Więcej niż glamour, mniej niż teatr
O książce „Liz. Biografia intymna Elizabeth Taylor” Davida C. Heymanna wydanej przez Wydawnictwo Znak pisze Wiesław Kowalski.
Elizabeth Taylor – ikona Hollywood, królowa skandali, kobieta sprzeczności. Ale czy wiedzieliście, że próbowała także swoich sił na scenie teatralnej? Biografia Heymanna odsłania kulisy nie tylko życia prywatnego i filmowego, lecz także nieoczywistego związku Taylor z teatrem.
„Elizabeth Taylor była jak teatr – widowiskowa, emocjonalna, pełna sprzeczności. Wciąż grająca – nawet wtedy, gdy pragnęła tylko być sobą.” David C. Heymann, autor „Liz. Biografia intymna Elizabeth Taylor”, próbuje uchwycić tę nieosiągalną wielkość, pisząc opowieść o jednej z najbardziej skomplikowanych i fascynujących gwiazd XX wieku. Powstaje z tego książka bogata, obszerna, ale i niepozbawiona braków – szczególnie widocznych, gdy spojrzymy na życie Liz przez pryzmat sceny.
Złota era Hollywood. W cieniu reflektorów rodzi się ikona. Elizabeth Taylor – magnetyzująca uroda, fiołkowe oczy, burzliwe życie. Gwiazda, której sława nigdy nie zgasła. C. David Heymann kreśli portret pełen blasku, cienia, skandali i szczerości. Choć biografia jest głównie filmowa, zawiera również wątki teatralne – bo Taylor, choć znana głównie z ekranu, miała również swój epizod na scenie.
Szkoda, że autor marginalizuje teatralny epizod Taylor, choć to właśnie jej występ na Broadwayu w The Little Foxes w 1981 roku stanowił jeden z najbardziej znaczących aktów jej aktorskiego dojrzewania. Taylor, utożsamiana z filmowym blichtrem, stanęła nagle na żywej scenie, bez możliwości powtórzenia dubla. Teatr wymaga prawdy – i to tam, wbrew oczekiwaniom, Liz odkryła nowy wymiar swojej obecności. Dla wielu jej występ był zaskoczeniem: nie tylko wytrzymała próbę sceny, ale zyskała także szacunek niektórych krytyków, którzy wcześniej postrzegali ją wyłącznie jako ekranową ozdobę. Dla wielu był to szok – filmowa diva na żywo, bez cięć i retuszu. Publiczność dopisała, choć recenzje były mieszane. Część komntatorów zarzucała jej brak warsztatu scenicznego, ale nie sposób odmówić jej odwagi i charyzmy. Taylor udowodniła, że nie jest tylko ikoną kina, ale również kobietą, która nie boi się wyzwań i artystycznego ryzyka.
Jeszcze bardziej fascynujący był jej występ w Private Lives Noëla Cowarda, gdzie na scenie towarzyszył jej Richard Burton – jej były (i przyszły) mąż. Spektakl o burzliwym małżeństwie grany przez parę z równie burzliwą historią prywatną stał się teatralną sensacją. Ich wspólne sceny miały niemal dokumentalny charakter – granica między fikcją a rzeczywistością całkowicie się zacierała. Heymann zauważa, że publiczność nie przychodziła oglądać tylko sztuki Cowarda, ale prawdziwą Taylor i prawdziwego Burtona. To była teatroterapia, spektakl-pamiętnik, moment, w którym ekranowa gwiazda próbowała przefiltrować swoje życie przez sztukę.
Mimo że Taylor nigdy nie została aktorką teatralną w tradycyjnym sensie, jej obecność na scenie miała charakter przełomowy. Przenosiła na deski teatralne emocje wykraczające poza rolę – wnosiła własne legendy, romanse i upadki. Jej obecność była rodzajem spektaklu samego w sobie, co Heymann dobrze oddaje, choć z pewną powściągliwością. Teatr staje się w tej biografii nie tylko miejscem występu, ale metaforą życia Taylor – gdzie każda rola, każda relacja i każdy dramat mają swoje kulisy.
W biografii poznajemy Taylor jako kobietę uwięzioną w blasku sławy. Od dziecka podporządkowana wytwórniom i matce, nigdy nie miała szansy poznać zwyczajnego życia. Była dzieckiem w dorosłym świecie, kształtowanym przez cudze oczekiwania. Jej droga to ciąg nieustannych transformacji – ikona stylu, królowa romansów, aktywistka, kobieta upadków i triumfów. Autor drobiazgowo opisuje jej burzliwe związki, walkę z uzależnieniami i presję związaną z upływem czasu. Obserwujemy kobietę, której wygląd komentowano nawet wtedy, gdy zmagała się z chorobą – co dramatycznie odsłania ciemną stronę życia na świeczniku.
Książka jest rzetelna i dobrze udokumentowana, choć emocjonalnie zdystansowana. Taylor jawi się jako postać jednocześnie wielka i tragicznie krucha. Choć Heymann kreśli szeroką panoramę życia gwiazdy, czytelnik może poczuć pewien niedosyt – zwłaszcza w miejscach, gdzie brakuje głębszej refleksji nad jej pragnieniem prawdziwego kontaktu, którego, jak się wydaje, mogła doświadczyć tylko na scenie.
fot. Wydawnictwo Znak