Na drugą stronę lustra

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Na drugą stronę lustra

O spektaklu „Wczoraj byłaś zła na zielono” Elizy Kąckiej w reż. Anny Augustynowicz w Teatrze Dramatycznym w Warszawie pisze Wiesław Kowalski. Sceniczna adaptacja prozy Elizy Kąckiej w reżyserii Anny Augustynowicz to gęsta, formalnie zdyscyplinowana kompozycja, w której polifoniczny głos matki i córki zderza się z opresyjnym chórem społeczeństwa. Choć spektakl operuje bogatym arsenałem inscenizacyjnych środków,...
Opublikowano: 2025-07-20

O spektaklu „Wczoraj byłaś zła na zielono” Elizy Kąckiej w reż. Anny Augustynowicz w Teatrze Dramatycznym w Warszawie pisze Wiesław Kowalski.

Sceniczna adaptacja prozy Elizy Kąckiej w reżyserii Anny Augustynowicz to gęsta, formalnie zdyscyplinowana kompozycja, w której polifoniczny głos matki i córki zderza się z opresyjnym chórem społeczeństwa. Choć spektakl operuje bogatym arsenałem inscenizacyjnych środków, najmocniej działa w momentach, gdy zostaje blisko tekstu.

Anna Augustynowicz sięga po książkę Elizy Kąckiej „Wczoraj byłaś zła na zielono” z właściwą sobie precyzją i dyscypliną. Adaptacja sceniczna tej autobiograficznej prozy nie stara się jej upraszczać ani komentować – raczej rozkłada ją na części i rozpisuje na aktorskie głosy, posługując się znaną z wcześniejszych prac Augustynowicz strategią multiplikacji perspektyw. Samotna matka, jej córka w spektrum autyzmu, otoczenie społeczne i wewnętrzne narracje – wszystkie te głosy w spektaklu brzmią naraz, często równolegle, czasem w kakofonicznej warstwie dźwiękowej, która staje się równoprawnym aktorem na scenie.

Scenografię tworzą przezroczyste przesłony, witrynowe wnęki i lustrzane panele, ustawione frontem do widowni. Tworzą one nie tylko fizyczny dystans między aktorami a publicznością, ale też symboliczne pole oddzielenia: tego, co wewnętrzne, od tego, co wystawione na społeczną ocenę. Głosy postaci – nierzadko przefiltrowane przez mikrofony, nakładające się na siebie – są zarazem skargą i diagnozą. Rzeczy, które matka „usłyszała jako matka”, powracają jak refren w niekończącej się partyturze społecznych oczekiwań i osądów.

Spektakl, zgodnie z intencją reżyserki, nie oferuje jednej protagonistki – opowieść rozpisana jest na czwórkę wykonawców, a główną rolę grają rozproszenie i polifonia. Anna Moskal, jako głos matki, wyróżnia się szczególną klarownością – to aktorka, która potrafi wybrzmieć nawet w gęstym audioscenicznym pejzażu. Jej obecność nie tyle dominuje, co spaja wielogłos, nadaje mu rytm i punkt odniesienia.

Na poziomie dramaturgii tekst staje się tu muzyką: zapis codzienności – z jej powtórzeniami, echami, skokami myśli – układa się w strukturę przypominającą fugę lub utwór sonorystyczny. Momentami spektakl bardziej niż teatralne przedstawienie przypomina instalację performatywną lub eksperyment dźwiękowy. To właśnie te momenty – bliskie kantorskiemu „przegadaniu”, ale bez ilustracyjności – stanowią o sile tej adaptacji. Paradoksalnie jednak, to w dłuższych, linearnych partiach tekstu, gdzie pozwala się wybrzmieć słowu, spektakl staje się najczytelniejszy i – paradoksalnie – najmocniejszy w działaniu.

Augustynowicz, świadoma potęgi tekstu Kąckiej, nie stara się go inscenizacyjnie przyćmić. Raczej wchodzi z nim w dialog, który chwilami przeradza się w próbę przetłumaczenia intymnego doświadczenia na język sceny. Jednocześnie nie stara się go psychologizować – utrzymuje chłód, rezygnuje z realizmu, ale pozostaje przy uważności na rytm opowieści. Dźwięk skrzypiec Marii Wieczorek – raz pulsujący, raz rozedrgany – wzmacnia napięcia, buduje tło dla emocji, których aktorzy nie eksponują, ale które podskórnie przebijają przez dyscyplinę formy.

„Wczoraj byłaś zła na zielono” w wersji Augustynowicz to spektakl-performans, który nie tłumaczy, nie prowadzi za rękę, ale układa pytania i tropy. Od widza wymaga skupienia, gotowości na rozszczepienie uwagi i na zakłócenie komunikacji. Jednocześnie w tym właśnie zakłóceniu tkwi jego metoda – próba reprezentacji świata, który sam z komunikacją zmaga się każdego dnia.

fot. Karolina Jóźwiak / Teatr Dramatyczny w Warszawie

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL