Harcował nos i palec, hasała sałata i lody

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Harcował nos i palec, hasała sałata i lody

O spektaklu „Dzikie harce” w reżyserii Wojtka Ziemilskiego w Teatrze Guliwer w Warszawie pisze Anna Czajkowska. Wojtek Ziemilski, reżyser teatralny, poszukujący artysta wizualny, słynie z projektów odważnych, często z pogranicza różnych sztuk multimedialnych, scenicznych i choreografii. „Dzikie harce” to jego pierwsza inscenizacja przygotowana z myślą o dzieciach, rodzaj eksperymentu, gdzie punktem wyjścia miały być rozmowy z...
Opublikowano: 2023-11-10

O spektaklu „Dzikie harce” w reżyserii Wojtka Ziemilskiego w Teatrze Guliwer w Warszawie pisze Anna Czajkowska.

Wojtek Ziemilski, reżyser teatralny, poszukujący artysta wizualny, słynie z projektów odważnych, często z pogranicza różnych sztuk multimedialnych, scenicznych i choreografii. „Dzikie harce” to jego pierwsza inscenizacja przygotowana z myślą o dzieciach, rodzaj eksperymentu, gdzie punktem wyjścia miały być rozmowy z ośmioletnim synkiem Jędrkiem – autor pyta chłopca o zainteresowania dziecięcej publiczności i wspólnie z nim chce zbudować spektakl. Oczywistym dla twórcy było wykorzystanie w przedstawieniu multimediów jako narzędzia naturalnego, bliskiego najmłodszym i pokazanie, jak wielkie możliwości tkwią w sztuce teatralnej. Wojtek Ziemilski chce przybliżać widzom w każdym wieku magię teatru, jego wielofunkcyjność i smak komponowania opowieści, w której gra z wyobraźnią nie zna granic. Ale to jeszcze nie wystarczy, by powstało ciekawe, wciągające widowisko. Oczywistym jest, że dzieci z natury interesuje otaczająca je rzeczywistości i są otwarte na zaskakujące eksperymenty, dlatego reżyser wraz aktorami postanawia wykorzystać tę właściwość. Dodatkowo zastanawia się: czym są dla nich zakazy i nakazy – cenną nauką, elementem rozwoju, a może obciążającym ograniczeniem niewinnej zabawy, niszczeniem radości, jaką dają nieszkodliwe harce i hasanki? Tylko gdzie przebiega granica między rozsądkiem a zdrowym szaleństwem?

Zaczyna się nietypowo, od wyświetlanych nad sceną animacji autorstwa Anity Kwiatkowskiej-Naqvi, które bardziej przypominają film niż sztukę sceniczną – bohaterami są tu reżyser i Jędrek. Nie jest to teatr tradycyjny, raczej wariacja na temat, którą wymyślają wspólnie ojciec z synem. Rysunki kreślone prostą kreską mogą dziwić, nużyć, ale niewątpliwie zapoznają też z inną estetyką, proponując zabawę w „teatr nie zna granic”. Dzieci trochę ziewają, mniej uważnie wsłuchują się w prowadzone zwykłym, codziennym językiem dyskusje taty i syna. Chyba czekają na magię, na baśniowość, która odróżnia teatr od rzeczywistości. I jeszcze na aktora, barwne kostiumy i świetliste tło. Dlatego tak żywo reagują, kiedy na scenie pojawia się dekoracja, a potem postać w lśniących brokatach (przywołana przez „wszechmocnych” twórców, czyli ośmiolatka i tatę). Szybko pochłania je humor, z jakim przemawiają znakomici jak zawsze aktorzy Guliwera, a także wielowymiarowa rzeczywistość fantazyjnego świata, który nagle powstaje przed nimi.

Przy okazji, w toku swobodnej rozmowy, animowane postacie Jędrka i jego taty zadają ważne pytania: co wolno robić na co dzień, a czego zakazują rodzice i opiekunowie, najczęściej w trosce o bezpieczeństwo swych pociech i podopiecznych. Na ile jest to słuszne, a kiedy może zniszczyć dziecko w nas, niepotrzebnie zdusić spontaniczność, wywołaną niegroźnym wybrykiem, zachowaniem wbrew zasadom… . Dziecko powinno pozostać dzieckiem, mieć szansę na wielogodzinne zabawy, natomiast o jego dobrostan muszą dbać rodzice, dobrze o tym wiemy. Autor spektaklu, znając z doświadczenia trudy i błędy rodzicielstwa, stara się przekazać sporą garść refleksji najstarszym. Chwilami aktorzy zwracają się tylko do nich (na początku drugiej części jest to oczywiste i wyraźne). Ale jaka jest w tym wszystkim rola teatru? Lista zakazów w dorosłym i dziecięcym życiu zdaje się nie mieć końca, jednak w teatralnej rzeczywistości wyobraźnia i czarodziejska moc biorą górę i mogą zadziać się dzikie, inne niż w codzienności szaleństwa! Katarzyna Brzozowska, Elżbieta Pejko, Anna Przygoda, Jacek Poniński, Krzysztof Prygiel, Maciej Owczarzak, Błażej Twarowski właśnie tak „czarują” na scenie. I nawet zachowania nieakceptowane dla większości dorosłych, wręcz obrzydliwe, stają się nieoczekiwanie… zabawne. Wielki nos i takiż palec oraz Krzysztof Prygiel w roli objaśniającego konferansjera wywołują salwy śmiechu (chociaż „palec to nie górnik, a nos nie kopalnia”, wiadomo). Ale musi być gdzieś granica i zachowania, które ranią, są wykonane świadomie, trzeba odróżnić od tych – „niechcący”. W spektaklu nie jest to jasno powiedziane, dzieci niekoniecznie wyczuwają drobne niuanse i przekaz momentami staje się przeciwny do zamierzonego. Mimo wszystko doceniam zamiar reżysera – Ziemilski próbuje opowiedzieć (bez moralizowania i narzucania swych racji ), jak łączyć  wspólne hasanie i harce z dziećmi z wychowaniem do odpowiedzialności, z empatią i oczywistymi ograniczeniami.

Przedstawienie czasem nuży, dzieci wiercą się i niecierpliwią. Wiadomo, że dzięki „baśniowości”, trudne problemy i dylematy stają się łatwiejszymi – tu jej zabrakło. Ale aktorzy wynagradzają publiczności owe niedostatki scenariusza. Oni wciąż pozostają w konwencji bajki, z zabawnymi, przerysowanymi postaciami, czasem absurdalnymi, czasem troszkę rozczulającymi, zawsze ocieplonymi muzyką, piosenką i humorem. Żywiołowość i energia bijąca od artystów tworzą znakomitą nić porozumienia z widownią, dowcip w ich ustach nabiera sensu. Intrygująca i zabawna Katarzyna Brzozowska, Elżbieta Pejko i jej cudowny głos, niewymuszone ruchy oraz doskonała gra, potem smakowicie ironiczny w swej roli Krzysztof Prygiel i mile groteskowa Anna Przygoda, pełni energii Maciej Owczarzak i Jacek Poniński, nie mniej szalony Błażej Twarowski pozwalają widzom na radosne spotkanie z teatralną rzeczywistością – bogatą, budowaną z fantazją, nawet troszkę rozbrykaną. Widzom dorosłym, przyzwyczajonym do tradycyjnych przedstawień lalkowych, multimedialne projekcje mogą wydawać się dziwaczne i upraszczające wizualną całość obrazu. Ale przekonuje ich naturalność aktorskich opowieści, wpadająca w ucho muzyka Dominika Strycharskiego Doministry, a także starannie przygotowana scenografia Wojtka Pustoły oraz pomysłowe, humorystyczne kostiumy Olgi Turczak.

Czy warto wybrać się na hasanie i harcowanie z wyobraźnią w Teatrze Guliwer? W zasadzie – czemu nie?

fot. Marek Zimakiewicz

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL