Być jak Thelma i Louise

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Być jak Thelma i Louise

O spektaklu “Być jak Thelma i Louise” Amadeusza Nosala w reż. Łukasza Zaleskiego w Teatrze Horzycy w Toruniu pisze Magda Kuydowicz.

Opublikowano: 2020-03-10
Fot. Anna K. Abramowicz

Spektakl „Być jak Thelma i Louise, czyli w stronę Meksyku” Łukasza Zaleskiego, reżysera z Teatru w Wałbrzychu, pracującego obecnie na scenach w całej Polsce, stawia sporo pytań dotyczących relacji między kobietą a mężczyzną. Dzięki ciekawej formie teatralnej dotyka wprost każdego z nas. Nie tylko kobiety.

Premiera w Poczekalni toruńskiego Teatru im. Wilama Horzycy to zawsze wydarzenie. Tam bowiem pokazywane są spektakle powstałe z inicjatywy samych aktorów, za zdobyte przez nich fundusze konieczne do wyprodukowania przedstawienia. Mirosława Sobik (Thelma) założyła fundację i to dzięki jej operatywności i wspierającym ją ludziom z teatru, Urzędu Marszałkowskiego  i  prywatnym sponsorom po dwóch latach starań możemy uczestniczyć w tym ciekawym artystycznym wydarzeniu. Cechy charakteru upartej i temperamentnej aktorki świetnie współgrają z postacią, którą kreuje. Jej Thelma szybko pokazuje nam, kim jest, czyli emocjonalną, rozchwianą i dynamiczną kobietą u kresu wytrzymałości nerwowej. Upokarzaną przez męża, zdradzaną i notorycznie okłamywaną. Partneruje jej na scenie Louise (Jolanta Teska), dojrzała i zdeterminowana. To ona, jak i  jej pierwowzór w filmie Ridleya Scotta, strzela pierwsza. Jest silniejsza, ale gdy Thelma zostaje okradziona ze wszystkich oszczędności, to Louise wypowiada pełne emocji słowa:  „Jak mogłaś dać się okraść”. Od tego momentu przestaje być pewna swego.  I to Thelma przejmuje ster.

Spektakl Zaleskiego  to nie film Scotta w skali 1:1. Poznajemy kulisy jego powstawania. Trudnych negocjacji z reżyserami, walki o pieniądze. Dowiadujemy się także, co stało się z filmem po tych niemal trzydziestu latach. W 1991 roku  miał być on początkowo kinem sensacyjnym w kobiecym wydaniu. A stał się manifestem kobiecej wolności. Jak mówi reżyser spektaklu, Łukasz Zaleski, paradoksalnie film przyniósł sukces samym mężczyznom, a  nie głównym aktorkom. Geena Davis i Susan Sarandon długo nie dostawały kolejnych propozycji. Producent Harvey Weinstein  i reżyser Ridley Scott oraz grający słynny epizod Brad Pitt zgarniali miliony. To także prześmiewcza historia samego Hollywood, które po premierze „Thelmy i Louise” miało się zmienić w kontekście przedmiotowego traktowania kobiet w przemyśle filmowym. A wówczas nie zmieniło się wcale. Świetnym pomysłem reżysera było włączenie improwizowanych scen z komentarzami odautorskimi samych aktorek.

Scenariusz, napisany przez Amadeusza Nosala, został świetnie wyważony w proporcjach. Anegdota filmowa splata się z silnym przekazem dotyczącym nierównych relacji damsko-męskich. Kiedyś i dziś. Słowa padające ze sceny, czasem wulgarne, mocno piętnują instrumentalne traktowanie kobiet przez mężczyzn. To także przenikliwa opowieść o sile kobiecej przyjaźni. Tragikomiczna. Chwilami śmiejemy się, by za chwilę zadumać się nad losem dwóch szalonych i odważnych kobiet.

Siłą spektaklu „Być jak Thelma i Louise, czyli w stronę Meksyku” poza kreacją Mirki Sobik  i  scenografią żywcem wyjętą z lat 90. jest muzyka. Thelmie i Louise towarzyszą przeboje Nicka Cave’a, Dire Straits i Nirvany w nowych aranżacjach Kamila Tuszyńskiego. Video (Waldemar Dziomba) z wizualizacjami nagranymi wprost z  samochodowego szrotu to zabawna filmowa projekcja tylna, która znacznie poszerza przestrzeń gry. Na pierwszym planie na scenie króluje wrak samochodu àla błękitny filmowy thunderbird, w którym Thelma i Louise ruszają w podróż, by zmienić swoje życie na zawsze.  Ale czy tylko swoje?  Spektakl kończy seria retorycznych pytań do widza: „Co by było gdyby?”. Scenariuszy tej szalonej wyprawy mogło być tak naprawdę nieskończenie wiele. Wystarczy tylko chcieć ruszyć w swoją podróż…

Serdecznie polecam ten dynamiczny spektakl wszystkim mieszkańcom Torunia i turystom, którzy zdecydują się odwiedzić to magiczne i pełne uroku miasto.

Kategorie:

Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL