Gorzko, niepokornie i prześmiewczo, satyrycznie i zgryźliwie

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Gorzko, niepokornie i prześmiewczo, satyrycznie i zgryźliwie

O książce Tadeusza Dołęgi-Mostowicza „Dziwna kamienica. Warszawa dwudziestolecia międzywojennego”, Wydawnictwo Akademickie Dialog, pisze Anna Czajkowska. Tadeusz Dołęga-Mostowicz, autor „Kariery Nikodema Dyzmy”, „Znachora” czy „Pamiętnika pani Hanki”, to pisarz o którego życiu wiemy wciąż mało – konsekwentnie chronił swe prywatne sprawy, stąd w życiorysie tyle niejasności. A przecież przed wojną był najpopularniejszym i wielce poczytnym autorem...
Opublikowano: 2022-11-05

O książce Tadeusza Dołęgi-Mostowicza „Dziwna kamienica. Warszawa dwudziestolecia międzywojennego”, Wydawnictwo Akademickie Dialog, pisze Anna Czajkowska.

Tadeusz Dołęga-Mostowicz, autor „Kariery Nikodema Dyzmy”, „Znachora” czy „Pamiętnika pani Hanki”, to pisarz o którego życiu wiemy wciąż mało – konsekwentnie chronił swe prywatne sprawy, stąd w życiorysie tyle niejasności. A przecież przed wojną był najpopularniejszym i wielce poczytnym autorem powieści. W wielu utworach zamieszczał epizody ze swego życia – dzięki temu możemy domyślać się pewnych faktów i zdarzeń. Wojna polsko-bolszewicka 1920 roku, w której brał udział, tragicznie zmieniła jego własne życie i życie jego rodziny. Okuniewo na Wileńszczyźnie, miejsce gdzie się urodził, przypadło niestety bolszewickiej Rosji… .

Niezwykły talent pisarski Dołęgi-Mostowicza ujawniał się w pełnej krasie w felietonach, w których komentował bieżące wydarzenia polityczne i społeczne. W 1925 roku otrzymał etat w redakcji „Rzeczpospolitej”, prorządowego dziennika związanego z Chrześcijańską Demokracją, którego założycielem był sam Ignacy Paderewski. Początkowo pracował na stanowisku zecera, następnie awansował na korektora, z czasem na dziennikarza i felietonistę, aż w końcu został etatowym redaktorem. I właśnie w „Rzeczpospolitej” zaczęły pojawiać się jego pierwsze artykuły podpisane TEM., później C.hr.Zan (czyli „Chrzan”). Za pisarski debiut Dołęgi-Mostowicza uznaje się humoreskę pt. „Sen pani Tuńci”, która ukazała się w 1925 roku na łamach wspomnianej „Rzeczpospolitej”. Jednak pierwsze dłuższe utwory powstały dopiero po rozstaniu pisarza z dziennikarstwem. Jak do tego doszło? Gdy zabrał się za pisanie ostrych artykułów krytykujących ciemne sprawki sanacji (w słowach nie przebierał, jednak starał się być obiektywnym), po jakimś czasie „dostał nauczkę” – został  brutalnie pobity przez „nieznanych sprawców”.  O napadzie rozpisywały się wszystkie gazety, a prosanacyjne „Wiadomości Literackie” nazwały napad „jednym z najwstrętniejszych wydarzeń w dziejach obyczajowości odrodzonej Polski”. I dalej: „Cóż wspólnego z uczciwością i honorem posiada postępek ludzi w siedmiu podstępnie napadających bezbronnego człowieka?”. Sam Piłsudski nakazał dokładne śledztwo, ale wkrótce je umorzono, ponieważ sprawców nie znaleziono. Doszedłszy do siebie po ciężkim pobiciu, Tadeusz Dołęga-Mostowicz postanowił porzucić działalność dziennikarską i zajął się pisaniem powieści. Z sukcesem, jak wiadomo. Zginął podczas II wojny, w 1939 roku, w niewyjaśnionych okolicznościach. W dodatku w chwili, gdy Hollywood zaczęło myśleć o ekranizacji jego utworów

„Dziwna kamienica. Warszawa dwudziestolecia międzywojennego”, kolejny wydany przez Wydawnictwo Akademickie Dialog zbiór tekstów pochodzących w większości z dziennika „Rzeczpospolita”, ukazuje Warszawę lat dwudziestych ubiegłego wieku w pełnej krasie. W krótkich formach, przeważnie felietonach, po dziś dzień można wyczuć atmosferę i realia II Rzeczpospolitej. Mistrzowskie, kunsztowne pisarstwo Dołęgi-Mostowicza już tu daje o sobie znać. A przecież autor „Znachora” pisze o sprawach tak banalnych jak nauka chodzenia po ulicach i przechodzenia na drugą stronę, o warszawskim karnawale i o „diabełkach” – „dęciakach gumowych”, czyli balonikach napełnianych gazem, które należy nadmuchiwać przez drewnianą rureczkę. Poważniejsze, często dłuższe teksty dotyczą rozmów dziennikarskich z sędziami pokoju bądź ludźmi kultury i autorytetami ówczesnej niwy pisarskiej. Jakież to rarytasy, pisane ze swadą i pazurkiem, niezmiennie z poczuciem smaku i bez nadmiaru  udziwnionych przypraw czy ozdobników. Pyszne anegdoty młodego adepta dziennikarstwa są niezwykłą literacką podróżą – dowodzą lekkości pióra i niebagatelnych zdolności Mostowicza. Znajdziemy w nich słowa czy zwroty obecnie zapominane – jakże miłe echo przeszłości, świadectwo artystycznej wrażliwości i szerokości pisarskich potencjałów autora. Dołęga jest znakomitym przewodnikiem po życiu codziennym stolicy i ma świetne oko (oraz ucho) do obyczajowych, towarzyskich, czy też społeczno- politycznych obserwacji. Z publicystyczną pasją, a także miłą lekkością po prostu opisywał to, co widział. Wędrówka po pralniach, nawet rzeźniach, drożyzna i opłaty, a także przestępczość i bandytyzm dręczący mieszkańców Warszawy były elementem zwykłej, szarej codzienności. „Uprzejmie pożegnawszy najstarszego, że się tak ośmielę wyrazić, kolegę po piórze, długo jeszcze rozmyślałem: Jaka też będzie moja przyszłość na niwie piśmienniczej? Czy zrobię bodaj dziesiątą część tego, co Aleksander Kraushar i czy dane mi będzie tak długie lata służyć piórem społeczeństwu?” – zastanawiał się w 1925 roku, podsumowując rozmowę z ówczesną znakomitością, historykiem i literatem, nestorem środowiska pisarzy stolicy, mecenasem Aleksandrem Krausharem. Krótka informacja o rozmaitej tematyce, czasem niepoważnej, innym razem bardziej ambitnej staje się u Dołęgi wyrazistą opowiastką – błyskotliwą, uszczypliwą bądź liryczną, perełką wśród obrazków rodzajowych z tamtych lat. Dołęga-Mostowicz opisuje funkcjonowanie administracji miejskiej (i śmieszno, i straszno), podróże do niepozornych miejscowości, w tym letniskowych (które po wojnie stały się są już częścią stolicy), z całym brudem i niechlujstwem kwater oraz cenami silnie zawyżonymi. Rozkoszny opis kolejki wilanowskiej albo „samowarka” po prawej stronie Wisły zainteresuje i rozbawi z pewnością wielu czytelników, nawet nieobeznanych z realiami międzywojennej Warszawy („ […] festina lente. Jeżeli kto spojrzy na męczący się w beznadziejny sposób samowarek i majestatyczny powolny bieg “pociążku” musi się zgodzić, że dojazdowe kolejki są żywym dowodem zastosowania powyższej maksymy” – fragment tekstu z “W Świdrze i jego okolicach”). Kolejne rozdziały stanowią ciekawy dokument działalności władz stolicy, a felietony dotyczące ówczesnej polskiej polityki, ostre jak brzytwa, ale z humorem i wyczuciem stylu, cechuje odwaga i bezkompromisowość. Ileż znanych postaci z epoki – dziś często zapomnianych – przewija się przez karty „Dziwnej kamienicy”!

Mam wśród felietonów swoje ulubione, przeurocze i jakże zabawne, świadczące o znakomitym osłuchaniu się autora z warszawską gwarą – poniżej kilka przykładów, dla zaostrzenia smaku.

„Wielokrotnie dyskutowano na wszystkie strony, czy my Polacy jesteśmy narodem muzykalnym. Nie przesądzając tej kwestii, musimy stwierdzić, że muzykę lubimy bardzo. Słuchamy jej w kinach, restauracjach, teatrach, nawet podwórkach. Toteż dość liczny zastęp wirtuozów daje codziennie przygodne koncerty po wszystkich podwórzach […]. Gdy koncertant się zjawi na estradzie, tj. podwórku – wszystkie lufciki kuchen otwierają się i różne Kasie czy inne Dulcynee przysłuchują się muzyce, wystukując takt warząchwią po garnkach” – z rozdziału „Muzyka na podwórzach i w restauracjach”.

„Szalony tramwaj” – „A dokąd to jedziewa? W którą stronę i po co? – którędy Józiu, którędy pojedziesz? Czy przez ten dworek, czy przez bajorek, czy przez wieś? Albo „Co się zaczęło na Brudnie tego i największa Ochota nie wyprowadzi po Wiśle na Czystą”.

Polecam „Dziwną kamienicę” i artykuły w niej zawarte uwadze wszystkich ceniących solidną, choć lekką literaturę. W groteskowo–karykaturalnych, unikalnych opisach i felietonach z epoki dwudziestolecia międzywojennego poczytny pisarz po raz pierwszy objawia swe zdolności. Jest gorzki, niepokorny i prześmiewczy, satyryczny i zgryźliwy. I wciąż aktualny! Nic a nic się nie starzeją niektóre opisy, a większość zdarzeń i charakterów zawartych w tekstach łatwo przełożyć na znaną nam rzeczywistość – ku uciesze czytelników.

Dziwna kamienica. Warszawa dwudziestolecia międzywojennego, Tadeusz Dołęga-Mostowicz, Wydawnictwo: wydawnictwo dialog. Rok publikacji: 2022

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL