Anioły i demony

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

Anioły i demony

O spektaklu „Anioły w Ameryce, czyli demony w Polsce” reż. Michała Telegi w Teatrze Barakah w Krakowie pisze Zofia Kowalska. W przestrzeni starej żydowskiej mykwy siedzą aktorzy i aktorki. Rozmawiają między sobą, czasem zagadują wchodzącą na salę publiczność. Za moment rozpocznie się spektakl, i jak sugeruje scenografia, obmycie z nieczystości seksualnej. Homoseksualnej. To, czy dojdzie...
Opublikowano: 2022-05-31

O spektaklu „Anioły w Ameryce, czyli demony w Polsce” reż. Michała Telegi w Teatrze Barakah w Krakowie pisze Zofia Kowalska.

W przestrzeni starej żydowskiej mykwy siedzą aktorzy i aktorki. Rozmawiają między sobą, czasem zagadują wchodzącą na salę publiczność. Za moment rozpocznie się spektakl, i jak sugeruje scenografia, obmycie z nieczystości seksualnej. Homoseksualnej. To, czy dojdzie do oczyszczenia, nie jest takie oczywiste.

Ten, kto przyszedł do Teatru Barakah usłyszeć tekst Tony’ego Kushnera może się nieco zdziwić. W pierwszej scenie widzowie dowiadują się, że agencja zarządzająca prawami do dramatu nie pozwoliła tekstu wystawić – będzie za to krótkie streszczenie. Zamiast “Aniołów w Ameryce” na scenie konstruowana jest eksperymentalna kompozycja złożona z osobistych historii twórców i twórczyń spektaklu. To trochę recykling tematów, które poruszane są w “Aniołach(…)”. Twórcy zastanawiają się, co bolało Kushnera, kiedy pisał dramat na przełomie lat 80. i 90. w Stanach Zjednoczonych i porównują to z tym, co teraz boli ich – młodych, niepokornych, nieheteronormatywnych – w Polsce Anno Domini 2022. 

Poruszają w spektaklu mnóstwo tematów. Owszem, Kushner też to robi, ale inscenizacje jego tekstu trwają na ogół kilka dobrych godzin, podczas gdy przedstawienie w reżyserii Michała Telegi zamyka się w godzinie z hakiem. Z mnogości poruszanych kwestii wynika szybkie, gorączkowe tempo spektaklu, kolejne problemy są wykrzykiwane, wyrzucane, bo bolą, jest paląca potrzeba, aby o nich wspomnieć, choć przez chwilę, choć jednym zdaniem.

Pewne rozklekotanie dramaturgiczne i lekki chaos są jednak walorem przedstawienia, które przywodzi na myśl amerykańskie spektakle queerowej kontrkultury – np. te robione przez grupę Split Britches. Niektóre sceny jednak trwają i rezonują. Spektakl Telegi to mieszanka temperatur oraz całe spektrum emocji, od wstydu, upokorzenia, po miłość i zazdrość.

Jest fragment o nadużyciach pewnego reżysera „kryptogeja” – współczesnego Roya Cohna (Ana Nowicka). Zaczytuje się on w biografii Roberta De Niro, jednego z najsławniejszych aktorów pracujących metodą Stanisławskiego. Przekracza fizyczne i psychiczne granice młodych aktorów. Mowa też o poniżaniu i fetyszyzacji osób ciemnoskórych. O żonach i dziewczynach gejów, nietolerujących matkach, ojcach, nienawiści do samego siebie. O tłumionym pożądaniu, kulturze gejowskiej, imprezach. O samotności i byciu w grupie. Wreszcie o wirusie HIV. I o stygmatyzacji związanej z chorobą.

Spektakl Telegi jest też bardzo polski, niestety. Niestety, bo polskość przywołana jest w przykrych kontekstach. Homofobiczne okrzyki kibiców i kolacja wigilijna, podczas której członkowie rodziny wcale nie okazują sobie ciepła i miłości, wręcz przeciwnie. W takim świecie nie ma miejsca na anioły. Chyba w ogóle nie istnieją, dopóki sami ich nie stworzymy, dopóki sami nie przepracujemy swoich traum i nie odpuścimy sobie grzechów. Takim oczyszczeniem, mogła być dla twórców już sama praca nad spektaklem, co na pewno miało wymiar terapeutyczny.

W ostatniej scenie Marek Szajnar powie, że to wszystko to i tak banały. Dotąd milczał i powoli poruszał się w pointach wzdłuż ściany, niezauważalny, jak cień. Może ma rację, ale te banały wciąż istnieją i wciąż bolą. W najnowszym raporcie ILGA-Europe Polska zajęła niechlubne miejsce najbardziej homofobicznego kraju w Unii Europejskiej. Piekło jest puste, a wszystkie diabły (demony) są tu.

Fot. Piotr Kubic

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL