Pola Nireńska, ogarnięta absolutną pasją tańca, uciekając przed faszyzmem, szuka wolności i międzynarodowej sławy w zagranicznych szkołach. Traci jednak to, co najcenniejsze – ukochaną siostrę i całą rodzinę, które giną w obozach zagłady.
Mimo genialnego talentu na każdym etapie swojej tułaczki zderza się z murem antysemityzmu i uprzedzeń, na zawsze pozostając tą „obcą”. Gdy po latach udręki znajduje bezpieczną przystań w USA u boku oddanego męża, staje przed tragicznym wyborem między artystycznym spełnieniem a małżeńskim szczęściem. Wybierając to drugie, skazuje się na powolne umieranie w złotej klatce. Najnowsza premiera w reżyserii Mai Kleczewskiej stanowi bolesne szukanie odpowiedzi na pytanie, czy artysta odcięty od korzeni swojej pasji jest w stanie w ogóle przetrwać.
„Pola Nireńska. Próba otwarta” to opowieść o głęboko zakorzenionej traumie ocalałej oraz o ciele, które pamięta ból nawet wtedy, gdy umysł próbuje go wyprzeć. To również unaocznienie sposobu, w jaki wojenne piekło i poczucie winy determinują całe późniejsze życie człowieka, nie pozwalając mu na zaznanie spokoju w bezpiecznej rzeczywistości. Na scenie Kleczewska stwarza w istocie intymną medytację nad rozpadem ludzkiej tożsamości, uwięzionej między dwiema wielkimi miłościami do kobiet a pełnym poświęcenia małżeństwem z Janem Karskim.
W wersji opowieści zaproponowanej przez Kleczewską odnajdujemy silne wpływy teatru tańca i psychologii traumy. Reżyserka świadomie rezygnuje z tradycyjnej, bezpiecznej dla widza chronologii. Spektakl od samego początku wrzuca nas w dezorientujący labirynt poplątanych wspomnień, w którym przeszłość bez przerwy atakuje teraźniejszość. Dla publiczności ten początkowy chaos bywa źródłem zakłopotania – niezwykle trudno tu na początku poukładać elementy fabuły w logiczny ciąg. Jest to jednak zabieg w pełni celowy, oddający stan umysłu bohaterki.
Inscenizacja Kleczewskiej opiera się na genialnym koncepcie duodramu, w którym jedną postać ucieleśniają dwie artystki: aktorka Agnieszka Przepiórska oraz tancerka Anna Krysiak. To ten rodzaj ruchu, określany mianem języka ciała, w połączeniu z transową muzyką i grą świateł tworzy na scenie wizję wspomnień przepracowywanych wprost na oczach widza. W trwającym spektaklu podział na „tę, która mówi” i „tę, która tańczy” z czasem zaczyna się całkowicie rozmywać. Performerki płynnie żonglują rolami – Anna Krysiak swoim ruchem staje się raz młodą, dziką Polą, a raz kluczowymi kobietami z jej życia: mistrzynią i zaborczą kochanką Mary Wigman czy brytyjską miłością, Priaulx Rainier. Przepiórska z kolei z chłodnym monologiem starszej pani Karskiej potrafi nagle przeistoczyć się w urzędników czy bliskich z przeszłości. Zacieranie się tych granic potęguje wrażenie snu i psychicznego rozpadu.
Ważnym, wręcz kulminacyjnym elementem wizualnym tej opowieści staje się scena pod koniec przedstawienia, w której bohaterka podczas swojego monologu zdejmuje ubranie. W kontekście tematyki Zagłady ten dramatyczny gest staje się przejmującą metaforą odzierania ludzi z godności, ale też zrzucenia fałszywych, mieszczańskich masek żony profesora. Pola staje przed widzem w absolutnej nagości – bezbronna, pozbawiona pancerza, zmęczona wieloletnią walką z demonami, wracająca do biologicznej esencji swojego ciała tuż przed tragicznym, samobójczym skokiem.
A zatem: wszystko (dosłownie) kręci się wokół konfliktu między sztuką a życiem. Podtytuł „Próba otwarta” i brak tradycyjnej linii czasu idealnie podsumowują tę realizację – to nie jest dzieło jednorazowe, zamknięte w sztywne ramy, ale pulsujący proces. Spektakl Kleczewskiej celowo pozostawia widza w poczuciu głębokiego zmieszania i emocjonalnego poplątania, zmuszając nas, byśmy sami, po opuszczeniu teatru, spróbowali złożyć te porozrzucane puzzle ludzkiego losu w całość.
Patrycja Brzozowska
Dom Spotkań z Historią