden z poglądów politycznych, którego nie trzeba się wstydzić.

Pierwsza część spektaklu – składająca się z rodzajowych scenek historycznych (głównego budulca zgłoszonego do konkursu projektu) – szybko zostaje przerwana spontanicznym, aczkolwiek sztucznym w efekcie oburzeniem jednego z aktorów (Michał Świtała) na ślub królowej Marysieńki z czarnoskórym mężczyzną. Zderzenie z opolskim zespołem aktorskim sprawiło, że reżyser, razem z dramaturgiem, Pawłem Sablikiem, postanowili większość spektaklu oprzeć na – sprawiającej wrażenie improwizowanej – dyskusji Koła Anonimowych Rasistów. Aktorzy porzucają więc kostiumy z epoki, przywdziewają zwykłe, codzienne ubrania i zasiadają w półokręgu, aby dyskutować, przede wszystkim o zauważalnych dziś formach neorasizmu. Moderatorem rozmowy jest sam reżyser. Wspomaga go, pochodząca z Zimbabwe, mieszkająca od lat w Polsce, Sibonisiwe Ndlovu-Sucharska, która opowiada o permanentnym poczuciu strachu, który towarzyszy jej z uwagi na wrogie spojrzenia i komentarze, których doświadcza na co dzień. Wszyscy uczestnicy spotkania dzielą się swoimi doświadczeniami związanymi z przejawami dyskryminacji, zastanawiają się nad ich motywami, a także próbują określić, co można uznać za rasizm, a co nie. Ta część przedstawienia sprawia wrażenie „work in progress”, stale zmieniającego się projektu, pozwalającego za każdym razem odkryć nowe sensy. Jednak, jak dowiadujemy się z przynależnej pokazom rozmowy z udziałem widzów, doza improwizacyjnej wolności pozostawionej aktorom nie jest zbyt wielka.

Głównymi punktami tej części spektaklu są trzy rekonstrukcje zdarzeń: bójki, przesłuchania i przepracowywania traumy. Reżyser wraz z aktorami, Leszkiem Malcem i Karolem Kossakowskim, odgrywają akt fizycznej przemocy, której doświadczył Bagiński w jednym z polskich miast. Napaści towarzyszyły rasistowskie wyzwiska i pełen hipokryzji przymus pocałowania krzyża. Z udziałem Sibonisiwe Ndlovu-Sucharskiej odtworzone zostaje przesłuchanie, które jest jednym z elementów ubiegania się o polskie obywatelstwo. Najwięcej emocji budzi jednak scena, która wymyślona została jako kontrapunkt dla pozostałych rekonstrukcji. Karolina Kuklińska opowiada w niej o rzekomym gwałcie – z udziałem czarnoskórego mężczyzny – którego miała doświadczyć na jednej ze studenckich imprez. Scena ta ma być ucieczką przed stygmatyzowaniem, że każdy czarny jest zły, a biały dobry i pokazać, że nawet najgorsza trauma nie tłumaczy uprzedzeń rasowych. Autobiograficzne szczegóły podawane przez występujących i atmosfera półprywatnego spotkania, sprawiają, że widz może poczuć się zdezorientowany i nie odróżnić perfidnie spreparowanych zwierzeń od tych prawdziwych. Co ciekawe, a zarazem przerażające – to w 100% wymyślone opowieści wciskają widza w fotel najmocniej, a prawdziwe spotykają się z większą obojętnością.

Wiktor Bagiński wraz z całym zespołem aktorskim tworzą postdokumentalny teatr, będący krzykiem niezgody na narastające obecnie w Polsce przyzwolenie na rasizm. I za to im wielka chwała! Dyskusyjne jednak pozostaje pytanie, czy którakolwiek z zaproponowanych przez nich metod – odgrywana na początku sztampa, pseudoimprowizowana dyskusja czy prezentowany na koniec, oczyszczający taniec – dobrze służy temu celowi.


Fot. Monika Stolarska


Magda Mielke – absolwentka Dziennikarstwa i studentka Filmoznawstwa na Uniwersytecie Gdańskim. Recenzentka filmowa i teatralna, miłośniczka współczesnej literatury.

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL