Podły wampiryzm

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Podły wampiryzm

O spektaklu „Matka” Stanisława Ignacego Witkiewicza w reżyserii Waldemara Zawodzińskiego w Teatrze Polonia w Warszawie pisze Anna Czajkowska. Sarkastyczny, cyniczny dramat Witkacego nigdy nie był prostą ilustracją jego teorii. Czysta Forma miała „przyprawić widza o metafizyczny dreszcz, zbliżając go do przeżycia Tajemnicy Istnienia”. Swobodnie deformując rzeczywistość i sen, Witkacy odcina się od psychologiczno-symbolicznego dramatu rodzinnego....
Opublikowano: 2025-06-11
fot. Robert Jaworski / Teatr Polonia w Warszawie

O spektaklu „Matka” Stanisława Ignacego Witkiewicza w reżyserii Waldemara Zawodzińskiego w Teatrze Polonia w Warszawie pisze Anna Czajkowska.

Sarkastyczny, cyniczny dramat Witkacego nigdy nie był prostą ilustracją jego teorii. Czysta Forma miała „przyprawić widza o metafizyczny dreszcz, zbliżając go do przeżycia Tajemnicy Istnienia”. Swobodnie deformując rzeczywistość i sen, Witkacy odcina się od psychologiczno-symbolicznego dramatu rodzinnego. Napisana w 1924 roku Matka. Niesmaczna sztuka w dwóch aktach z epilogiem jest jego parodią. Sztuka doczekała się wielu inscenizacji – jedne uderzają dosłownością, inne dowolnością interpretacyjną. Ten wystarczająco absurdalny i nieoczywisty dramat nie wymaga dodatkowego „wykrzywiania”, warto jednak poszukiwać w nim odniesień do współczesności. Tego właśnie próbuje Waldemar Zawodziński, autor scenariusza i scenografii spektaklu wystawianego w Teatrze Polonia. Reżyser tnie tekst, rezygnuje z niektórych postaci, ale nie zmienia jego wymowy ani zasadniczych wątków.

Świat opisany przez Witkacego, który oglądamy na scenie, początkowo wydaje się względnie uporządkowany – choć specyficzny. Groteskowe postaci, ich wzajemne relacje i ironiczne kontrasty służą demaskowaniu hipokryzji, splątanych melodramatów rodzinnych oraz uwypuklają drwinę z ludzkich uczuć.

Krystyna Janda i Tomasz Tyndyk, grający główne role, tworzą intrygujący duet sceniczny. Matka i Syn trwają w dziwnej symbiozie – niezdrowym, zależnym związku. Leon, już niemłody i zmęczony życiem, czuje, że jego ambicje – „bycie przywódcą, myślicielem z misją” – są z góry skazane na porażkę, podobnie jak relacje z ludźmi wokół. Tyndyk podchodzi do roli Leona z dużym zrozumieniem, tworząc postać silnie emocjonalnie związaną z matką. Ich relacja oparta jest na biografii autora i znajduje odbicie w zachowanej korespondencji Witkacego. Aktor buduje swoją postać bez pośpiechu, celowo pozostając w cieniu Matki. Z czasem z jego rozmyślnie karykaturalnego bohatera wyłania się postać tragiczna – spod wampirycznej maski przebija ludzka, przejmująca twarz.

Krystyna Janda jako przedwcześnie postarzała Matka potrafi znakomicie wczuć się w postać i ukazać, jak bardzo małżeństwo z Albertem ją zmieniło. Stała się wołem roboczym – zaharowaną, wiecznie czymś zajętą wdową-arystokratką. Janina Węgorzewska znosi swój los z pozorną pokorą, lecz widać jej przemęczenie, rezygnację i zgorzknienie. Poświęcając się dla pierworodnego, jednocześnie wyrzuca mu to przy każdej okazji, porównując go do ojca. „Leon – podły wampir”, który „wdał się w ojca” – dosłownie ją „wysysa”. Motyw wampiryzmu przewija się zresztą przez cały dramat Witkacego. Janda czaruje stylowym aktorstwem, umiejętnie akcentując znaczące fragmenty, w zależności od rytmu sceny i rozwoju akcji. Czasem wręcz szaleje, zawsze jednak wiedząc, gdzie leży granica groteski i ironii.

Pozostali aktorzy, choć w rolach drugoplanowych, świetnie „czują” rytm i charakter dramatu. Ich gra sprawia, że mimo skrótów tekstu sens spektaklu pozostaje wyrazisty, intryguje i zostaje w myślach widza. Bohaterowie uwikłani w pozory lekceważą cudze, a nawet własne uczucia, nie przejmując się hipokryzją ani amoralnością – z upodobaniem pielęgnują własne „ego”. Na szczególną uwagę zasługuje Małgorzata Rożniatowska jako sarkastyczna Dorota – jej pełen profesjonalizmu występ przyciąga uwagę. Agnieszka Skrzypczak jako Zofia Plejtus trafnie oddaje charakter pozornie niewinnej, a w rzeczywistości sprytnej kochanki Leona. Katarzyna Gniewkowska w roli kokoty Lucyny Beer bawi precyzyjnie dawkowaną ironią. Aktorską układankę dopełniają Jarosław Boberek – ojciec Zofii Plejtus – oraz Bartosz Waga w epizodycznej roli Alberta.

Mroczny egzystencjalizm i kontrastujący z nim liryzm podkreślają oszczędna scenografia i światło autorstwa Waldemara Zawodzińskiego oraz kostiumy zaprojektowane przez Marię Balcerek.

Groteska i parodia, realizm wymieszany z absurdem – nieodłączne u Witkacego – zostały tu wzmocnione odpowiednią grą aktorską i przemyślaną reżyserią. Filozof-wampir nie ocali społeczeństwa pozbawionego indywidualności, lecz może widzowi coś ważnego uświadomić.

fot. Robert Jaworski/Teatr Polonia w Warszawie

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL