Na jawie i we śnie

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Na jawie i we śnie

O spektaklu “Sen nocy letniej” Wiliama Szekspira w reż. Michała Zadary w Teatrze Komedia w Warszawie pisze Maria Dworzecka.

Opublikowano: 2025-03-06
fot. Marek Zimakiewicz / Teatr Komedia w Warszawie

Michał Zadara najnowszą premierą w Teatrze Komedia zaprasza widzów do wypełnionego marzeniami sennymi „Snu nocy letniej” Williama Shakespeare’a, w którym oniryczna konwencja zdaje się jedynie muskać tematy siły samostanowienia, miłości, przypadku i władzy. Ale czy na pewno?

„Sen nocy letniej” pierwotnie pomyślany był jako komedia romantyczna, w której przenikają się różne światy. Wśród ludu ateńskiego swoją obecność wyraźnie zaznacza Egeusz, próbujący wyegzekwować ojcowskie prawo do decydowania o zamążpójściu córki, Hermia, która przedkłada miłość do Lizandra nad własne życie, Demetriusz – ślepo zakochany w Hermii, oraz Helena, walcząca o swoją godność i uczucie Demetriusza. Ponad ateńczykami, w świecie duchów leśnych, trwa walka między Tytanią, królową elfów, a jej mężem Oberonem, jako alter ego zaborczego księcia Aten, Tezeusza, i zmuszanej do ślubu Hipolity. Ceremonię książęcej pary mają zaś uświetnić rzemieślnicy z teatralnej trupy o wątpliwym kunszcie aktorskim. Noc pod różnymi pretekstami sprowadza wszystkich bohaterów do ateńskiego lasku, gdzie psotnik Puk, na rozkazy Oberona, zaczarowuje ich oczy i plącze ich drogi, prowadząc przez katastrofę aż do szczęśliwego finału.

Akcja spektaklu toczy się w czterech równoległych rzeczywistościach, na czterech poziomach, czemu podporządkowany jest zarówno tekst sztuki, jak i styl aktorskiej gry. Reżyser celowo stawia na pełną umowność i zacieranie granic między przedstawionymi światami. Adaptacja scenariusza rozpisanego na siedmioro aktorów z lekkością podaje czasem nawet ciężkie żarty i tematy. Okazuje się więc, że lekkie muśnięcie tematów jest efektem żmudnych poszukiwań esencji problemów, z którymi mierzą się bohaterowie sztuki.

Dzięki choreografii Eweliny Adamskiej-Porczyk oraz nowemu scenicznemu przekładowi oryginalnego tekstu, zaproponowanemu przez reżysera i Maksymiliana Nowaka, aktorzy mają możliwość szerokiego zaprezentowania swoich umiejętności warsztatowych. Tradycyjnie jednak, w „Śnie nocy letniej”, najwięcej salw śmiechu wywołuje trupa aktorska, która, w przeciwieństwie do twórców spektaklu, nie potrafi postawić na teatralną umowność, co nie kryje się szczególnie w przypadku wyrywnych postaci Spodka Bartosza Porczyka i Ryjka (aktorka!) Olgi Bołądź. Mnogość i zróżnicowanie ról pozwalają aktorom popisać się sceniczną sprawnością. Hermia (również Olga Bołądź) jest silna, ale zagubiona, z kolei jej nemezis, Helena (Paulina Holtz), przeciwnie – zagubiona, ale silna. Zapatrzeni w Hermię ateńczycy Lizander (Bartosz Porczyk) i Demetriusz (Mariusz Zaniewski) prężą swoje fizyczne i intelektualne muskuły w walce o serce wybranki. Pełna seksapilu królowa elfów Tytania i jej nieco wycofane alter ego, Hipolita (w obu rolach Barbara Wysocka), stawiają opór męskiemu zwierzchnictwu apodyktycznego i przebiegłego króla elfów Oberona oraz jego ziemskiego odpowiednika, Tezeusza (Arkadiusz Brykalski). Lekki niedosyt może pozostawiać tylko zbyt małe wyeksponowanie Puka (Michał Czernecki), który swoimi figlami i żartami mógłby dostarczyć widzom jeszcze więcej śmiechu.

Scenografia, ograniczona do pełniących rolę portali między światami trzech białych kanap i białych zasłon, budzi wyobraźnię i pozwala na płynne przejścia pomiędzy fantazją a światem realnym.

„Sen nocy letniej” to historia pełna absurdów, zachowująca odwieczny porządek tragedii i komedii, w której stare zasady i prawa kodeksów przezwycięża porządek serca. Sen, który ma być symbolem przemiany, wbrew temu, czego oczekiwaliby twórcy, nie zwalnia jednak śniących z odpowiedzialności za swoje czyny. Ostatecznie, dzięki ingerencjom psotnego ducha Puka, w sercach bohaterów nad rozumem zwycięża miłość. A może to tylko bohaterom się przyśniło?

Niezależnie od tego, czy na jawie, czy we śnie, Michał Zadara z zespołem przygotował kawał dobrego teatru, który pozwala odpocząć od zgiełku tego, co tu i teraz.
Gdyby recenzentka należała do grupy ateńskich rzemieślników, w tym miejscu obowiązkowo powinna pojawić się plansza: „I wszyscy żyli długo i szczęśliwie.” A następnie: „Oklaski.”

Kategorie:

Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL