Barciś. Aktor, który patrzy i słucha

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Barciś. Aktor, który patrzy i słucha

Dzisiaj urodziny obchodzi Artur Barciś, aktor od wielu lat związany z Teatrem Ateneum w Warszawie.

Opublikowano: 2025-08-12
fot. Teatr Ateneum w Warszawie

W dniu urodzin Artura Barcisia wracam myślami do sceny Teatru Ateneum, gdzie po raz pierwszy zobaczyłem go w Wiśniowym sadzie. Od tamtej pory towarzyszy mi w teatrze – w rolach, które nie tylko się gra, ale i zapamiętuje na zawsze.

Są aktorzy, których obecność na scenie jest jak stare, dobrze znane zdjęcie – natychmiast przenosi w przeszłość, przywołuje nie tylko obrazy, ale i emocje, zapachy, dźwięki. Artur Barciś właśnie taki jest. Gdy staje na scenie, wracają do mnie wszystkie te chwile, gdy jako widz – i nie tylko – zasiadałem w fotelu Teatru Ateneum z przekonaniem, że oto znów wydarzy się coś ważnego. Coś prawdziwego.

Z Barcisiem jest ten niezwykły paradoks: ma w sobie coś absolutnie rozpoznawalnego, niemal ikonicznego – a jednocześnie potrafi za każdym razem zaskoczyć. Kiedy grał Posła w „Trans-Atlantyku” Gombrowicza, było w nim coś więcej niż groteska, coś więcej niż inteligentna kpina z formy. Był żywy puls absurdu, ale też człowieczeństwo pod spodem tej politycznej maskarady. A z kolei w „Kasta la vista” jego Pracownik banku – z pozoru postać lekka, komediowa – odsłaniał nagle rysy samotności, zmęczenia, tęsknoty za jakimś życiem poza szklaną szybą okienka. To właśnie u Barcisia cenię najbardziej: zdolność wydobywania z postaci tego, czego często nie napisał autor.

Moje pierwsze spotkanie z nim na scenie Teatru Ateneum to Wiśniowy sad. Pojawił się w roli zawiadowcy stacji – na pozór epizod, a jednak nie sposób było oderwać od niego wzroku. Niedługo potem zobaczyłem go w Przeklętym tangu – i wtedy już wiedziałem, że mam do czynienia z aktorem niezwykłym. Pamiętam jego spojrzenie – gdzieś między uważnością a lekkim niepokojem. Jakby nie tylko grał tekst, ale czytał myśli widowni. Patrzył i słuchał. A to, jak wiadomo, największa sztuka.

Widziałem także jego reżyserskie prace. „Między łóżkami”, „Barabuum!” i „Nerwica natręctw” – spektakle perfekcyjnie wyczute w rytmie, aktorzy poprowadzeni z precyzją i czułością. Widać było, że reżyser zna tę materię od podszewki, wie, gdzie w tekście napięcie, a gdzie oddech. Że wie, kiedy puścić, a kiedy przytrzymać.

Nie da się pisać o Barcisiu, nie wspominając o jego popularnych wcieleniach z telewizji – ale nie dziś. Dziś, w dniu jego urodzin, wracam myślami do sceny. Do tego ciemnego wnętrza Ateneum, do miękkiego światła reflektorów i ciszy, która zapada, gdy wychodzi On. Zawsze trochę niepozorny. Zawsze dokładnie tam, gdzie być powinien.

Są aktorzy, których się pamięta. I są tacy, którzy zostają w tobie na stałe – nawet kiedy gasną światła. Artur Barciś należy do tych drugich.

Z życzliwością i wdzięcznością – dziękuję, Panie Arturze.

Recenzja ze spektaklu “Barabuum!” tutaj

Recenzja ze spektaklu “Nerwica natręctw” tutaj

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL