Czy to jest miłość czy… rozczarowanie?

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Czy to jest miłość czy… rozczarowanie?

“Miłość jako jednostka chorobowa” wg scen. Doroty Wójtowicz ,w reż. Grzegorza Mrówczyńskiego, w Teatrze Rampa w Warszawie – pisze Wiesław Kowalski. Cieszy znakomita forma aktorów Teatru Rampa, którzy zapewne stęsknieni za żywym kontaktem z publicznością, podczas ostatniej premiery na Targówku zaskoczyli widzów nie tylko swoim talentem wokalnym, bo to akurat nic nowego, ale przede wszystkim...
Opublikowano: 2021-03-03

“Miłość jako jednostka chorobowa” wg scen. Doroty Wójtowicz ,w reż. Grzegorza Mrówczyńskiego, w Teatrze Rampa w Warszawie – pisze Wiesław Kowalski.

Cieszy znakomita forma aktorów Teatru Rampa, którzy zapewne stęsknieni za żywym kontaktem z publicznością, podczas ostatniej premiery na Targówku zaskoczyli widzów nie tylko swoim talentem wokalnym, bo to akurat nic nowego, ale przede wszystkim autentyzmem, żywiołowością, dobrą energią, świeżością i świetnym wyczuciem konwencji, która  – łącząc humorystyczne sytuacje i dialogi ze znanymi wszystkim utworami muzyki rozrywkowej – bywa niekiedy orzechem dość trudnym do zgryzienia. Oczywiście, nie byłoby to możliwie do osiągnięcia, gdyby nie sprytnie, zabawnie, lekko, bezpretensjonalnie  i przyjemnie skonstruowany przez Dorotę Wójtowicz scenariusz, dający aktorom szanse na dowcipne, niekiedy pastiszowo-kabaretowe potraktowanie swoich postaci. Ważne jest jednak to, że w tym pomieszaniu materii dramatyczno-muzycznej udało się zachować jednorodność, bez uciekania się do szalonej zgrywy, grotechy czy przesadnej karykatury. Cały spektakl utrzymany jest w bardzo dobrym rytmie, a piosenki pojawiają się w najbardziej odpowiednich dla protagonistów momentach, co nie znaczy, że nie jest to dla widza efektem tyleż zaskakującym, co i bardzo zabawnym. Dodatkowym atutem są pełne swingu i jazzujące fortepianowe aranżacje Marka Lipskiego.

„Miłość jako jednostka chorobowa” próbuje nam pokazać różne odcienie damsko-męskich relacji, również takich, które wymagają niekiedy interwencji terapeutycznej, przynajmniej tak się wydaje samym „chorym”, którzy nie potrafią rozmawiać o tym, co i dlaczego tak naprawdę ich trapi. W gabinecie ponętnej, i nie mniej cynicznej, pani doktor (Brygida Turowska w znakomitej formie, w „S.O.S.” Przybory i Wasowskiego jakże prawdziwie cierpi, choć mogłoby się wydawać, że na niespodzianki uczuciowe jest całkowicie uodporniona), niestety , zarejestrowani pacjenci  nie dostaną lekarstwa na stabilizację ich małżeńskich związków, albowiem według terapeutki najlepszym remedium na taki stan rzeczy jest rozstanie, czyli rozwód. Nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ doktor Anna  z życiem uczuciowym też jest na bakier i ze znalezieniem partnera  ma spore problemy, co tłumaczy przykrymi doświadczeniami z przeszłości. Stąd wizyty oczekujących pomocy i wsparcia małżonków (Dominice Łakomskiej, wyśpiewującej o „Lepszym modelu” Kasi Klich i Andrzejowi Niemirskiemu, błagającemu o większą uwagę słowami Beaty Kozidrak „Co mi Panie dasz”, w kilku bardzo udanych wcieleniach, pomagają fantazyjne kostiumy Jerzego Rudzkiego) z psychoterapią dla małżeństw i par niewiele mają wspólnego, albowiem schematyczne rozwiązania kłopotów proponowane przez terapeutkę ujawniają jedynie jej własne frustracje i fobie, zdeterminowane niewiarą w udany związek między mężczyzną i kobietą.  Nie mniej interesująco wypadają role Agnieszki Fajlhauer (zawołanie Reni Jusis „Kiedyś cię znajdę” zabrzmi w jej interpretacji bardzo romantycznie i zawiedzie ją, bez wychodzenia z gabinetu, do „Klubu Wesołego Szampana” Formacji Nieżywych Schabuff ), mocno rozemocjonowanej i wciąż podekscytowanej asystentki, która, rozpaczliwie poszukując idealnego uczucia, znajdzie pocieszenie dopiero w ramionach nie stroniącego od miłości w różnych okolicznościach, nawet tych najmniej sprzyjających z zamachowcem pod bokiem,  policjanta (udana rola Roberta Kowalskiego) i zadziwiającego bezwolnością lekarza w interpretacji Macieja Gąsiorka, który wyznanie miłosne odnajdzie w słowach piosenki Andrzeja Zauchy „Byłaś serca biciem”. W przedstawieniu pojawi się również przebój Danuty Rinn „Gdzie ci mężczyźni”. Ale znaczenia tego szlagieru w scenariuszu nie będę ujawniał, by nie psuć Państwu zabawy, bez wątpienia bardziej słodkiej, niż gorzkiej. Co na publiczność, szalenie żywo reagującą w trakcie całego trwania spektaklu, działa w pandemicznej rzeczywistości kojąco i jeśli chodzi o nastrój na pewno zbawiennie.

Kategorie:


Cytat Dnia

„Zapolska śmiała się z idei, by »kobieta miała iść przez życie cicho i spokojnie«. Taki gorset społecznych oczekiwań wpychał jednak kobiety w równie groteskowy stan, jakim dziś może być hałaśliwe manifestowanie wariacko rozumianej niezależności. Znanej aż nazbyt dobrze z czarnych marszy i mającej odzwierciedlenie na przykład w agresywnej proaborcyjnej propagandzie”

Sylwia Krasnodębska o „Moralności pani Dulskiej”, reż. Anna Augustynowicz; „Gazeta Polska”, 8.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL