Coś wisi w powietrzu

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Coś wisi w powietrzu

O „Afterplay” w reżyserii Bogdana Michalika w Teatrze Współczesnym w Warszawie pisze Monika Gruszfeld.

Opublikowano: 2026-09-16
fot. Krzysztof Bieliński
Ocena recenzenta/tki: (5/10) – średni

Kiedy jakaś historia porusza nas do głębi, jej bohaterowie zostają z nami na dłużej. Utożsamiamy się z nimi, kibicujemy im i wyobrażamy sobie dalszą część ich historii. „Afterplay”, dramat Briana Friela, to właśnie wyobrażony dalszy ciąg historii dwóch postaci z dwóch największych sztuk Czechowa.

Sonię z „Wujaszka Wani” pamiętamy jako postać utrzymującą się gdzieś na krawędzi dramatu. Młoda córka profesora, zakochana w doktorze Astrowie – bez wzajemności i bez szans, niknąca przy pięknej Helenie. Budząca zawsze mnóstwo sympatii jako ta pracowita i moralna, szukająca odpowiedzi przede wszystkim w ciężkiej pracy.

Andriej z kolei wyrasta pośród swoich trzech sióstr, które wszelką nadzieję na lepsze życie pokładają w powrocie do ukochanej Moskwy. Jedyny z rodzeństwa ma jakiekolwiek szanse na to, żeby do Moskwy naprawdę pojechać, zostać profesorem i spełnić swoje aspiracje, a jednak tego nie robi. Jego apodyktyczna żona Natasza, a potem jego dzieci, stopniowo przejmują całe życie Andrieja i jego inteligenckiej rodziny.

To dwie drugoplanowe postaci, które jednocześnie łączy bardzo wiele, i jednocześnie są w pewnym sensie swoimi przeciwieństwami. Andriej miał możliwości, których nie wykorzystał, i przez to zmarnował swoje życie. Sonia z kolei była kobietą bez większych szans, która ciężko pracowała, a i tak nie udało jej się nic zmienić.

W „Afterplay” te dwie postaci, grane przez Monikę Krzywkowską i Mariusza Jakusa, spotykają się przypadkowo około dwudziestu lat po zakończeniu akcji swoich własnych dramatów. W Moskwie. W innych czasach, w innej rzeczywistości. Siadają przy wspólnym stoliku w kawiarni i piją herbatę. Rozmawiają o doktorze, o siostrach, o Nataszy, o swoich rodzinnych majątkach. Tak, jakby właściwie nic się nie zmieniło.

Scenografia i kostiumy Julii Skuratovej sprawiają, że Czechow wisi w powietrzu, a gęsta atmosfera bezruchu wypełnia scenę. Poza kawiarnianym stołem widzimy jeszcze jeden element: półkę z bibelotami – pamiątkami przeszłości, ale i symbolami życia, kolejnych jego etapów. Bujany konik, mewa, pociąg, wiklinowy fotel, parasolka. Wszystkie okazują się bardzo powoli, wręcz niezauważalnie przesuwać w trakcie przedstawienia. To subtelna metafora tego, że życie nie zmienia się nagle, tylko trwa i postępuje z każdą chwilą, co bardzo łatwo przegapić.

Nie należy się spodziewać mnogości środków ani zaskakujących zwrotów akcji. Można nawet spokojnie powiedzieć, że niewiele nas tutaj zaskoczy. I wydaje mi się, że twórcy nie mieliby wcale nic przeciwko takiemu stwierdzeniu. W spektaklu niewiele się wydarza. To opowieść o utknięciu, która sama momentami przynosi widzowi poczucie utknięcia.

Praca reżyserska Bogdana Michalika polega przede wszystkim na zbudowaniu wiarygodnej relacji między dwojgiem bohaterów. Jest ona krótka, ale za to prawdziwa – przez chwilę można odnieść wrażenie, że ta dwójka wreszcie znalazła kogoś, kto może dać im dokładnie to, czego potrzebują. Widzimy rodzajową scenkę: przypadkowe spotkanie, które może przynieść zmianę, lepsze jutro, odwrócenie kart.

Nie przynosi jednak niczego z tych rzeczy. Bohaterowie dalej tkwią w starych schematach. Nie potrafią wyrwać się z własnych narracji. Andriej nadal próbuje opowiedzieć siebie inaczej, niż wygląda jego życie, Sonia nadal pozostaje uwikłana w swoją przeszłość i uczucie do Astrowa. Dwadzieścia lat nie wystarczyło, żeby naprawdę zacząć od nowa. Niewykorzystane szanse, życie przeszłością, zmarnowane marzenia – to wszystko przewija się jak czechowowskie bibeloty. Powoli, prawie niezauważalnie.

Teatr Współczesny

Kategorie:


Cytat Dnia

„Jest trochę śpiewania, są elementy choreografii tanecznej, jest badanie ginekologiczne robota, a nawet seks, który odbywa z nim jedna z kobiet”

Michał Derkacz o spektaklu „Deus sex machina”, reż. Agnieszka Jakimiak, Mateusz Atman; Wroclaw.dlastudenta.pl, 14.09.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL