Musical o Sprawiedliwej wśród Narodów Świata

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Musical o Sprawiedliwej wśród Narodów Świata

O spektaklu „Irena” w reżyserii Brian’a Kite’a w Teatrze Muzycznym w Poznaniu pisze Anna Czajkowska. Muzyczny spektakl o holokauście, getcie, tragicznym losie Żydów pod okupacją faszystowskich Niemiec i o bohaterach, którzy ratowali ludzkie życie ryzykując własnym – pomysł może wydawać się zaskakujący, ale niesłusznie. Musical inspirowany historią Ireny Sendlerowej, Sprawiedliwej wśród Narodów Świata, pierwotnie miał...
Opublikowano: 2022-09-02

O spektaklu „Irena” w reżyserii Brian’a Kite’a w Teatrze Muzycznym w Poznaniu pisze Anna Czajkowska.

Muzyczny spektakl o holokauście, getcie, tragicznym losie Żydów pod okupacją faszystowskich Niemiec i o bohaterach, którzy ratowali ludzkie życie ryzykując własnym – pomysł może wydawać się zaskakujący, ale niesłusznie. Musical inspirowany historią Ireny Sendlerowej, Sprawiedliwej wśród Narodów Świata, pierwotnie miał się pojawić na Broadway’u, w Stanach Zjednoczonych. Ostatecznie (o czym wspomina Piotr Piwowarczyk, współautor libretta) trafił do Poznania i tutaj, na deskach Teatru Muzycznego odbyła się światowa premiera tego niezwykłego przedstawienia muzycznego. „Wierzymy, że przenosząc tę historię na deski teatru w formie dramatu muzycznego, możemy dotrzeć do szerszego grona odbiorców, niezależnie od wieku. Sprawić, że ta historia ożyje” – tłumaczy Przemysław Kieliszewski, dyrektor Teatru Muzycznego w Poznaniu. Czy „Irena” spodoba się widzom i krytykom, czy ma szansę na większy sukces? – moim zdaniem tak. Autorzy interesującego, poruszającego scenariusza – scenarzysta i reżyser Piotr Piwowarczyk oraz amerykańska reżyserka Mary Skinner osobiście poznali panią Irenę Sendlerową realizując o niej film dokumentalny pod tytułem “In the Name of Their Mothers” (nawet namówili ją do wystąpienia przed kamerą). Sukces filmu w 2010 roku pobudził ich do dalszego działania – z tą ważną, nietuzinkową historią chcieli dotrzeć do innych widzów i musical miał im w tym pomóc. Reżyserii spektaklu „Irena” chętnie podjął się Brian Kite, natomiast piosenki napisał Mark Campbell, a muzykę skomponował nasz znakomity kompozytor i pianista jazzowy,  Włodek Pawlik.

Musical oparty jest na historii życia Ireny Sendlerowej, która w czasie II wojny światowej uratowała od zagłady wiele żydowskich dzieci. Gdy rozpoczął się wojenny koszmar miała zaledwie 29 lat, a jednak nie obawiała się ryzyka wierna  zasadzie: „żeby świat był lepszy, konieczna jest miłość do każdego człowieka. I tolerancja, bez względu na rasę, religię i narodowość” (to jej słowa wypowiedziane w jednym z wywiadów). Bez wahania włączyła się w działalność na rzecz najsłabszych i najmniejszych, bezradnych wobec okrucieństwa niemieckiego terroru. Sytuacja w getcie dramatycznie pogarszała się i pojedyncze osoby myślały o ucieczce. Sendlerowa pomagała im znaleźć miejsce na zewnątrz murów, po aryjskiej stronie. W listopadzie 1942 roku zaczęła współpracę z polsko-żydowską organizacją – Radą Pomocy Żydom „Żegota”. Organizacja pozwalała wzmóc i zwielokrotnić działania grupie kobiet, wspólnie z którymi Irena wyprowadzała dzieci z getta warszawskiego.  Narażając własne życie wywoziły je i ukrywały w polskich rodzinach, sierocińcach oraz klasztorach. Niektórzy twierdzą, że uratowała 2,5 tysiąca żydowskich dzieci, jednak postaci Ireny Sendlerowej nie należy sprowadzać tylko do liczb – to symbol człowieczeństwa i odwagi, które zwyciężają zło. I nadziei. Potwierdza to obecna na premierze Elżbieta Ficowska, urodzona w getcie żydowskim. Dziś osiemdziesięcioletnia, piękna kobieta, jako półroczne niemowlę została ukryta w drewnianej skrzynce i przewieziona na aryjską stronę. Po zakończeniu spektaklu zaproszono ją na scenę, a ona powiedziała widzom, że „jej przeżycie jest dowodem, iż będzie lepiej i obecna wojna też się kiedyś skończy”.

Na początku przed oczami publiczności pojawia się staruszka na wózku inwalidzkim, która wprowadza nas w klimat całej historii – dziewięćdziesięcioletnia Irena Sendlerowa jako autorka wspomnień podpisuje swoje książki i jeszcze raz przeżywa tragiczne, ale też radosne wydarzenia z młodości, przypomina sobie ludzi, których widma wciąż krążą wokół niej. To bohaterowie drugiego świata, czasu wojny, getta, walki o życie i godność. W zamyśle reżysera Briana Kite’a obie narracje są równie ważne, ale czas okupacji został ukazany szczególnie wnikliwie, z poruszającymi, bardzo naturalnymi portretami bohaterów i bogactwem ruchu scenicznego. Brian Kite, z wielkim wyczuciem proporcji w budowaniu wątków, epizodów, indywidualnych etiud, oddaje nastrój wojennej stolicy. Jego spektakl wykorzystuje estetykę miejskiej, czarnoszarej mroczności lat czterdziestych z krwistą kroplą. Pomaga w tym scenografia Damiana Styrny oraz dopracowane kostiumy autorstwa Anny Chadaj. Doskonale współgrają one z treścią i wymową widowiska oraz muzyką Włodka Pawlika, a także rewelacyjnymi projekcjami autorstwa Eliasza Styrny. Plastyczną urodę widowiska współtworzą perfekcyjnie komponowane sceny zbiorowe, obrazy pełne ekspresji, w których występują postacie drugo i trzecioplanowe. Podziwiam choreografię Dany Solimando, która zespołowi teatru pozwala na precyzyjne pokazanie starannie dopracowanego tła, idealnie spajającego się z klimatem i wydźwiękiem całości. Dzięki temu spektakl zyskuje głębię, historia tempo i rytm. W roli Ireny Sendlerowej występuje znakomita aktorka i śpiewaczka Oksana Hamerska. Bez trudu, wykorzystując swoje możliwości głosowe i technikę gry, wciela się na przemian w młodą i w wiekową Irenę. Prezentując swój indywidualny, aktorski kunszt pokazuje Sendlerową nie jako postać ze spiżu, heroinę bez wad, tylko jako człowieka pełnego wątpliwości, wahań, pielęgnującego wartości przekazane w dzieciństwie. Bywa apodyktyczna, zdecydowana, a jednak delikatna w uczuciach. Oksana Hamerska śpiewa z mocą, zmysłowo i głęboko, dzięki czemu jeszcze dobitniej podkreśla bohaterskie człowieczeństwo swej postaci. Pozostałe kobiety są równie piękne, delikatne, kobiece i przy tym pełne siły oraz determinacji. Libretto Piotra Piwowarczyka i Mary Skinner szczególnie uwypukla fakt, iż słaba płeć to mit – przyjaciółki Ireny mierzyły się z ogromnymi wyzwaniami i nie wahały przed poświęceniami. Występujące w dramacie muzycznym aktorki starają się pokazać wszystkie te cechy – z powodzeniem. U boku tytułowej bohaterki pojawia się Magda – bardzo naturalna, tryskająca energią Joanna Rybka-Sołtysiak i Jaga – pełna uroku, wdzięku oraz sprytu Katarzyna Tapek. A także pani Grinberg, młoda mama Icka – udana rola Anny Lasoty. Znakomicie radzą sobie na scenie dzieci, zwłaszcza Piotrek Hamerski w roli siedmioletniego Icka. Wielkie, wielkie brawa dla młodziutkich artystów!! Oczywiście mężczyzn również zobaczymy w muzycznym dramacie – część z granych przez nich bohaterów wzorowana jest na autentycznych postaciach: Jan Dobraczyński  (Łukasz Brzeziński, Tobiasz Szafraniak), a także Janusz Korczak (Przemysław Łukaszewicz). Narzeczonego Ireny, Adama, gra Radosław Elis. To on, odchodząc od żony i zarzucając jej zaniedbania wobec najbliższych budzi największe wątpliwości w sercu Ireny, nawet wyrzuty sumienia i żal. Czy słusznie? W prezentowanych układach śpiewno–ruchowo-tanecznych tempo faluje, ale nie maleje. Aktorzy z zapałem śpiewają i tańczą, a kiedy wygłaszają monologi i dialogi ich słowa są pełne, żywe i wyraziste.

Wielkim atutem musicalu jest muzyka Włodka Pawlika, łącząca różne brzmienia (tak jak różne są charaktery bohaterów) – między innymi rock, jazz, soul. Bardzo nowoczesna, ale z nutą klasycznej nostalgii w nienachalnych dźwiękach. Nie ma tu żadnej przypadkowości, każda nuta brzmi idealnie. Scenografia jest niezwykle ujmująca, pomysłowa, symboliczna, piękna w swej prostocie, a w dodatku bardzo poruszająca. Projekcje – szkicowane kredą na czarnym tle rysunki budynków, nazwy ulic, daty i miejsca, nawet cmentarz, dziecięce postacie – chwytają za serce. To one prowadzą widza prosto do getta, w warszawskie zaułki, między dym i zgliszcza.

Polsko-amerykańska produkcja, poznański dramat muzyczny „Irena” to przykład połączenia niezwykłego tematu z urokiem i wdziękiem musicalu. Dzięki temu pomysłowi cała historia nabiera nowego, ciekawego wymiaru. Oczywiście najważniejszą rolę pełnią w nim artyści, swą grą obrazując ból, radość i cierpienie, oddając bogactwo nastrojów, emocji i podkreślając trudne przesłanie spektaklu. Przedstawienie z ciekawym librettem, wypełnione muzyką, pięknem obrazu, sprawnie przygotowane i dopracowane przez reżysera warte jest największych braw.

fot. Dawid Stube

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL