Uważność i niepokój

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Uważność i niepokój

O „Weselu” w reżyserii Justyny Łagowskiej w Teatrze Maska w Rzeszowie pisze Bożena Pysiewicz.

Opublikowano: 2026-10-23
fot. HaWa
Ocena recenzenta/tki: (8/10) – bardzo dobry

W spektaklu rzeszowskiego Teatru Maska, przygotowanym na 70-lecie instytucji, Justyna Łagowska pokazuje, że obraz wiejskiej zabawy to wielowymiarowa opowieść o polskim społeczeństwie.

Przedstawienie jest atrakcyjne plastycznie, pomysłowo wykorzystuje przestrzeń teatru, grę aktorską, lalki, muzykę i światło. Koncepcja reżyserska Łagowskiej oraz adaptacja i dramaturgia Miłosza Markiewicza zachowują wyrazistość tekstu, nadając mu współczesne brzmienie.

Zanim akcja przeniesie się na scenę, widzowie zostają zaproszeni do udziału w uroczystości przez aktorów, którzy pojawiają się w holu, na schodach i w foyer, witają gości chlebem i solą, zapraszają do wspólnych tańców przy dźwiękach zespołu muzycznego, które towarzyszą również późniejszym scenom, docierając na widownię zza ściany i przez otwarte drzwi. Na tym tle rozbrzmiewają krótkie dialogi z dramatu Wyspiańskiego – od rozmowy Czepca z Dziennikarzem, rozpoczynającej się słynnym pytaniem „Cóż tam, panie, w polityce? / Chińczyki trzymają się mocno?”, po wymiany zdań ujawniające różnice obyczajowe i uprzedzenia dzielące chłopów i inteligencję. Aktorzy rozmawiają między rzędami foteli, po bokach widowni i na balkonach. Publiczność musi się rozglądać, odwracać głowę i nasłuchiwać, by nie przeoczyć kolejnego fragmentu akcji. Nie obserwuje zabawy z bezpiecznego dystansu, lecz znajduje się w jej środku, otoczona przez aktorów-weselników. Swobodny, radosny początek kontrastuje z późniejszymi scenami, w których do weselnej izby wkroczą widma i obrazy przeszłości.

Po tej części akcja przenosi się na scenę, a rozproszone wcześniej wydarzenia układają się w starannie skomponowaną całość.

Scenografia Justyny Łagowskiej jest oszczędna. Tworzą ją szara ściana z oknem oraz konstrukcja przypominająca bramę, wypełniona długimi, barwnymi wstążkami. Oba elementy wyznaczają granice i przejścia. Okno oddziela wnętrze izby od świata zewnętrznego, przez który do weselnej rzeczywistości wkroczą przeszłość i widma. Brama ze wstążkami początkowo przywołuje atmosferę święta, a ruch tkanin ożywia scenę. Z czasem ten dekoracyjny element nabiera niepokojących znaczeń i symbolicznych odniesień.

Kostiumy Konrada Parola łączą rozpoznawalność postaci ze współczesnym rysem, akcentując charakter postaci. Taki jest m.in. Czepiec w skórzanej kurtce i z podkręconym wąsem, elegancki Poeta w żakardowej kamizelce czy Radczyni w dużym kapeluszu podkreślającym jej status i przywiązanie do konwenansu.

Pan Młody w okularach przywodzi na myśl Lucjana Rydla. Podobieństwo aktora do zachowanych portretów poety przypomina o rzeczywistym wydarzeniu, które stało u źródeł dramatu, nie sprowadzając zarazem bohatera do historycznego pierwowzoru.

Ważną rolę odgrywają lalki. Ich stroje powtarzają kostiumy postaci, ale twarze pozbawione są indywidualnych rysów. Można w tym dostrzec nawiązanie do symboliki „Wesela”: człowiek odgrywa przypisaną mu rolę, zatraca własną odrębność i staje się kukłą uczestniczącą najpierw w weselnym, a później w chocholim tańcu.

Lalki służą także do przedstawiania widm. Czasem przejmują funkcje aktorów, innym razem współistnieją z nimi na scenie. Ich formy odwołują się do symboliki Wyspiańskiego, ale wprowadzają również współczesne skojarzenia. Chochoł zbudowany z barwnych wstążek zachowuje związek z ludowym obrzędem, natomiast Hetman jako złoty diabeł kojarzy się z chciwością, przekupstwem i władzą pieniądza. Fragmentaryczna postać Widma-Żołnierza przywołuje obrazy wojny i okaleczonego ciała.

Jednym z najbardziej przejmujących momentów przedstawienia jest scena Racheli i Poety. To właśnie oni otwierają okno, zapraszając na wesele świat zjaw i przeszłości. Ich rozmowa początkowo wpisuje się w atmosferę flirtu, ale szybko zmienia charakter. Rachela, ubrana w obozowy pasiak, słyszy komplementy na temat swojego imienia: „Pani na imię Rachela / Ach, pani się zarumienia / Cieszę się pani imieniem / […] imię pani tak liryczne…”. W odpowiedzi pokazuje Poecie wytatuowany numer obozowy i mówi: „Prawda, śliczne”. W tej chwili imię, które przed momentem brzmiało jak obietnica poetyckiej niezwykłości, zostaje skonfrontowane z historią Holokaustu. Wystarczy jeden gest i krótka, odpowiedź, by pękła konwencja weselnej zabawy. To przykład świadomie poprowadzonej zmiany nastroju, w której pojedyncza scena zmienia znaczenie całego przedstawienia.

W inscenizacji można dostrzec liczne nawiązania do plastycznego świata Wyspiańskiego, a także do filmowej adaptacji „Wesela” w reżyserii Andrzeja Wajdy. Twórcy sięgają po określony sposób komponowania przestrzeni, prowadzenia światła i ustawiania postaci, przywołując wizualną tradycję dramatu. Szczególnie zapada w pamięć scena z małą Isią siedzącą przy lampie naftowej. Przywodzi na myśl pastele Wyspiańskiego, a zarazem sceny z filmu Wajdy. Istotną funkcję dramaturgiczną zarówno w tej scenie, jak i w całym przedstawieniu pełni światło. Prowadzi uwagę widza, zmienia charakter przestrzeni i nastrój. To samo miejsce może być raz przestrzenią zabawy, innym razem obszarem spotkania z widmem lub sceną, na której ujawnia się przerażający wymiar historii.

Kolejnym atutem spektaklu jest sposób podania tekstu Wyspiańskiego. Jego język nie brzmi jak anachroniczny zapis przeszłości. Aktorzy wydobywają rytm wypowiedzi, zmiany nastroju i różnice między postaciami, a współczesne środki interpretacji pozwalają usłyszeć energię zapisaną w dramacie. Dobrym przykładem jest fragment rapowany przez Pana Młodego. Nie sprawia wrażenia przypadkowego uwspółcześnienia, lecz podkreśla rytmiczność tekstu i wpisuje się w charakter sceny. Dramat nie potrzebuje dopisanych komentarzy, by przemówić do współczesnego widza – czasem wystarczy inaczej rozłożyć akcenty i znaleźć dla słów nową formę sceniczną.

„Wesele” w Teatrze Maska łączy plastyczną atrakcyjność z uważnym odczytaniem dramatu. Scenografia, kostiumy, światło, muzyka i lalki tworzą spójną całość, a najważniejsze sceny zapadają w pamięć dzięki precyzyjnej kompozycji i wyrazistym rozwiązaniom aktorskim. Szczególnie mocno działają momenty, w których weselna konwencja zostaje przerwana przez obrazy historii – jak w scenie Racheli, gdy jeden gest zmienia znaczenie całej rozmowy. To inscenizacja bliska Wyspiańskiemu, a zarazem pokazująca, jak aktualnie brzmią jego diagnozy.

Teatr Maska

Kategorie:


Cytat Dnia

„»Ile trwa przedstawienie?« – zapytałem biletera, wchodząc do foyer. »Dobre pytanie – odparł. – Na stronie jest napisane 4 godziny, na premierze było pięć, a docelowo ma być cztery i pół. Proszę sobie wybrać«. Wybrałem cztery, ale trwało pięć bez dziesięciu minut”

Dominik Gac o „Złym”, reż. Krzysztof Garbaczewski; „Teatr”, 22.10.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL