Różowe sny albo surrealistyczna zabawa

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Różowe sny albo surrealistyczna zabawa

O spektaklu “Dropie” wg scenariusza Michała Kmiecika w reż. Marcina Libera w Teatrze Horzycy w Toruniu pisze Aram Stern. Czyżby Marcin Liber chciał nam opowiedzieć tę historię przez różowe okulary? A może nas tylko przechytrzyć? Gdy siadamy na widowni Sceny na Zapleczu Teatru im. Wilama Horzycy w Toruniu, by obejrzeć Dropie, mamy wrażenie, jakbyśmy znaleźli...
Opublikowano: 2023-06-27

O spektaklu “Dropie” wg scenariusza Michała Kmiecika w reż. Marcina Libera w Teatrze Horzycy w Toruniu pisze Aram Stern.

Czyżby Marcin Liber chciał nam opowiedzieć tę historię przez różowe okulary? A może nas tylko przechytrzyć? Gdy siadamy na widowni Sceny na Zapleczu Teatru im. Wilama Horzycy w Toruniu, by obejrzeć Dropie, mamy wrażenie, jakbyśmy znaleźli się na świetlanym ringu bokserskim. Widownia ustawiona w dwóch rzędach z czterech stron, a w centrum do rozgrywki szykują się Oni.

Krążą wśród „różanych” rekwizytów w różowych kostiumach: Narratorka w trzech osobach (Weronika Krystek, Joanna Rozkosz, Julia Sobiesiak-Borucka), Biszkoptowy Labrador o imieniu Borys Szyc (Adam Szustak) oraz ekscentryczny Współlokator (Igor Tajchman). Pokolenie prekariatu przed trzydziestką: niepewne jutra, jeszcze bez zawodowej tożsamości. Pracują na „śmieciowych” umowach i co chwilę pomieszkują w patodeweloperskich tworach mieszkaniowych. Za coraz wyższe opłaty („inflacja za…la”), których żąda Wampir (patrz: Właściciel, w tej roli Grzegorz Wiśniewski). Tak w swym zbiorze czterech opowiadań Dropie nakreśliła te postaci Natalka Suszczyńska, a w scenariuszu spektaklu zarysował je Michał Kmiecik. 

Widzowie w Dropiach wyreżyserowanych w Toruniu przez Marcina Libera, by wczuć się w surrealistyczną konwencję spektaklu, winni jednak sprostać niełatwemu zadaniu i zapomnieć szybko, kto jest kim, jaką rolę gra i w żadnym wypadku nie sondować ich życiorysów. Bohaterowie Dropii pojawiają się bowiem w spektaklu wyłącznie w roli postaci kreujących zabiegi pozwalające im utrzymać się na powierzchni. Są zmuszone mieszkać w budzie dla psa lub wiacie śmietnikowej, pracować w bankomacie, chcą uwolnić się od toksycznych współlokatorów, a może po prostu próbować dorosnąć. Wiele tutaj ironii, abstrakcyjnych skrzywień, co niemiara utopii i fantazji, ale nie znajdziemy w ich zachowaniu żadnej wielopoziomowej ramy skomponowanej według klasycznej dramaturgii. Można mieć wrażenie, że autorka i scenarzysta bohaterów Dropii umieścili w komiksie, przewrotnie i nielogicznie zabawnym, w opowieści fantasy o superwomen i supermen’ach, którym niestraszny Leśny Potwór wyrywający trzewia psom, miła jest przyjaźń z Kermitem i skarpetką frotte i zabawnym wydaje się fakt pomalowania przez rząd wszystkich samochodów na kolor czerwony (nie różowy!).

Natalka Suszczyńska w swych opowiadaniach maksymalnie prowokuje inteligentnym żartem i inwersją rzeczywistości, co umiejętnie i przezabawnie w swej inscenizacji wykorzystuje reżyser, Marcin Liber. W tych scenicznych figlach-miglach nie brakuje przytyków do antyimigranckiej polityki rządu (w Dropiach spotykamy emigrantów z krajów Beneluksu), naigrywania się z kolejnych podatków (bilety wstępu do sklepów) czy chorób zawodowych (Narratorka kaszle… banknotami). Wśród różowych, gadających ptaków Dropii, które podobno „wyginęły wraz końcem komunizmu” – kanon kapitalizmu, jakim jest własność prywatna (w tym wypadku mieszkanie), jawi się bohaterom spektaklu niczym czarna wrona – widmo przyszłości. By nie zwariować, mają jeszcze folię bąbelkową, pod którą się skryją i różowe grzybki na deskorolkach (upstrzone symbolami niekoniecznie miłymi), które zażyją (scenografia: Maciej Salamon).

Choć bohaterowie Dropii zostali przez autorkę w jej opowiadaniach nieco odarci z psychologizacji w sposobie ich prezentacji, to u Marcina Libera zespół Horzycy gra niebywale „namacalnie”: przewyborne są w swych etiudach Joanna Rozkosz i Julia Sobiesiak-Borucka, rozbrajająco zabawny Igor Tajchman oraz równie na medal debiutujący i grający gościnnie Adam Szustak. W różowych garniturach z wzorem tatuaży, wysokich butach i kabaretowych sukienkach z frędzlami (kostiumy i reżyseria światła: Mirek Kaczmarek) szczególnie widowiskowo prezentują się w tańcu (ruch sceniczny: Hashimotowiksa) i piosenkach (muzyka: Zuza Wrońska i Igor Nikiforow).

Warto doświadczyć w Teatrze im. Wilama Horzycy w Toruniu, jak Marcin Liber  „ponad efekt, ceni atmosferę pracy”, a co za tym idzie tworzy przedstawienia mądre acz nie przeintelektualizowane, spektakle odważnie siejące zamęt i prowokujące może nader „łajdackim” językiem, ale o tym „parlamentarnym” zapomnieliśmy przecież już dawno…

fot. Wojtek Szabelski

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL