Milionerka na tratwie rozumu

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Milionerka na tratwie rozumu

O spektaklu „Immanuel Kant” Thomasa Bernharda w reż. Agnieszki Olsten w Teatrze Dramatycznym w Wałbrzychu pisze Wiesław Kowalski.

Opublikowano: 2025-09-27
fot. Tobiasz Papuczys / Teatr Dramatyczny Wałbrzych

Rzadko zdarza się, by filozoficzna metafora statku przybierała tak konkretny, teatralny kształt, jak w wałbrzyskiej interpretacji Immanuela Kanta. Spektakl Agnieszki Olsten to nie tylko erudycyjna podróż przez ocean śmiechu, goryczy i niepokoju — to także fenomenalny popis aktorskiego rzemiosła, którego jednym z najbardziej olśniewających punktów jest Urszula Gryczewska jako Milionerka.

Wielu próbowało ujarzmić język Bernharda — jego rytmiczny potok zdań, egocentryczny patos i pozorną antyteatralność. Ale Olsten, konsekwentna w swojej teatralnej wizji, nie tylko ujarzmia, ale i zawłaszcza tę materię. Jej inscenizacja staje się współczesnym, gorzkim kabaretem rozpaczy zachodniego myślenia, a zarazem — jakby mimochodem — niezwykle precyzyjnym szkicem psychologicznym. Nie mamy tu do czynienia z metaforą jako ozdobnikiem. Tu metafora naprawdę działa. Tratwa sceniczna staje się Europą zagubioną w morzu niepewności – kierunek nie jest jasny, kompas się psuje, a fale przynoszą raczej plastik niż nadzieję. I na tej tratwie myśli Milionerka Gryczewskiej ma swoją osobną mapę.

Kobieta z pieniędzmi i bez złudzeń

Postać Milionerki w ujęciu Gryczewskiej to prawdziwy majstersztyk kontrastu. Jej obecność na scenie wybrzmiewa z siłą, jakiej nie powstydziłaby się sama Medea w karykaturalnym kostiumie podróżniczki klasy biznes. To rola balansująca na krawędzi karykatury, ale Gryczewska z niezwykłą precyzją omija tę pułapkę, budując bohaterkę, która śmieszy i niepokoi jednocześnie.

Z jednej strony śmieszy — bo nie sposób nie śmiać się z jej obsesyjnych opowieści o Ameryce, jej manier, jej dystynkcji przekraczającej granice absurdu. Ale z drugiej — w pewnym momencie orientujemy się, że Milionerka nie jest już tylko typem. Jest uosobieniem marzenia o świecie, który obiecuje sukces, a oferuje jedynie lęk przed porażką. Gryczewska rozgrywa ten paradoks z mistrzostwem: jej Milionerka płynie do Ameryki nie dlatego, że ją kocha, ale dlatego, że nie potrafi bez niej istnieć.

Głos, który rozcina ciszę

To, co szczególnie fascynuje w tej kreacji, to sposób użycia głosu. Gryczewska nie tylko mówi Bernhardem — ona go przeżywa. Jej monologi są jak strumienie lawy: nieprzewidywalne, palące, ale też hipnotyzujące. Gdy mówi o Ameryce, wydaje się, że rozmawia nie z Kantem, ale z samą sobą, próbując zagłuszyć ten coraz głośniejszy wewnętrzny szept: przecież to wszystko nie ma sensu.

Milionerka w jej interpretacji staje się figurą cywilizacyjnego złudzenia. Jakby olśniewająco ubrana, opalona ikona współczesności, która – choć wszystko ma – nie potrafi ukoić swojej egzystencjalnej pustki. Gryczewska nie podaje tej postaci na tacy. Jej Milionerka drażni, fascynuje, wzrusza i irytuje — w ciągu jednej sceny.

Zderzenie gigantów

Choć tytułowy Kant (w brawurowym wykonaniu Agnieszki Kwietniewskiej) nie oddaje pola nikomu, to w scenach z Gryczewską mamy do czynienia ze zderzeniem aktorskich żywiołów. Kant i Milionerka — jak dwa kontynenty — nieustannie próbują się nawzajem zdominować, ośmieszyć, przekonać do własnej racji. I choć oboje są przerysowani, groteskowi, to właśnie te przerysowania najpełniej oddają prawdę o świecie, który wcale nie chce być realistyczny.

W tym wszystkim Gryczewska odnajduje idealny balans między teatralnym przerysowaniem a psychologiczną wiarygodnością. Jej Milionerka nie jest tylko maską. Jest kimś, kto naprawdę chciałby wierzyć, że z każdej podróży wraca się odmienionym. Tyle że już dawno przestała się zmieniać.

Immanuel Kant w Teatrze Dramatycznym w Wałbrzychu to spektakl wybitnie zagrany, intelektualnie wymagający, ale też – i to jego wielka siła – emocjonalnie przejmujący. Na tym statku dryfującym przez ocean śmieci i złudzeń Milionerka Urszuli Gryczewskiej jest jak latarnia morska: oślepiająca, fascynująca, a chwilami niepokojąco zimna. To kreacja, którą pamięta się długo — nie tylko dlatego, że jest błyskotliwa, ale dlatego, że dotyka czegoś, o czym rzadko się mówi w teatrze: uzależnienia od sukcesu, który nie daje szczęścia.

Nie wiem, czy Kant w końcu przejrzy na oczy. Ale Milionerka Gryczewskiej widzi więcej, niż chciałaby przyznać.

https://teatr.walbrzych.pl/dzialalnosc-czyli-spektakle/immanuel-kant/

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL