Balet i Orkiestra Opery Krakowskiej już wkrótce zaprezentują spektakl „Igraszki miłosne Carmen” w Opera Națională București. Zanim artyści wyruszą do Rumunii, widzowie będą mogli zobaczyć przedstawienie jeszcze raz w Krakowie – 10 czerwca na scenie Opery Krakowskiej.
„Igraszki miłosne Carmen” miały premierę w czerwcu 2024 roku i od początku zwracały uwagę nie tylko efektowną warstwą choreograficzną, ale także próbą opowiedzenia historii Carmen z innej perspektywy. Twórcy spektaklu sięgnęli po muzykę Georges’a Bizeta, Rodiona Shchedrina oraz Manuela de Falli, tworząc baletowy kolaż oparty na jednej z najbardziej rozpoznawalnych bohaterek operowych świata.
Za reżyserię i choreografię odpowiada Jacek Tyski, kierownictwo muzyczne objął Joachim Kołpanowicz. Spektakl wyróżnia się rozbudowaną stroną wizualną – ważną rolę odgrywają scenografia, światło i kostiumy, ale sednem przedstawienia pozostaje psychologiczna opowieść o bohaterce.
Twórcy pokazują Carmen nie tylko jako uwodzicielkę znaną z opery Bizeta, ale przede wszystkim jako kobietę ukształtowaną przez trudne dzieciństwo, przemoc i doświadczenie życia w ograniczeniu. W spektaklu poznajemy ją już jako dziewczynkę obserwującą skomplikowane relacje rodzinne, które później odcisną piętno na jej dorosłym życiu.
– Mówimy tu o bardzo trudnej historii kobiety, która miała ciężkie dzieciństwo, jak i życie. Pracowała jako więźniarka przy produkcji cygar i z samego założenia była osobą uwięzioną, ale jej styl bycia był taki, że czuła się absolutnie wolna – mówi prof. Piotr Sułkowski, dyrektor Opery Krakowskiej. – Prowokowała charakterem, urodą, kokieterią. Finalnie kończy umierając tragicznie. Czasem ktoś się czuje zamknięty w swoim życiu, ale jest po prostu marzycielem i stara się być wolnym, chociaż życie mu na to nie pozwala. Ludzie reagują na tę historię niezwykle żywiołowo, bo ona może wydarzyć się w każdym momencie. Ona jest ciągle żywa.
Partię dorosłej Carmen wykonuje Malika Tokkozhina. Tancerka podkreśla, że rola wymaga ogromnego zaangażowania emocjonalnego.
– Ta rola była bardzo trudna emocjonalnie, bo trzeba było przeżyć na scenie bardzo wiele emocji: śmierć ojca, miłość do Jose, później inna miłość do Escamillo. Trzeba pokazać to wszystko. Oddać widzowi. Po spektaklu czuje się pustkę – mówi artystka.
O znaczeniu emocji w tańcu mówi również Jacek Tyski, reżyser i choreograf spektaklu.
– Dla mnie najważniejsza jest osobowość. Jeśli dwie osoby się spotykają i chcą nam coś powiedzieć, to nie wyobrażam sobie, żeby miały się koncentrować tylko i wyłącznie na technice. Technika jest pewnym instrumentem do przekazania ruchu tanecznego. Jeśli nie ma zaangażowania emocjonalnego i widzimy tylko taniec, to to dla mnie jest oszustwo – podkreśla.
Spektakl będzie można zobaczyć po raz ostatni przed wyjazdem zespołu do Bukaresztu w środę 10 czerwca o godz. 18:30 w Operze Krakowskiej. Następnie produkcja zostanie zaprezentowana w Opera Națională București, gdzie Balet i Orkiestra Opery Krakowskiej wystąpią gościnnie w ramach międzynarodowej współpracy artystycznej.
Bilety dostępne są w kasie oraz na stronie Opery Krakowskiej.
Opera Krakowska