Męska opowieść z szelmostwami i tragedią w tle

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Męska opowieść z szelmostwami i tragedią w tle

O spektaklu „Historia Henryka IV z opisem bitwy pod Shrewsbury między księciem Henrykiem a lordem Henrykiem Percym wraz z szelmostwami sir Falstaffa” Williama Shakespeare’a w reż. Ivana Alexandre’a w Teatrze Polskim w Warszawie pisze Anna Czajkowska. Adaptacje arcydzieł literatury światowej, w tym dawnej, nadal stanowią ciekawe, inspirujące wyzwanie dla reżyserów. Podatne na rozmaite interpretacje dramaty...
Opublikowano: 2024-10-15

O spektaklu „Historia Henryka IV z opisem bitwy pod Shrewsbury między księciem Henrykiem a lordem Henrykiem Percym wraz z szelmostwami sir Falstaffa” Williama Shakespeare’a w reż. Ivana Alexandre’a w Teatrze Polskim w Warszawie pisze Anna Czajkowska.

Adaptacje arcydzieł literatury światowej, w tym dawnej, nadal stanowią ciekawe, inspirujące wyzwanie dla reżyserów. Podatne na rozmaite interpretacje dramaty Williama Szekspira na zawsze pozostaną nieco zagadkowe, nasycone mnogością problemów natury psychologicznej, społecznej, historycznej i innych, które doskonale można uwspółcześnić. Z jednej strony głęboka analizy psychiki wybitnych jednostek, a z drugiej przyczynek do rozważań o istocie władzy, żądzy jej posiadania, obowiązkach państwowych i więzach rodzinnych pozwalało przez wieki tworzyć różnorakie, często doskonałe inscenizacje. Dramat „Henryk IV”, czyli część cyklu czterech kronik, tzw. drugiej tetralogii i dalszy ciąg „Ryszarda II”, nie należy obecnie do popularnych i rzadko się go wystawia. A przecież zawiera treści tak wiele, iż w zasadzie uważny widz i tak doceni niesamowitość geniuszu autora, nawet gdyby poprzestano na samych dialogach i monologach. Francuski reżyser Ivan Alexandre w każdym aspekcie pozostaje wierny Szekspirowi, a jego ingerencja w sceniczne dzieło jest prawie niewidoczna, choć konieczna, by znaleźć aktualny kontekst, uczynić sztukę bliską i zrozumiałą dla współczesnego widza. Nie skraca, nie przerabia długiego i niełatwego tekstu. Ivan Alexandre w 2011 roku zrealizował w Teatrze Polskim rewelacyjnego„Cyda” Corneille’a z Pawłem Kruczem w roli tytułowej. Tym razem również nie szuka nowatorskich rozwiązań „na czasie”, a jego spektakl pozostaje „klasyczny”, klarowny i czytelny dla każdego. W adaptacji dużą rolę odgrywa tłumaczenie autorstwa Piotra Kamińskiego, który na swoim koncie ma przekłady dzieł Samuela Becketta, Raymonda Chandlera, a na język francuski tłumaczył między innymi poezję Wisławy Szymborskiej. Piotr Kamiński – romanista, pasjonat opery i krytyk muzyczny – pozostaje w każdym momencie wyczulony na akcent i zaśpiew mowy. W jego tłumaczeniu walory językowe oryginału są zachowane, ponadto konkret, symbolika oraz brak nadmiernych ozdobników powodują, że Szekspir „dobrze brzmi na scenie”. Z największą starannością, hołdując zasadzie „wers za wers”, czyli zachowując rytm, prozodię, melodię wiersza, retorykę i styl oryginału przybliża genialny tekst nam, współczesnym i pomaga aktorom w interpretacji. Elementy komiczne w „Historii Henryka IV” dodatkowo czynią ją wielce pociągającą i wciągającą.

Losy króla Henryka IV, władającego Anglią w latach 1399–1413 i przedstawione przez Szekspira w dramacie – kronice dotyczą trzeciego i czwartego roku panowania władcy. Szlachta, niezadowolona z rządów monarchy i pragnąca większych przywilejów, praw oraz swobód – rzecz jasna kosztem władzy królewskiej, planuje bunt przeciwko Henrykowi IV. Przewodzi im rodzina Percy, z Lordem Henrykiem Hotspurem na czele, który chowa do władcy osobiste urazy i pragnie przejąć koronę. Bohater wielu pieśni ludowych, zwycięzca Szkotów pod wodzą Douglasa nie ugnie się przed niczym. Wspiera go ojciec, hrabia Northumberland i wuj, hrabia Worcester. Wobec zagrożenia król prosi swego syna, Henryka, o pomoc, ale nie spodziewa się po nim zbyt wiele – następca angielskiego tronu, książę Walii, spędza czas w tawernach, hulając z plebsem i pijakami, wydając pieniądze na kobiety i zabawę. Nad wszystko przedkłada kompanię sir Johna Falstaffa, dowcipnisia z głową pełną konceptów i  nagminnie stroi sobie z niego żarty (postać ta to z pewnością pierwowzór Onufrego Zagłoby). W połowie 1403 roku pod Shrewsbury dochodzi do decydującej bitwy… .

Buta i namiętności ogółu tak samo od wieków dręczą ludzkie dusze. Szekspir tworzy rzeczywistość, którą rządzą chore ambicje rodzące nieład, a jeden bunt jest przyczyną kolejnego. Historia kołem się toczy i wiadomo, że budują ją jednostki. I na tych jednostkach skupia swą uwagę reżyser, podążając za myślą autora z wnikliwością i szacunkiem. Akcja dramatu rozwija się dość swobodnie, napięcie rośnie, faluje. Spektakl ożywiają sceny komiczne, w których jak w lustrze odbija się, czasem krzywi, duch rzeczywistości. Szekspirowskie mistrzostwo w konstruowaniu intrygi, różnorodność postaci, skomplikowanych osobowości silnie osadzonych w psychologii człowieka, na tle przełomowych wydarzeń z dziejów wciąż lśni nienagannym blaskiem.

Dwudziestu aktorów mierzy się w Teatrze Polskim z zadaniem powierzonym im przez reżysera. Z powodzeniem. Z nieco archaicznego stylu gry potrafią wydobyć emocje, pokazać charakter i rozterki postaci. Swe kwestie wypowiadają z nienaganną dykcją, oszczędnie bądź szeroko grając gestem, ruchem, używając grymasu i mimiki. Z prawdziwą przyjemnością śledzę grę pierwszo- i drugoplanowych bohaterów – smakowitą, ostrą, przekonującą. Przyszłego króla Henryka V, syna Henryka IV zwanego Heniem, gra Paweł Krucz. Aktor z doskonałym wyczuciem – swobodnie, naturalnie, eksponuje charakter postaci, ale podkreśla też wszelkie ironiczne niuanse roli. Stopniując emocje, pokazuje ostateczną przemianę  początkowo niesfornego młodziana, który nabiera pewności siebie jako rycerz. Znika dziecięctwo i słabość, a pojawia się siła, która tkwi w konsekwencji. Jest w tej roli nieco ironii, maniery – celowo wprowadzonej i ożywczej. Starego, otyłego sir Johna Falstaffa, osobowość niezwykle barwną, rubaszną gra rewelacyjnie Szymon Kuśmider. Lubiący dobrze zjeść i wypić zubożały szlachcic bez grosza, gawędziarz i zawadiaka, to postać pełnokrwista, przekomiczna, stwarzająca niesamowite możliwości kreacyjne aktorowi. I Kuśmider to wykorzystuje aż z nawiązką!! Ten klaun w żołnierskich spodniach, czyli esencja pyszałkowatości skontrastowanej z tchórzem przedrzeźnia, parodiuje otoczenie i bohaterów, pozostając sympatycznie życzliwym.

Rola Henryka IV to klasyka klasyki Andrzeja Seweryna. W rozważaniu na temat honoru w polityce i życiu doświadczony aktor dba o siłę i subtelność dialogu, nie gubiąc przy tym rytmiki i płynności wypowiedzi. Umiejętnie korzysta z dawnego sposobu gry i zachowuje zwięzłość fraz bez niepotrzebnych uniesień. Jakże miło słucha się owej nieskażonej mowy, opartej na czystości słowa, ruchu, plastyce. A mimo to łatwo dostrzec targające królem namiętności, gdyż zarozumiały i ambitny władca ich nie ukrywa.

Percy zwany Hotsbur to brawurowa kreacja Modesta Rucińskiego. Ruciński jak zwykle świetnie czuje klimat sztuki, wcielając się w postać bohatera gładko, nawet z konieczną figlarnością oraz lekkością. I choć porywczy, bez mała nieprzewidywalny, pozostaje na swój sposób szczery i dosłowny. Tryska żywiołową energią, z jednego uczucia płynnie przechodzi w drugie, zmienia się w ruchu, w krzyku. Wyczuwa i łączy w spójną całość porywy entuzjazmu, radość oraz smutek i ironię. Jest jeszcze kilka innych scenicznych perełek – „czarnoksiężnik”, rycerz z Walii Glendower Sławomira Grzymkowskiego (który gra też Szeryfa i Podróżnego), potem groteskowy Edmund Mortimer Michała Kurka i żwawa oberżystka Katarzyna Strączek oraz Hanna Skarga jako zmysłowa, rozważna Lady Percy.

Oprawa muzyczna współgra znakomicie z całością – multiperkusja i obecny na scenie Leszek Lorent podkreślają wybrane momenty, wydobywane z instrumentu dźwięki wibrują wokół sceny, a napięcie faluje. Ważną rolę pełni też pełna symboliki, wielofunkcyjna, mobilna, monumentalna scenografia, którą zaprojektował Antoine Fontaine oraz odpowiednie kostiumy w ciemnych kolorach Doroty Kołodyńskiej. Do tego światła reżyserowane przez Roberta Mleczkę.

Spektakl na miarę, teatr którego się pragnie, z którego sam Szekspir byłby zadowolony. Widowiskowy, brawurowo zagrany, precyzyjnie przygotowany, niepokojący i ożywczy, z pewnością wpisze się w karty historii współczesnego nam teatru.  

fot. Karolina Jóźwiak

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL