Supermenka daje radę

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Supermenka daje radę

O monodramie „Supermenka” w reżyserii Jerzego Gudejki, zaprezentowanym w Teatrze Collegium Nobilium w Warszawie, pisze Anna Czajkowska. Jowita Budnik, bohaterka filmów Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauzego (pamiętna Beata z „Placu Zbawiciela”, romska poetka „Papusza”, ornitolog Anna z „Ptaki śpiewają w Kigali”), widzom kojarzy się ze znakomitymi, wyrazistymi rolami filmowymi. Rzeczywiście, na ekranie stworzyła wspaniałe kreacje,...
Opublikowano: 2019-06-04

O monodramie „Supermenka” w reżyserii Jerzego Gudejki, zaprezentowanym w Teatrze Collegium Nobilium w Warszawie, pisze Anna Czajkowska.

Jowita Budnik, bohaterka filmów Joanny Kos-Krauze i Krzysztofa Krauzego (pamiętna Beata z „Placu Zbawiciela”, romska poetka „Papusza”, ornitolog Anna z „Ptaki śpiewają w Kigali”), widzom kojarzy się ze znakomitymi, wyrazistymi rolami filmowymi. Rzeczywiście, na ekranie stworzyła wspaniałe kreacje, najczęściej tragiczne, ale okazuje się, że jej pierwsza miłość – teatr, który poznała dzięki zajęciom w młodzieżowym ognisku państwa Machulskich przy Teatrze Ochota, jest dla niej miejscem równie przyjaznym. Na scenie, w komediowym monodramie autorstwa Doroty Maciei, wyprodukowanym przez Teatr Gudejko, wciela się w postać szefowej wielkich mediów i pokazuje blaski oraz cienie swego życia, jego niestabilność, brak pewności jutra, a także stosunki łączące ją z rodziną, współpracownikami, mężczyznami… . „Supermenka” to nie tylko zabawna, pełna żartów, barwna i dynamiczna opowieść o niemłodej już kobiecie sukcesu, która nagle traci pracę, ale też spora dawka prawdy o współczesnej Polce, z jej przywarami, urokiem i kobiecymi niedoskonałościami.

Bohaterka spektaklu, Monika Szymańska, to prawdziwa Supermenka – szefowa mediów, elegancka i skuteczna pracodawczyni, a w życiu prywatnym zapobiegliwa matka oraz namiętna kochanka. Jednym słowem – kobieta sukcesu w każdej dziedzinie. Jowita Budnik, z niewymuszoną lekkością i naturalnością, nie unikając parodii, czasem z celowa przesadą, kreśli na scenie portret polskiej bizneswoman. Ale to tylko krótki moment. Światło gaśnie, milknie telewizja i sceneria się zmienia. Znika staranny makijaż i fryzura. Przed nami staje bezrobotna kobieta  po czterdziestce, odziana w szary szlafroczek, która żywi się tanim makaronem i ziemniakami, czeka z utęsknieniem na telefon od pracodawcy i z konieczności uczy się małych radości z rzeczy drobnych – pachnącego kremu za 6 złotych,  nuconej piosenki, wspomnień. Powoli przyzwyczaja się do życia bez kawusi na mieście, bez wyszukanych potraw w porze lunchu i luksusowych sukienek. Wymuszona zmiana dotychczasowego status quo (z usilnymi próbami zachowania go…choćby w wersji szczątkowej) i nowy tryb życia prowadzi do wielu zabawnych sytuacji, o których opowiada nasza bohaterka. Utrata prestiżu, zamiana drogich kosmetyków na te najtańsze, samotne wieczory z kieliszkiem wina z marketu to tylko część życiowych rewolucji. Kryzys dotyka też życia osobistego i uczuciowego Moniki. Jej związki z mężczyznami okazują się równie nietrwałe jak wysokie stanowisko i przyjaźń osób, które do tej pory ją otaczały, prawiły komplementy, a teraz unikają. Monika zostaje sama ze swoimi problemami, ale nie poddaje się – jest przecież Supermenką – twardą i odważną, upartą i pełną determinacji! Poszukiwanie pracy, coraz rzadsze rozmowy z dawnymi znajomymi, zmagania z codziennością to walka o zachowanie godności w biedzie, ale też i niezgoda na dyskryminację i brak szacunku wobec osoby, której „powinęła się noga”. Czy żyjąca na granicy ubóstwa Monika ma prawo do odrobiny luksusu, którego synonimem jest miękki papier toaletowy? Powinna paradować w drogich butach od Poliniego podczas zakupów w Biedronce? Czemu nie! Nie rezygnuje z wewnętrznego uśmiechu i optymizmu, choć przychodzi jej to z trudem. Część widzów wzrusza się, dostrzegając podobieństwo sytuacji we własnym życiu, choć rzecz jasna nie identyfikuje się z bohaterką we wszystkich aspektach – większość nigdy nie przeżyła upadku z tak wysokiej drabiny, zwłaszcza telewizyjnej… . Jednak budowana przez Jowitę Budnik postać wydaje się taka prawdziwa, znajoma i bliska.

Spektakl  w reżyserii Jerzego Gudejki to mieszanka groteski, zabawnej komedii i dramatu. „Supermenkę” charakteryzuje zmienna, przemyślana dramaturgia, błyskotliwe, satyryczne monologi i …dialogi (Judyta Budnik gra czasem dwie postacie na raz i radzi sobie znakomicie). Upływ czasu  wyznaczają relacje z pojedynczych zdarzeń i trafne spostrzeżenia bohaterki, dzięki czemu przed oczami widza przesuwa się dynamiczny i klarowny obraz kilku lat życia Moniki, bez dłużyzn i niepotrzebnych szczegółów. Rytm i konieczne napięcie zostają zachowane głównie dzięki rewelacyjnej grze Jowity Budnik, barwnej i wielowymiarowej. Jej bohaterka cierpi, gdy los okazuje się dla niej mało łaskawy, ale nie poddaje się, czerpiąc naukę z własnych, czasem wstydliwych błędów. Jowita Budnik cierpi wraz z nią, w pełni zespalając się z kreowaną postacią. Aktorka w mistrzowski sposób przykuwa uwagę, śmieszy i wzrusza, opowiadając o dramatycznych wydarzeniach. I to jak! – ze swadą, humorem, błyskiem w oku, a czasem z rozpaczą i smutkiem. Wkłada w swój występ serce i duszę – raz przemawia lekko cieniując słowa, frazy, potem śmieje się, ironizuje, kiedy trzeba krzyczy i płacze. Potrafi doskonale parodiować i zagrać nonszalanckiego hydraulika, zmysłową, uwodzicielską hostessę, dziewczynę tańczącą na rurze. Ze znakomitą dykcją i precyzją, w niewymuszony, naturalny sposób wygłasza swoje monologi, eksponując to, co najważniejsze – mimiką, ruchem ciała, szerokim gestem. Jest trochę niemożliwa, łobuzerska, gdy ze smakiem wykorzystuje autoironię. Zaskakuje i wzrusza, bazując na emocjach słuchających, ale przede wszystkim rozśmiesza. A całość przeplata znanymi piosenkami, które umiejętnie interpretuje.

Scenografia nie jest rozbudowana, ale rzuca się w oczy i tworzy odpowiednie tło dla monodramu, spójne z całym tekstem.

W ciągu dziewięćdziesięciu minut Jowita Budnik podbija serca publiczności, przybliżając codzienność osoby bezrobotnej i uwodząc śpiewem. Wraz z bohaterką widz przeżywa zabawne perypetie i balansowanie na granicy załamania nerwowego. Dostrzega brak zrozumienia ze strony otoczenia i samotność Supermenki. Podsumowując: spektakl w reżyserii Jerzego Gudejki to nie tylko znakomita zabawa, niepowtarzalne poczucie humoru i prześmieszne monologi w mistrzowskim wykonaniu, ale też gorzka satyra, szczypta ironii i wzruszająca refleksja zamknięta w formę monodramu.


Fot. Grażyna Gudejko


Anna Czajkowska – pedagog, logopeda dyplomowany oraz trener terapii mowy. Absolwentka Pomagisterskiego Studium Logopedycznego Uniwersytetu Warszawskiego, a także Podyplomowych Studiów Polityki Wydawniczej Uniwersytetu Warszawskiego. Współpracuje z wydawnictwami edukacyjnymi (Nowa Era, Edgard) oraz portalem babyboom.pl, dziecisawazne.pl i e-literaci. Instruktor metody PILATES. Recenzje teatralne pisze od 2011 roku.

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL