Występ Radzimira Dębskiego, znanego jako Jimek, podczas gali BET Awards w Los Angeles, gdzie dyrygował orkiestrą towarzyszącą występowi Snoop Dogga, należy właśnie do tej kategorii.
Z perspektywy teatru muzycznego ten moment warto czytać jako precyzyjnie zbudowane widowisko: orkiestra, solista, dyrygent, dramaturgia, rytm, świadome dźwiękiem. Hip-hop – zazwyczaj kojarzony z autonomią głosu i bitu – został tu wpisany w strukturę symfoniczną. Dyrygentura Dębskiego miała charakter realnej pracy scenicznej.
Jimek od lat funkcjonuje na styku porządków, które w instytucjonalnym obiegu często się rozdziela. Z jednej strony jest kompozytorem i dyrygentem związanym z dużymi scenami, z drugiej – artystą swobodnie operującym językiem muzyki popularnej. Syn Krzesimira Dębskiego od początku budował własną drogę, unikając prostego dziedziczenia nazwiska. Jego kariera to przesuwanie granic formy.
Polski kontekst tej drogi jest wyraźny. Występy w Teatrze Wielkim–Operze Narodowej były dużymi, samodzielnymi projektami artystycznymi. W 2023 r. Dębski przygotował symfoniczny hołd dla Krzysztofa Pendereckiego. W styczniu 2025 skomponował i zaaranżował muzykę na galę otwarcia polskiej prezydencji w Radzie UE – przedsięwzięcie zaprojektowane na 160-osobową orkiestrę, o wyraźnie reprezentacyjnym charakterze.
Na tym tle występ podczas BET Awards nie jest egzotyczną ciekawostką, lecz pokazuje, że myślenie sceniczne nie jest przypisane wyłącznie do instytucji teatralnych. Że teatr, rozumiany jako sztuka organizowania czasu, przestrzeni i zbiorowego doświadczenia – działa także tam, gdzie pozornie dominuje przemysł rozrywkowy. I że polski artysta potrafi w tym obiegu nie tylko uczestniczyć, ale współtworzyć jego język na poziomie światowym.