Europa w stanie zawieszenia
O „Europie” Wajdiego Mouawada w reż. Krzysztofa Warlikowskiego w Nowym Teatrze w Warszawie pisze Magda Mielke.
fot. Magda Hueckel




O „Europie” Wajdiego Mouawada w reż. Krzysztofa Warlikowskiego w Nowym Teatrze w Warszawie pisze Magda Mielke.
fot. Magda Hueckel
„Europa” w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego w Nowym Teatrze w Warszawie to spektakl, który przeprowadza sekcję zwłok Starego Kontynentu – kulturową, polityczną i emocjonalną. Reżyser po raz kolejny tworzy sceniczną przestrzeń przypominającą laboratorium pamięci, w którym europejska tożsamość zostaje poddana bolesnej wiwisekcji.
Z jednej strony „Europa” sprawia wrażenie przedstawienia odmiennego od wcześniejszych realizacji Warlikowskiego – bardziej powściągliwego formalnie, krótszego, skondensowanego, pozbawionego ornamentalnego nadmiaru i rozbudowanej, wielowątkowej narracji, do jakiej reżyser przyzwyczaił swoją publiczność. Z drugiej strony pozostaje spektaklem operującym tym samym repertuarem środków estetycznych i dramaturgicznych: fragmentaryczną strukturą, pracą na monologu, napięciem między prywatnym wyznaniem a publicznym performansem. Jak w wielu wcześniejszych inscenizacjach, także tutaj punktem wyjścia staje się charakterystyczne dla teatru Warlikowskiego pytanie o odpowiedzialność i winę – zarówno w wymiarze jednostkowym, jak i zbiorowym.
Sięgając po tekst laureata Europejskiej Nagrody Dramaturgicznej, Wajdiego Mouawadiego – Europe’s Pledge („Przysięga Europy”), Warlikowski poszerza pole swoich teatralnych badań o obszar związany z pamięcią posttraumatyczną i międzypokoleniowym przekazywaniem winy. Podążając za pierwowzorem, odchodzi od realistycznego opisu i publicystycznej konkretności na rzecz konstrukcji figuralnej: starej Europy dźwigającej ciężar pamięci o masakrze, winie i wieloletnim milczeniu. To właśnie ta personifikacja kontynentu, uwikłanego w historię przemocy, staje się osią dramaturgiczną przedstawienia.
Europejska wspólnota zostaje ukazana jako wspólnota tragiczna – taka, która powtarza gesty przemocy swoich poprzedników, pozostając jednocześnie zakładnikiem własnych deklarowanych wartości. W miejsce fatum pojawia się historia, w miejsce klątwy – pamięć o kolonializmie, wojnach i wykluczeniach, powracająca w kolejnych pokoleniach pod postacią nowych konfliktów. W tym sensie „Europa” realizuje logikę tragedii poprzez kategorię nieuchronności: postaci próbują negocjować swoją odpowiedzialność, lecz każda próba wyjścia poza odziedziczony porządek kończy się jego powtórzeniem. Warlikowski zdaje się przyznawać do bezradności wobec szaleństwa współczesnego świata – rzeczywistości naznaczonej przemocą, rzezią i narastającym bezprawiem. W tym sensie spektakl okazuje się zaskakująco pesymistyczny: nawet jeśli pojawiają się w nim deklaracje nadziei, pozostają one zawieszone w próżni, pozbawione realnej sprawczości.
Charakterystyczna dla Warlikowskiego estetyka chłodu i dystansu znajduje pełne rozwinięcie w scenografii Małgorzaty Szczęśniak – sterylnej, modułowej, przypominającej salę lekcyjną, a więc miejsce zarazem neutralne i opresyjne, przywołujące skojarzenia z instytucjonalnym porządkiem wychowania i dyscypliny. Aktorzy funkcjonują w tej przestrzeni jak świadkowie i oskarżeni zarazem. Na osobne wyróżnienie zasługuje muzyka Pawła Mykietyna – znakomita, momentami niemal drażniąca w swojej intensywności. Warstwa dźwiękowa nie tyle ilustruje sceniczne wydarzenia, ile wprowadza stan nieustannego napięcia, potęgując poczucie dezorientacji i afektywnego przeciążenia. Halucynacyjna, pulsująca struktura kompozycji działa jak wewnętrzny monolog spektaklu, chwilami przejmując funkcję jego właściwego komentarza.
Osiemdziesięciotrzyletnią Europę Warlikowski powierza mężczyźnie – Andrzej Chyra, który z podobnym gestem obsadowym mierzył się już w „Elisabeth Costello”. Żarliwe monologi Mai Ostaszewskiej czy obecność Magdaleny Cieleckiej jako uosobienia cynicznego dystansu wpisują się w dobrze znany repertuar środków tego teatru. Cała obsada „Europy” – Magdalena Cielecka, Maja Ostaszewska, Magdalena Popławska, Małgorzata Hajewska-Krzysztofik, Bartosz Gelner, Andrzej Chyra – operuje stylem gry charakterystycznym dla Warlikowskiego: chłodnym, zdystansowanym, często balansującym na granicy prywatnego wyznania i performansu. Aktorzy nie tyle „wcielają się” w role, ile prezentują postawy i doświadczenia.
„Europa” jest spektaklem nierównym – momentami poruszającym dzięki aktorskiej precyzji, wizualnej konsekwencji i zdolności do budowania sugestywnego klimatu niepewności, innym razem popadającym w nadmierną dosadność języka, której nie towarzyszy pogłębiona warstwa znaczeniowa. Krytyczny potencjał przedstawienia osłabia także odwoływanie się do sprawdzonych środków inscenizacyjnych, przez co niektóre sceny wydają się powtórzeniem estetycznych gestów znanych z wcześniejszych realizacji.
To teatr niewygody, zmuszający do konfrontacji z pytaniem, czy europejski humanizm jest jeszcze możliwy – i kto właściwie ma do niego dostęp. Warlikowski nie udziela odpowiedzi, pozostawia jednak widza w stanie poznawczego niepokoju, który być może jest dziś jedyną uczciwą reakcją na rzeczywistość.
„Zapolska śmiała się z idei, by »kobieta miała iść przez życie cicho i spokojnie«. Taki gorset społecznych oczekiwań wpychał jednak kobiety w równie groteskowy stan, jakim dziś może być hałaśliwe manifestowanie wariacko rozumianej niezależności. Znanej aż nazbyt dobrze z czarnych marszy i mającej odzwierciedlenie na przykład w agresywnej proaborcyjnej propagandzie”
Używamy plików cookie, aby poprawić jakość przeglądania, wyświetlać reklamy lub treści dostosowane do indywidualnych potrzeb użytkowników oraz analizować ruch na stronie. Polityka Prywatności
Niezbędne pliki cookie przyczyniają się do użyteczności strony.
Umożliwiają stronie zapamiętanie informacji zmieniających wygląd.
Pomagają zrozumieć, jak użytkownicy zachowują się na stronie.
Stosowane w celu śledzenia użytkowników i wyświetlania reklam.