Gesty odwagi

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Gesty odwagi

O spektaklu “Kiedy stopnieje śnieg” Katarzyny Minkowskiej i Tomasza Walesiaka w reż. Katarzyny Minkowskiej w TR Warszawa pisze Natalia Karpińska.

Opublikowano: 2024-09-01
fot. Wojciech Sobolewski

Przeszło dwadzieścia lat temu na scenie TR Warszawa Grzegorz Jarzyna zaprezentował „Uroczystość” opartą na scenariuszu filmowym autorstwa Thomasa Vinterberga i Mogensa Rukova. Spektakl ukazywał uwikłanie bohaterów w rodzinny kokon zależności i traum, skrzętnie skrywanych pod maską zadowolenia i stabilności. W „Kiedy stopnieje śnieg” Katarzyna Minkowska przygląda się podobnym konstelacjom międzypokoleniowych konfrontacji, w których poczucie winy, żal i wzajemne oskarżenia stają się motywem przewodnim nieplanowanego spotkania. W czasie jednego wieczoru podstępne demony nawiedzą umysły bohaterów, z których najgłośniej krzyczy ten, kto uważa, że wszystko jest w porządku.

W spektaklu Minkowskiej, na pierwszy rzut oka, obyczajowa rama opowiadanej historii wydaje się dość przewidywalna. Oto trójka rodzeństwa, dowiedziawszy się o tajemniczej śmierci młodziutkiej siostrzenicy, zbierając całą rodzinę, wyrusza w podróż do siostry i jej męża, którzy doświadczyli niespodziewanej straty. Na co dzień oddaleni od siebie i żyjący osobno ludzie, w obliczu kryzysu, stają blisko siebie, aby dać namiastkę ukojenia i wsparcia tym, którzy są w potrzebie. Z każdą chwilą jednak kolejne wątki i rozmowy rysują przed nami coraz mniej oczywistą mapę zależności i dawnych przewinień, wpływających na każdego w zupełnie innych sposób.

Minkowska i Tomasz Walesiak – współodpowiedzialny za kształt scenariusza – w mistrzowski sposób kreślą niezwykle wyraziste kontury osobowości członków wykreowanej rodziny. Ponad wszystkimi unosi się postać Dziadka (Mirosław Zbrojewicz) – upartego, na swój sposób okrutnego mężczyzny, który ciężką pracą, z poświęceniem zaprojektował i wybudował dom dla swoich dzieci. Jego nieczułość uwypukla się w zderzeniu z najmłodszym pokoleniem nierozumiejącym twardych zasad i surowych rad starszego pokolenia. Babcia Marii Maj, nieustająco gotująca gulasz w przywiezionym garnku, to typowa gospodyni, dla której najważniejsze jest to, aby wszyscy zostali nakarmieni. Śmieszna w swoim zagubieniu i roztargnieniu, z kieliszkiem wina w dłoni, zdaje się nie widzieć tego, co dzieje się wokół. Jako jedyna jednak, jakby w chwilowym prześwicie nadświadomości mówi, że śmierć wnuczki była gestem odwagi. Gestem, którego, wydaje się, przez całe swoje życie sama poszukuje. Matka Natalii Kality i Najstarszy Tomasza Tyndyka – a więc małżeństwo w żałobie – to mocno wycofany duet, w którym Minkowska skrywa cały wachlarz neurastenicznych i depresyjnych zachowań. Ich puste spojrzenia i wymowne milczenie wyłapuje obecna na scenie kamera, co chwilę zaglądająca do wnętrza bohaterów. Jest jeszcze ciotka Magdaleny Kuty – to przede wszystkim Matka ukazana w trudnej relacji z córką (Justyna Wasilewska), która próbuje udowodnić sobie, że robiła i robi wszystko co może, aby jej dziecko było szczęśliwe. Średni z rodzeństwa (Rafał Maćkowiak), w ortalionowej kurtce i sportowych butach, to typ nieco neurotycznego i nadpobudliwego mężczyzny, dla którego obracanie wszystkiego w żart to sposób na rozwiązywanie komunikacyjnych problemów. Jest jeszcze Najmłodszy, którego gra Jan Dravnel – farmaceuta, trzymający w ryzach całe towarzystwo. To ten najzdolniejszy, ten, który wszystko potrafi załatwić. Spokojny kierowca, troskliwy ojciec, ten, który bierze na siebie odpowiedzialność za identyfikację ciała zmarłej i załatwianie formalności. Na końcu Siostra Laury Walczak – wiecznie zbuntowana, ta najmłodsza, wychowywana w cieniu starszego rodzeństwa.

Ta krótka charakterystyka oddaje ważność i wyjątkowość każdego z bohaterów i aktorów. Nie ma tutaj pierwszoplanowej roli, choć to Kuzynce Justyny Wasilewskiej, trzydziestoletniej reżyserce filmowej, Minkowska oddaje sceniczną władzę i kontrolę. To ona nieco off-topowo prowadzi za rękę kamerzystę, dyktując, który kadr jest w danej chwili warty uchwycenia. Aktorzy czy członkowie rodziny? Dla niej filmowa fikcja przenika się z rzeczywistością, rodzinne dramy są podstawą scenariusza, a emocje, których doświadcza oddalają się wraz z wytwarzanym przez oko kamery dystansem.

Pytanie o to czy w rodzinnym gronie jesteśmy naprawdę sobą, czy stajemy się kimś innym, jest motywem przewodnim całego spektaklu. Konfrontacja z dziadkami, rodzicami i rodzeństwem uruchamia w bohaterach resentymenty, irytację, ból, niezadowolenie. Z drugiej strony padają ważne słowa, jakby podskórnie prowadzące bohaterów dalej – zdarzył się wypadek, musimy sobie pomagać, od tego jest przecież rodzina. Samotni w swoim towarzystwie przyciągają się, wiedząc, że druga rodzina nie czai się nigdzie za rogiem. Jest tylko ta – niedoskonała, budząca sprzeciw, denerwująca, może toksyczna. Stawianie granic kończy się krzykiem, zawsze jest ktoś kto wie wszystko najlepiej, zaczyna się przeciąganie liny, temat szacunku do starszych i braku szacunku dla tych, którzy myślą inaczej. Śmierć nastolatki to epicentrum wielowątkowej narracji. Doświadczenie tak abstrakcyjne, że w pewnym momencie, aby zagłuszyć gniew i ból, na prośbę Dziadka, Najstarszy włącza mecz w telewizji. Nieznośna ciężkość milczenia zagłuszona zostaje dźwiękami piłkarskiej murawy, zaraz potem grą na gitarze, komicznym dzwonkiem telefonu Babci, trajkotaniem o wyższości dawnego modelu projektowania ulic i domów nad tym współczesnym. Wszystkie rozmowy podlewane są białym lub czerwonym winem, piersiówką wódki, Xanaxem załatwionym przez Najmłodszego z apteki, w której pracuje. Rzeczywistość jest nie do strawienia na trzeźwo. Chwilowym ratunkiem stają się używki. Choć w centrum scenograficznego projektu znajduje się długi stół, jakby współczesna i funkcjonalna wersja ciężkich, drewnianych stołów ze spektakli Krystiana Lupy, ze świecą szukać momentu, kiedy wszyscy przy nim usiądą. Ktoś zawsze krząta się z tyłu, ktoś pokłada się na kanapie, nerwowo zapala papierosa przed domem.

Tuż przed obejrzeniem spektaklu, przysłuchując się rozmowie w kawiarni, której tematem był rodzinny kryzys i rozstanie, zwróciłam uwagę na dwa sformułowania użyte przez jednego z rozmówców. Mowa była o „bezpieczeństwie emocjonalnym” w kontekście jego nieosiągalności we współczesnym świecie, z naciskiem na bezpieczeństwo emocjonalne kobiet oraz zdanie „zwichnął go kokon rodzinny”. Jak przez filtry tej przypadkowej rozmowy spoglądałam na spektakl, dostrzegając zwichnięcie bohaterów, również zawiniętych w rodzinne kokony. Czy twórcy dają nam jasną odpowiedź, jak z tych ściśle przylegających do skóry i emocji osłon się wydostać? Dopiero w ostatniej scenie – chyba tylko raz – Kuzynka mówi do swojego rodzeństwa „kocham Was najbardziej na świecie”. Następuje oczyszczenie i chwila refleksji. Kłócimy się, spieramy, ale kiedy trzeba przyjeżdżamy i sobie pomagamy. Zza chmur wychodzi słońce. Starsze pokolenie wraca do swoich codziennych rytuałów i obowiązków. Młodsze do pewnego momentu będzie nadal się buntować. Ale na pewno znajdzie się ktoś, kto zamykając za sobą drzwi spojrzy przed siebie i obierze słuszny kierunek. Może będzie to ta Bohaterka, która za chwilę da nowe życie i stworzy własną rodzinę? To byłby jej gest odwagi. Doświadczenie podpowiada, że tak właśnie powinno być.

Kategorie:

Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL