„Maszyna do wysysania niedossanych matek”. Witkacy odwrócony

Slide
previous arrow
next arrow
Na afiszu

„Maszyna do wysysania niedossanych matek”. Witkacy odwrócony

„Tak – doszliśmy do tego, że nie wiemy już, czy się kochamy, czy nie, jakkolwiek żyć byśmy bez siebie nie mogli. Czyż jest coś gorszego?”. Stanisław Ignacy Witkiewicz nie ma wątpliwości – relacje syna i matki muszą być toksyczne. Szymon Budzyk w spektaklu „Matka” wchodzi z nim w dialog – zdecydowanie twórczy, nie odtwórczy. Na...
Opublikowano: 2022-03-07

„Tak – doszliśmy do tego, że nie wiemy już, czy się kochamy, czy nie, jakkolwiek żyć byśmy bez siebie nie mogli. Czyż jest coś gorszego?”. Stanisław Ignacy Witkiewicz nie ma wątpliwości – relacje syna i matki muszą być toksyczne. Szymon Budzyk w spektaklu „Matka” wchodzi z nim w dialog – zdecydowanie twórczy, nie odtwórczy. Na scenie krakowskiego Teatru Odwróconego nie zobaczymy jednak matki monstrualnej, jak w wystawianej w 2012 roku w Łaźni Nowej „Matce Gyubala Wahazara” Justyny Kowalskiej. W wizji reżyserskiej Budzyka, tak, jak i u Witkacego, matka to fantazmatyczny konstrukt, który umiera, degeneruje i rozpada się na oczach widza.

Bohaterowie dramatu krzyczą: „Istnienie jest takie dziwne!” i „Ja nie chcę być człowiekiem!”. Nie to jednak zaskakuje. Istnienie u Witkacego zawsze jest pułapką, w którą bohaterowie jego tekstów wpadają podczas próby zdefiniowania zawikłanych relacji łączących ich ze społeczeństwem (skala makro) i innymi ludźmi (skala mikro). Zaskakuje u Witkacego niepodważalna pewność, że związki rodzinne są równie destrukcyjne. Opierają się one według pisarza na wampiryzmie emocjonalnym, na dewiacyjnym pasożytnictwie, które rodzi się na kanwie toksycznych stosunków matki i syna-jedynaka. Odczuwane równolegle do dziecka: uwielbienie, miłość i nienawiść prowadzą kobietę do szaleństwa. Syn natomiast jest predestynowany do zniszczenia rodzicielki („Ja czuję, że mam po prostu obowiązek wyssania mojej matki – jako taka, to jest jako wyssana przeze mnie, przejdzie do historii”).

W dramacie Witkiewicza Leon jest przede wszystkim niespełnionym wizjonerem, egoistą. Budzyk natomiast, traktując kategorię wampiryzmu jak najbardziej dosłownie, pokazuje go jako pozbawionego idei twórczych demona-oprawcę, którego jedynym celem jest psychiczne torturowanie matki. Będąc katalizatorem jej traum, wyżywa się na niej emocjonalnie i prowokuje autodestrukcyjne konfrontacje poszczególnych matczynych wcieleń.

Nie bez powodu spektakl reklamowany jest jako „wariacja na trzy głosy kobiece i jeden baryton” – matki są bowiem u Budzyka trzy (w dramacie Witkacego: dwie). Postać matki zostaje rozszczepiona na awatary reprezentujące ją na różnym etapie życia (nastolatka, kobieta w ciąży i matka-kobieta dojrzała). Kręcą się wokół Leona (Kiril Denev) po namalowanych na scenie torach jak elektrony wokół jądra. Podczas gdy w pierwowzorze matka „ulega rozszczepieniu” dopiero w epilogu, Budzyk odwraca ten proces dążąc przez całą sztukę do przywrócenia matce autonomii i jedności. Aby do tego doprowadzić, „zderza” wcielenia matek ze sobą. Tak jak witkiewiczowska matka okazuje się ostatecznie manekinem, upersonifikowaną pustką, w manekiny przemieniają się również bohaterki z krakowskiej sztuki. Pozostaje jedna, żywa, „czysta matka”, „Ziemia”, która buntuje się i odchodzi. Wykrzyczane „Ja chcę żyć!” jak magiczne zaklęcie kończy żywot matek fantazmatycznych.

W dramacie finalne obnażenie „blagi” kończy wszystko i niszczy wampirycznego syna (dosłownie). Budzyk pozwala jednak Leonowi pozostać symbolicznym burzycielem, synem – obiektem perwersyjnej miłości, synem – kompleksem i wyrzutem sumienia. Nie jest to zakończenie optymistyczne.

Interesująca w spektaklu jest również minimalistyczna scenografia autorstwa Marii Matyldy Wojciechowskiej (wspomniane trajektorie ruchu matek wyklejone na scenie) oraz projekcje video. Chłopiec z młotkiem próbujący zniszczyć irytującą zabawkę przeraża – potencjał przemocy dziecięcej („synowskiej”) nigdzie w spektaklu nie został pokazany tak dobitnie.

Może momentami w spektaklu jest trochę za dużo krzyku – tekst Witkacego o krzyk wcale się nie prosi, pozostaje wystarczająco silny i bez formalnego wzmocnienia – ale koncepcja spektaklu bardzo udana. Funkcjonalna i aktualna. Jak pisze Witkacy: „są eksperymenty myślowe niedozwolone”, jednak eksperyment Budzyka należy zaliczyć do udanych.

Marta Anna Zabłocka

W ramach cyklu „Odzyskiwanie” (recenzje powstałe dla portalu Teatr dla Was) przypominamy tekst Marty Anny Zabłockiej o spektaklu “Matka” w reżyserii Szymona Budzyka w Teatrze Odwróconym w Krakowie.

Kategorie:


Cytat Dnia

„[...] tekst Shakespeare’a jest jak ludzkie kolano: dopóki nikt przy nim nie majstruje, człowiek nawet nie zdaje sobie sprawy, jak precyzyjnie został skonstruowany. Wystarczy jednak wyciąć kilka pozornie zbędnych elementów, żeby nadal dało się chodzić, ale już nie całkiem normalnie”

Tomasz Domagała o „Makbecie”, reż. Paweł Ziemilski; Festiwal Szekspirowski.pl, 27.07.2026

Newsletter

Zamów newsletter z najciekawszymi informacjami ze świata teatru i najlepszymi tekstami portalu. Bądź na bieżąco! Newslettery dostają wyłącznie członkowie społeczności naszego portalu.

W związku z bezpłatną subskrypcją zgadzam się na otrzymywanie na podany adres email informacji handlowych. Usługa zostanie uruchomiona po kliknięciu w link aktywacyjny przesłany na podany adres email.
W każdej chwili możesz zrezygnować z otrzymywania newslettera i innych informacji.

Teatr dla Wszystkich © Copyright 2026
ISSN 3071-9453
Strona stworzona przez - LOKOINVEST.PL