Lynch po krakowsku

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Lynch po krakowsku

O spektaklu “Twin Peaks: do drzwi czerwonych zapukam” Grzegorza Like w reż. Any Nowickiej w Teatrze Barakah w Krakowie pisze Zofia Kowalska. Diane, jest godzina 19, 21 stycznia. Wchodzę do Teatru Barakah. Przed wejściem na spowitą czerwonym mrokiem scenę leżą czyjeś zwłoki. Najnowszy spektakl Teatru Barakah to eksperyment – próba odczytania kultowego serialu Davida Lyncha...
Opublikowano: 2023-01-24

O spektaklu “Twin Peaks: do drzwi czerwonych zapukam” Grzegorza Like w reż. Any Nowickiej w Teatrze Barakah w Krakowie pisze Zofia Kowalska.

Diane, jest godzina 19, 21 stycznia. Wchodzę do Teatru Barakah. Przed wejściem na spowitą czerwonym mrokiem scenę leżą czyjeś zwłoki.

Najnowszy spektakl Teatru Barakah to eksperyment – próba odczytania kultowego serialu Davida Lyncha i Marka Frosta na nowo; sprawdzenia, jak zawarte w nim treści pobrzmiewają dzisiaj. Od lat 90. minęło przecież już sporo czasu. Scenariusz napisany przez Grzegorza Like jest swoistym retellingiem historii „Miasteczka Twin Peaks”, w którym poprzestawiane są akcenty. Twórcy spektaklu redukują szerokie grono postaci do tylko kilku: Laury Palmer, jej rodziców, agenta Coopera, Donny oraz Jamesa i Bobby’ego, aby właśnie tym bohaterom przyjrzeć się najdokładniej. Jakoś przebolałam pominięcie mojej ulubionej postaci – szeryfa Harry’ego Trumana. Dwa sezony skondensowane zostały do kilku kluczowych wydarzeń, choć bynajmniej nie chodzi tu o ponowne rozwikłanie zagadki śmierci Laury – wszak wszystkie osoby, które wybiorą się na spektakl zapewne dobrze znają zakończenie sprawy.

Spektakl ujęty jest w ramę – wydarzenia dzieją się w Czarnej Loży i są fantazmatem świadomości Dale’a Coopera, który uwięziony w niej rekonstruuje proces śledztwa w sprawie morderstwa Laury. Siedzi z boku sceny i obserwuje, a czasem nawet sam bierze udział w odgrywanych kolejno wspomnieniach. Wyobraża sobie, jak mogły wyglądać relacje w rodzinie Palmerów, próbuje zrozumieć, dlaczego doszło do tej tragedii. W końcu udaje mu się porozmawiać i z Laurą, co jest w spektaklu momentem katartycznym. Cooper pozostaje jednak w Loży, z której nie może się wydostać.

Reżyserka, Ana Nowicka, badając filmowy język Davida Lyncha, postanowiła wydobyć z „Twin Peaks” to, co stanowi esencję serialu – pewien rodzaj kiczu, kampu, sztuczności, łamania konwencji – i tchnąć je w przedstawienie. Lynch stosuje wszystkie te dziwactwa z wielkim smakiem, a w warunkach teatralnych, niestety, nie zawsze się to sprawdza. Nieszczególnie potrzebnym gestem wydaje mi się też uwspółcześnianie niektórych aspektów serialu i wprowadzenie elementów wyjętych z XXI wieku, np. IQOS-a. Niewiele to wnosi, prócz okazji do mniej lub bardziej śmiesznych żartów.

Twórcy grają z naszą pamięcią o „Twin Peaks”. Z tym, jak wypaczone przez czas strzępki serialu pracują w naszej świadomości. Z tego zapewne też powodu scenariusz odnosi się do tych bardziej znanych momentów, kultowych symboli. Wszystko odbywa się w sennej atmosferze dziwności; nie wiadomo dokładnie czy to przyjemny sen, czy surrealny koszmar.

Na uwagę zasługuje to, w jaki sposób zostały potraktowane postaci kobiece. O ile mężczyźni są tu przede wszystkim komiczni, tak kobiety kreowane są zgoła inaczej. Donna w interpretacji Anieli Płudowskiej jest milcząca i spolegliwa, stłamszona przez głośnych chłopaków. Sarah Palmer (Monika Kufel) w serialu przedstawiona jest jako odklejona od rzeczywistości wariatka. W spektaklu wydaje się zadziwiająco ludzka – cierpi po stracie córki, a mąż notorycznie stosuje wobec niej przemoc. Przepisanie historii tak, aby wybrzmiały wątki patriarchalnej opresji uważam za wartościowe.

Co ciekawe, w przedstawieniu Teatru Barakah nie ma postaci Boba, przynajmniej nie w takiej formie jak w oryginale. Ta metafora zostaje odkodowana. W tym odczytaniu „Miasteczka Twin Peaks” Leland Palmer nie potrzebuje złego ducha, który pchnie go do popełnienia haniebnych czynów. Zło jest potraktowane jako niezbywalna część każdego z nas. Ale dobro też. Na tym zasadza się piękno języka filmowego Lyncha, na godzeniu tych przeciwieństw, zrozumieniu, że świat jest strasznie skomplikowany, i dlatego właśnie wspaniały. To styl niemożliwy do podrobienia, więc wybaczam wszystkie drobne mankamenty i niedociągnięcia.

Po spektaklu poszłam kupić amerykańskiego pączka z dziurą i zrobiłam sobie czarną, cholernie dobrą kawę.

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL