Założony w Łodzi ponad 55 lat temu Zespół Pieśni i Tańca „Anilana”, który do dziś występuje pod nazwą swojego pierwszego patrona – Zakładów Włókien Chemicznych „Chemitex-Anilana”, mocno wrósł w kulturową tradycję miasta i wciąż dbając o rozwój podejmuje kolejne, nowe wyzwania, prezentuje bogactwo i różnorodność polskiego folkloru z różnych regionów Polski, nie unikając przy tym współczesnych form ruchu.
Najnowszy spektakl zespołu „Oberek.Repeat”, realizowany przez tancerzy „Anilany” oraz studentów kierunków choreograficznych Akademii Muzycznej im. Grażyny i Kiejstuta Bacewiczów w Łodzi, przygotowany został z okazji otwarcia MSK: Niciarniana – Domu Kultury Ariadna. Choreografię opracowało dwoje młodych artystów, Olga Bury i Piotr Stanek, którzy dążąc do uzyskania ciekawego, nowatorskiego efektu scenicznego, uruchamiają swoją plastyczną wyobraźnię i łączą różne doświadczenia tancerzy z językiem tańca współczesnego oraz tradycyjnymi formami tańców ludowych.
Oberek to jeden z najbardziej dynamicznych, żywiołowych, wymagających dużej kondycji fizycznej polskich tańców ludowych, a charakterystyczne, szybkie obroty oraz niesłabnące tempo czynią go wyjątkowym i bardzo widowiskowym. Jego nazwa pochodzi od czasownika „obracać się”, co odzwierciedla istotę tego tańca i konotacje magiczne (według dawnych wierzeń spirala czy obrót stanowiły symbole życia, narodzin i śmierci).
Taniec, który przez wieki stał się elementem kultury narodowej, inspirując twórców muzyki poważnej, przenikając do dzieł kompozytorów, jak choćby Fryderyka Chopina, wciąż ukazuje piękno folkloru, pozwala wyrazić emocje i dumę z własnej tożsamości kulturowej. Twórcy muzycznego przedstawienia „Oberek.Repeat” podkreślają, że choreografia jest dziedziną ciągle otwartą, zarówno od strony myślenia, jak i techniki, i próbują snuć nowe opowieści o relacji, żywiołowości i intensywności, charakterystycznej nie tylko dla polskiej wsi, ale i współczesnych tańców. Pytanie, czy wciąż jeszcze pamiętają o tytule spektaklu i o tym, ile oberka pozostało w ich oberku?
Po obejrzeniu spektaklu czuję pewien niedosyt, a patrząc na całość, nie dostrzegam w niej myśli przewodniej, nie odnajduję oczekiwanych emocji, choć w bardziej wysublimowanych scenkach pojawia się więcej ekspresji i klarowności. Oczywiście nie zawsze trzeba szukać głębszych refleksji czy wyraźnych przesłań – czasem muzyka i obrazy budowane ekspresją, silnym ruchem, wykreowanym w wyobraźni choreografa przynoszą najwięcej pozytywnych wrażeń.
Całość łódzkiego przedstawienia ratują występujący tancerze, którzy swobodnie oddają pomysły choreografów, prezentując sztukę taneczną na wysokim poziomie. Ich zaangażowania w cały proces twórczy, kontrolowana wyobraźnia łączy się z dużym wyczuciem rytmu oraz godnym podziwu poziomem techniki wykonania. Szyk stylowej klasyki miesza z ostrością i surowością tańca współczesnego, dzięki czemu w dialogu z ciałem tancerze łączą pogodny ruch baletowy z prostotą i surowością, a radość i smutek stawiają obok siebie. Chociaż nie do końca było jasne, co kto ma wyrażać, młodzi pasjonaci pokazali historię silnie naładowaną emocjami, ubarwili ją swymi głosami i wyciszającą pieśnią. Pod czujnym okiem nauczycieli wypracowali popisowe partnerowanie i uważność, jednak po to, aby namiętności i zmysłowa ekspresja mogły przemawiać do wrażliwości widza, potrzeba jeszcze większej klarowności, zdecydowanego napięcia dramaturgicznego dla wyrażenia wspólnotowego ducha.
Refleksja nad byciem tu i teraz, wartością poczucia przynależności w odniesieniu do innych i rodzimego do terytorium; ostatecznie, nad poczuciem bycia częścią czegoś większego nie do końca została pokazana
Całość wzbogaca muzyka Maniuchy Bikont, znanej wokalistki, muzyczki i performerki, która prawdziwe pieśni ludowe, bogate w treść i symbolikę, stara się wpleść w swoje autorskie, nowoczesne kompozycje. Można mieć zastrzeżenia do nagłośnienia, ale mam nadzieję, że Niciarnia poradzi sobie z tym problemem w przyszłości.
Wzrok przyciągają stroje autorstwa Daniela Okrasy, uwypuklające osobowość tancerzy w zgodzie z wielowiekową tradycją, szczegółem, barwą i kolorem nawiązującym do niepowtarzalnego piękna polskiego stroju ludowego.
Wielkie brawa należą się formacji młodych, łódzkich tancerzy, którym kibicuję z myślą o przyszłości tradycji folklorystycznych, muzycznych i tanecznych. Z ciekawością i niecierpliwie czekam na kolejne, świeże projekty, dopracowane, przemyślane przez uzdolnionych, początkujących (i nie tylko) choreografów.
Centrum Kultury Młodych w Łodzi