Ciało jako archiwum

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Ciało jako archiwum

O „Retrospekcji” Jolanty Krukowskiej i Weroniki Szczawińskiej w Komunie Warszawa pisze Wiesław Kowalski.

Opublikowano: 2026-02-07
fot. Pat Mic/Komuna Warszawa
Ocena recenzenta/tki: (7/10) – dobry

Premiera Retrospekcji w Komunie Warszawa nie jest sentymentalnym powrotem do dawnego performansu ani próbą jego rekonstrukcji. To wydarzenie teatralne, które stawia pytanie znacznie bardziej fundamentalne: co właściwie powraca, gdy artystka po trzydziestu latach wchodzi w dialog z własnym archiwum? I czy tym, co naprawdę trwa, jest zapis wideo, forma sceniczna, czy raczej ciało — pamiętające więcej, niż gotowe jest opowiedzieć.

Spektakl Krukowskiej i Szczawińskiej nie działa na zasadzie prostego porównania „wtedy–teraz”. Archiwalny materiał z 1994 roku nie pełni tu funkcji dokumentu ani punktu odniesienia, wobec którego współczesne działanie miałoby się mierzyć. Jest raczej partnerem scenicznym, obcym i znajomym zarazem. To, co szczególnie interesujące, to brak potrzeby synchronizacji: gesty nie muszą się zgadzać, rytmy nie są dopasowywane, a różnice nie zostają zamaskowane. Przeciwnie — to właśnie one stają się główną treścią spektaklu.

Z perspektywy teatrologicznej Retrospekcja jest pracą o czasie zapisanym w ciele, a nie o ciele „po czasie”. Krukowska nie próbuje udowadniać ciągłości ani heroicznej sprawności. Jej obecność sceniczna ma w sobie coś zasadniczo odmiennego od dzisiejszej estetyki performansu opartego na intensywności i efekcie. Jest skupiona, oszczędna, oparta na decyzji, nie na ekspresji. To ciało, które wie, kiedy się zatrzymać — i które nie musi niczego przyspieszać.

Reżyserska obecność Weroniki Szczawińskiej jest w tym spektaklu wyraźna, choć nienachalna. Nie polega na narzuceniu konceptu, lecz na precyzyjnym ustawieniu relacji: między dawnym i obecnym, między działaniem a patrzeniem, między artystką a widownią. Szczawińska nie „interpretuje” performansu sprzed lat, lecz tworzy ramę, w której możliwe staje się jego ponowne przeżycie — już nie jako manifestu, lecz jako procesu. To różnica zasadnicza.

Szczególnie istotny wydaje się moment, w którym spektakl opuszcza obszar pracy stricte solowej i otwiera się na współobecność reżyserki. Ten gest nie osłabia autonomii Krukowskiej, lecz ją komplikuje. Retrospekcja przestaje być wyłącznie dialogiem z przeszłym „ja”, a staje się rozmową o przekazywaniu doświadczenia, o relacji mistrzyni i artystki młodszego pokolenia, o kobiecej genealogii w sztukach performatywnych — wciąż w Polsce słabo opisanej i rzadko praktykowanej na scenie.

Ważne jest również to, że spektakl unika jednoznacznego klucza interpretacyjnego. Nie zamyka się ani w narracji feministycznej, ani w autobiograficznej spowiedzi, choć obie perspektywy są wyczuwalne. Zamiast tego proponuje doświadczenie współobecności — widz nie tyle „ogląda historię”, ile uczestniczy w procesie jej ponownego uruchamiania. To teatr, który nie objaśnia siebie na bieżąco i nie domaga się natychmiastowego sensu.

Retrospekcja jest więc spektaklem o odpowiedzialności wobec własnej przeszłości artystycznej — ale bez jej fetyszyzowania. Pokazuje, że archiwum nie jest magazynem gotowych znaczeń, lecz polem napięć, które trzeba za każdym razem negocjować na nowo. I że ciało performerki, nawet po dekadach, pozostaje miejscem pracy — nie rekonstrukcji, lecz myślenia.

To przedstawienie ciche, skupione i precyzyjne. Nie epatuje emocją, nie gra na wzruszeniu. Zostawia widza z poczuciem uczestnictwa w czymś rzadkim: w spotkaniu, które nie próbuje się podobać, tylko być uczciwe wobec czasu. A to w dzisiejszym teatrze wartość nie do przecenienia.

Komuna Warszawa

Kategorie:


Cytat Dnia

„[…] hierarchiczność w instytucji teatralnej próbuje rozładować się przez stworzenie struktur korporacyjnych (a więc znowu kapitalistycznych). Tak wygląda produkcja w kilku dużych teatrach, w których ostatnio pracowałem. Kilka producentek, system cotygodniowych spotkań podsumowujących prace, podkreślanie dobrostanu zespołu i instytucji – a z drugiej strony »mailologia« (bez poszanowania ekologii), brak jednostek odpowiedzialnych, bo odpowiedzialność rozmywa się w dużej grupie podmiotów, i w końcu zachowania pasywno-agresywne […]”

Michał Borczuch w rozmowie z Agnieszką Zgieb; „Théâtre/Public”, 20.05.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL